Międzynarodowy blask i krajowa pułapka. Jak PiS manipuluje Nawrockim

1 tydzień temu

Ostatnie miesiące pokazują wyraźnie, iż Prawo i Sprawiedliwość świadomie rozdmuchuje wizerunek prezydenta Nawrockiego na arenie międzynarodowej.

Publiczne podkreślanie jego „globalnego wpływu” i „strategicznych kontaktów” nie wynika z uznania dla kompetencji głowy państwa – to element politycznej gry, której celem jest szybka neutralizacja prezydenta w momencie, gdy pojawią się pierwsze trudności.

PiS od lat nie toleruje jednostek o własnej inicjatywie, choćby jeżeli pełnią najwyższe urzędy w państwie. Jarosław Kaczyński i partyjni baronowie przyzwyczaili opinię publiczną, iż w partii absolutna władza prezesa jest nadrzędna i nikt nie może się wyłamać. Nawrocki, mimo formalnej niezależności prezydenta, jest dla nich zagrożeniem. Jego ambicje, samodzielne decyzje i własna wizja urzędu są nie do zaakceptowania. Dlatego partia nadmuchuje jego znaczenie – by pierwsze potknięcia stały się łatwe do wykorzystania w medialnej i wewnętrznej krytyce.

Każdy polityczny ruch prezydenta Nawrockiego jest obserwowany z cyniczną dokładnością. Sztucznie budowany wizerunek „międzynarodowego lidera” działa jak pułapka: w momencie jakiegokolwiek niepowodzenia prezydent staje się idealnym kozłem ofiarnym. To strategia kontrolowana, oschła i wyrachowana.

Baronowie partyjni i sam Kaczyński nie ukrywają swojej frustracji wobec Nawrockiego. Każdy sygnał samodzielności prezydenta osłabia ich wpływy i pokazuje, iż nie każdy w państwie poddaje się ścisłej kontroli prezesa. Dlatego od samego początku wprowadzają mechanizmy ograniczające jego autonomię – drobiazgowe monitorowanie decyzji, opiniowanie inicjatyw, tworzenie „formalnych konsultacji”, które w praktyce działają jak pułapki decyzyjne. Strategia jest jasna: pozwolić mu świecić na arenie międzynarodowej, by w kraju móc go zdusić w zarodku.

Nawrocki, choć ambitny, w dużej mierze sam wplątał się w pułapkę własnego wizerunku. Wyolbrzymiane osiągnięcia i medialny blask tworzą wrażenie kompetencji ponadprzeciętnych, a w rzeczywistości każda decyzja prezydenta jest weryfikowana przez aparat partyjny. Im bardziej błyszczy na zewnątrz, tym bardziej krucha jest jego pozycja w kraju.

Kaczyński i jego otoczenie przyzwyczaili nas do tego, iż ambicja jednostki nie jest w obozie PiS tolerowana. Rozdmuchiwanie międzynarodowej roli Nawrockiego to klasyczny przykład manipulacji – sukces prezydenta nie służy państwu ani jego karierze, ale partii i odbudowie jej hegemonii. Każdy krok w stronę niezależności staje się potencjalnym argumentem do jego eliminacji.

Polityka wobec Nawrockiego ujawnia też głębszy problem PiS: partia nagradza lojalność, a karze samodzielność. To system, w którym inicjatywa i kreatywność stają się niebezpieczne. Efektem jest prezydentura pozornie silna na arenie międzynarodowej, ale w praktyce osłabiona wewnętrznie – bo każdy ruch wykraczający poza kontrolę prezesa i partyjnych baronów może być wykorzystany przeciwko głowie państwa.

Podsumowując, PiS nie tyle docenia, ile wykorzystuje prezydenta Nawrockiego. Rozdmuchany wizerunek „międzynarodowego lidera” ma służyć późniejszej krytyce i spacyfikowaniu głowy państwa. Jego sukcesy stają się narzędziem do kontroli, a porażki – pretekstem do eliminacji. Strategia ta jest cyniczna, wyrachowana i nie pozostawia miejsca na autonomię. Polityczna gra partii ujawnia, iż w PiS ambitny prezydent to zagrożenie, które trzeba oswoić albo zniszczyć.

Idź do oryginalnego materiału