Dwanaście bocianów z Mazowsza wróciło na wolność. "Były leczone po różnych wypadkach"

1 tydzień temu

Mazowieckie bociany zwrócone przyrodzie

- Część to były ptaki po porażeniach prądem, inne były po kolizjach z różnymi pojazdami, część w ogóle była ptakami młodymi, które po prostu trafiły do nas jako pisklęta po eliminacji z gniazd, bądź po wypadnięciu z gniazd, po burzach, czy innych podobnych sytuacjach - wyjaśniła Dębska.

Tegoroczne wypuszczenie bocianów jest kolejną wspólną akcją ZOO i siedleckiej organizacji. Zanim ptaki opuszczą klatki, są wyposażane w kolorowe obrączki.

- Tak robimy każdego roku. Dzięki temu mamy trochę wiadomości powrotnych o tych bocianach, które zostały tu oznakowane. Takie najdalsze pochodzą z Tanzanii. Na około 60 wypuszczonych dotychczas ptaków mamy około 10, może 12 wiadomości powrotnych. Jest to stosunkowo dużo. Cieszymy się, bo przywracamy w przyrodzie bociany - zaznaczył prezes Grupy EkoLogicznej Ireneusz Kaługa.

"To jest jedna z najlepszych chwil naszej pracy"

Cała akcja od początku obywa się w Klimontach. - Miejsce jest nieprzypadkowe, bo tędy leci dużo bocianów. Ptaki przemieszczają się w drodze na zimowisko. Liczymy na to, iż ptaki poddane rehabilitacji, wyleczone, dołączą do tych grup. Mam nadzieję, iż polecą do Afryki, szczęśliwie przezimują i będziemy mieć wiadomości powrotne - dodał Kaługa.

Paulina Dębska przyznała natomiast, iż pożegnanie z wyleczonymi bocianami ma zawsze słodko-gorzki smak. - To jest jedna z najlepszych chwil naszej pracy. Jednocześnie jesteśmy zmęczeni po masie pracy, którą wykonaliśmy. Z drugiej strony cieszymy się, iż już idą. Z trzeciej strony jest to takie trochę wzruszające [...]. Dużo emocji i ulga, iż też będzie i im dobrze, i my będziemy mieli trochę mniej pracy - opowiedziała.

Idź do oryginalnego materiału