Jak to możliwe, iż na sztucznym zalewie niespodziewanie pojawia się zalesiona, pływająca wyspa o powierzchni prawie 10 tys. km2, która następnie równie niespodziewanie znika? To pytanie od tygodni nurtuje mieszkańców Kolumbii Brytyjskiej w Kanadzie. Naukowcy mają jednak zaskakująco proste wyjaśnienie.
Pływająca wyspa na horyzoncie
Ten niezwykły fenomen jako pierwszy zgłosił w na początku wakacji mężczyzna pływający łódką po zbiorniku w celach rekreacyjnych. Około 100 km od zapory ziemnej W. A. C. Bennett zaobserwował on dużą wyspę porośniętą gęstym lasem, zagadkowo kołyszącą się na powierzchni wody. Zdjęcia i nagranie wideo trafiły do BC Hydro, przedsiębiorstwa zarządzającego elektrownią wodną na zbiorniku Williston, ale początkowo wywołały konsternację i podejrzenia o wykorzystanie AI.
Dopiero 21 lipca br. zdjęcia satelitarne potwierdziły istnienie pływającej wyspy o szacunkowej długości 140 m i szerokości 70 m. Sytuacja zrobiła się jeszcze ciekawsza, kiedy 5 sierpnia tajemniczej wyspy nie dało się już zlokalizować.
Zaskakująco proste wyjaśnienie
Zaporę W. A. C. Bennett wzniesiono na rzece Peace w 1968 r. Utworzone tym sposobem sztuczne jezioro jest dziś siódmym największym zbiornikiem wodnym i widać je z kosmosu.
Zdaniem ekologów znikająca wyspa formowała się powoli przy brzegu z dryfującego drewna i nanosów gruntowych. Na takiej rozkładającej się powoli tratwie, bogatej w materię organiczną, rozwijały się korzenie i sadzonki różnych roślin z okolicy. Ich wzrost zacieśnił strukturę wyspy, a w efekcie powstał gęsty, mocny dywan, który jest w stanie ochronić drzewa i krzewy przed zatonięciem.
Oderwanie się wyspy od lądu było najprawdopodobniej spowodowane zmianą ilości wody w zbiorniku. W tym roku, po wyjątkowo obfitych deszczach, jezioro Williston napełniło się do poziomu niewidzianego od 14 lat, co doprowadziło do podmycia brzegów i zwiększyło ilość drewna wpadającą do wody. W czerwcu i lipcu BC Hydro musiało z tego powodu wypuszczać wodę przez śluzy w zaporze.
Może cię zaciekawić: Sztuczna wyspa na wraku – City of Adelaide w Cockle Bay
Zjawisko dobrze znane na świecie
Dlaczego jednak pływająca wyspa na zbiorniku Williston zniknęła? Z obserwacji podobnych tworów na całym świecie wiemy, iż mają one tendencję do samoczynnego rozpadania się z upływem czasu. W tym przypadku doszło raczej do zacumowania dryfującego lasu przy brzegu, ok. 29 km od miejsca, w którym dokonano pierwszej obserwacji. Silny wiatr i fale z łatwością przesuwają choćby duże wyspy na imponujące odległości.
Natalie Kramer Anderson z National Geographic, która specjalizuje się w zatorach wodnych z drewna dryftowego, uważa, iż zjawisko to było kiedyś powszechne nie tylko na dużych jeziorach, ale także na oceanie. Niestety, masowa regulacja rzek i wylesianie brzegów ograniczyły transport drewna w dół cieków wodnych, redukując cały proces. Mimo to Anderson wspomina wyspę, po której spacerowała suchą nogą, a którą porastały 50-letnie świerki.
Pływające wyspy są fascynujące, ale mogą też być problematyczne. Szczególnie dużo jest ich na afrykańskim Jeziorze Wiktorii, gdzie utrudniają żeglugę i blokują działanie zapór hydroelektrycznych. W amerykańskim stanie Wisconsin łodzie co roku spychają dryfujący fragment torfowiska, które oderwało się w czasie formowania zbiornika Chippewa i w tej chwili zagraża lokalnemu mostowi.
Z drugiej strony, w Niemczech i Holandii takie dryfujące tratwy porośnięte bujną roślinnością zajmują setki hektarów i należą do najcenniejszych rezerwatów przyrody, a częściowo wykorzystywane są również do celów rolniczych. Poza tym służą jako ekologiczna inspiracja – budowane na ich wzór pływające mokradła pomagają oczyszczać wodę w eutroficznych zbiornikach i wspierają rozwój lokalnej różnorodności biologicznej.
Warto przeczytać również: Sztuczne mokradła jako pomysł na oczyszczanie wody
zdj. główne: Andres M. Panti/Wikimedia

4 godzin temu







.webp)

![Ks. Kryża: wojna dotyka konkretnego człowieka przeżywającego tragedię i traumę [ROZMOWA]](https://misyjne.pl/wp-content/uploads/2026/04/mid-26411460.jpg)



