Zielone hasła, niejasne mechanizmy. Kto naprawdę zarabia na systemie kaucyjnym?

wschodni24.pl 2 tygodni temu

Miał być przełom w ekologii. Narzędzie, które uporządkuje rynek opakowań, zwiększy recykling i zaangażuje obywatela
w realną zmianę. Po kilku miesiącach działania systemu kaucyjnego w Polsce warto jednak zadać pytanie podstawowe: czy to rzeczywiście projekt proekologiczny, czy raczej sprawnie zaprojektowany mechanizm finansowy?

Ekologia w teorii, frustracja w praktyce

Scenariusz jest prosty. Kupujesz napój. Płacisz dodatkowe 50 groszy. Oddajesz butelkę, odzyskujesz pieniądze. System zamknięty, przejrzysty, skuteczny.

Tyle w teorii.

W praktyce automat nie działa. Bywa przepełniony. Kolejka odstrasza. Czasu brakuje. W efekcie wielu konsumentów rezygnuje. I właśnie w tym miejscu zaczyna się prawdziwa opowieść o pieniądzach.

Siedmiu operatorów, jeden kierunek

W Polsce funkcjonuje siedmiu operatorów systemu kaucyjnego. Siedem prywatnych podmiotów zarządzających przepływem miliardów opakowań i odpowiadających za logistykę zwrotów.

Na tle Europy to wyjątek. W krajach takich jak Niemcy czy Norwegia system oparty jest na jednym operatorze. Model scentralizowany oznacza większą kontrolę i przejrzystość.

Polska postawiła na rozproszenie.

Dlaczego?

Odpowiedź kryje się w strukturach właścicielskich.

Za operatorami stoją globalne koncerny: Coca-Cola, PepsiCo, Nestlé, Red Bull, a także europejscy giganci rynku piwnego jak Heineken, Carlsberg czy Asahi. Do tego dochodzą sieci handlowe Lidl i Kaufland oraz firmy z sektora gospodarki odpadami, jak REMONDIS.

Konkurencja rynkowa znika. Zastępuje ją wspólny interes.

Liczby, które nie pozostawiają złudzeń

Szacunkowo w Polsce w obiegu znajduje się od 9 do 10 miliardów opakowań rocznie. Każde objęte kaucją.

Ustawowy poziom zbiórki na start miał wynieść 77 procent.

Rzeczywistość pierwszych miesięcy? Około 25 procent.

Do połowy marca 2026 roku:

  • 1,2 miliarda opakowań wprowadzonych do obrotu
  • około 300 milionów zebranych

Reszta pozostaje poza systemem zwrotów.

A wraz z nią pieniądze.

Kaucja, która nie wraca

Nieodebrana kaucja nie znika. Trafia do operatorów i oficjalnie zasila rozwój systemu.

To ważne słowo: rozwój.

Pod nim kryje się wszystko. Infrastruktura, logistyka, systemy IT, obsługa operacyjna. Obszary trudne do publicznej kontroli
i jeszcze trudniejsze do realnej weryfikacji kosztów.

Operatorzy działają w formule not-for-profit. Nie wypłacają dywidendy. To jednak nie oznacza braku przepływu pieniędzy. Oznacza jedynie, iż środki pozostają w systemie.

Pytanie brzmi: kto i w jaki sposób kontroluje ich wydatkowanie?

Państwo jako cichy beneficjent

Jest jeszcze jeden element układanki. Podatek VAT od nieodebranej kaucji.

Jeżeli konsument nie odzyskuje pieniędzy, część tej kwoty trafia do budżetu państwa. Przy skali liczonej w miliardach opakowań mówimy o potencjalnych setkach milionów złotych rocznie.

To nie teoria. To matematyka.

Nie sposób jednoznacznie stwierdzić, iż system został zaprojektowany tak, aby utrudniać zwroty. Ale faktem jest, iż im niższy poziom zwrotów, tym większe korzyści dla uczestników systemu. Zarówno prywatnych, jak i publicznych.

Obywatel na końcu łańcucha

Najbardziej paradoksalny jest jednak inny aspekt.

Dotychczas selekcją i sprzedażą surowców zajmowały się firmy odbierające odpady bezpośrednio od mieszkańców. I co najważniejsze osiągały bardzo wysokie poziomy odzysku plastikowych butelek, ponieważ od lat każdy obywatel ma obowiązek segregacji odpadów.

System kaucyjny nie powstał więc w próżni. Wszedł w miejsce, które już funkcjonowało.

Efekt?

Przejęcie najbardziej wartościowego strumienia surowca przez nowy system i jednoczesne osłabienie dotychczasowego modelu. Firmy komunalne tracą część przychodów, które wcześniej generowały na sprzedaży plastiku.

A to prowadzi do jednego.

Rosnących kosztów dla mieszkańców.

System, który kosztuje więcej niż obiecuje

Wbrew narracji o „zielonej zmianie”, coraz więcej wskazuje na to, iż system kaucyjny staje się kolejnym mechanizmem drenowania kieszeni obywateli.

Najpierw płacisz kaucję.
Potem często jej nie odzyskujesz.
Na końcu płacisz więcej za odbiór odpadów.

Trzykrotne obciążenie w imię ekologii, która przynajmniej w części dotyczącej plastiku już wcześniej działała na wysokim poziomie odzysku.

Kto naprawdę wygrał?

Na końcu tej historii zostaje prosty obraz.

Z jednej strony globalne koncerny, które produkują opakowania i współzarządzają systemem ich zwrotu.
Z drugiej państwo, które korzysta na nieodebranych środkach.
Na samym końcu obywatel, który miał być uczestnikiem ekologicznej zmiany.

System kaucyjny miał być zielony.

W praktyce coraz częściej przypomina mechanizm finansowy o bardzo konkretnych beneficjentach.

I bardzo rozproszonej odpowiedzialności.

To nie jest historia o ekologii. To jest historia o pieniądzach.

Idź do oryginalnego materiału