Temat powrócił przy okazji procedowania na majowej sesji Rady Miasta Zamość zmian w Wieloletniej Prognozie Finansowej. Głównym punktem zapalnym stało się przesunięcie miliona złotych z funduszu partycypacji TBS na inne cele, co radni odebrali jako kapitulację przed brakiem postępów w budowie mieszkań.Dwa lata czekaniaPunktem zapalnym jest planowana budowa bloku przy ul. Sikorskiego. Budynek z 48 mieszkaniami zaplanowano postawić na działce o powierzchni 0,3 ha, przekazanej przez samorząd aportem pod koniec 2024 roku wraz z przygotowaną wcześniej pełną dokumentacją projektową i kosztorysową budowy mieszkań komunalnych. Na działce nic się nie dzieje. Obecny na sesji prezes TBS, Andrzej Dudek, tłumaczył zastój czynnikami zewnętrznymi – spółka nie otrzymała preferencyjnego kredytu na inwestycję, choć kilka razy występowała o taki kredyt do Banku Gospodarstwa Krajowego (BGK), a miasto o 1 mln zł podniosło swój wkład
partycypacyjny.PRZECZYTAJ TEŻ: Ogłoszono konkurs na prezesa TBS w ZamościuTa argumentacja nie przekonała jednak radnych, którzy zauważają, iż „serial z TBS” trwa zbyt długo. Reprezentujący lewicę radny Janusz Kupczyk (Koalicja Obywatelska) przypomniał, iż podobna sytuacja marazmu dotyczy działki przy ul. Wyszyńskiego. Punktował też radny Tadeusz Lizut (Prawo i Sprawiedliwość).– Od dwóch lat słyszymy tę samą odpowiedź. Przykro mi, iż nie mamy inwestycji w TBS, ale my cierpimy, bo nie robimy kroku w przód, a wprost przeciwnie – cofamy się – mówił radny, dodając, iż miasto bezskutecznie próbowało zwiększyć swoją partycypację finansową, by uzyskać więcej punktów w rankingach
bankowych.Na „świętego nigdy”Radny Kupczyk dopytywał, czy gdyby miasto nie oddało spółce aportem działki przy ul. Sikorskiego, szybciej nie udałoby się tam wybudować mieszkań komunalnych lub socjalnych, na które zapotrzebowanie w Zamościu jest ogromne.W odpowiedzi urzędnicy wyjaśniali, iż wniosek o dofinansowanie z BGK został zaakceptowany, ale ma charakter warunkowy. Jak powiedział dyrektor Wydziału Rozwoju i Inwestycji Miejskich Urzędu Miasta Zamość, Tomasz Kosowski, najwcześniej w styczniu przyszłego roku „BGK ma mieć zasilony budżet”. Do tego czasu inwestycja na ul. Sikorskiego pozostaje w zawieszeniu. Z kolei w przypadku ul. Wyszyńskiego miasto wciąż czeka na zmiany w planie zagospodarowania przestrzennego, które pozwolą na zwiększenie liczby kondygnacji i realne oszacowanie wartości nieruchomości przed ewentualną sprzedażą lub zabudową.Najmocniejszy głos w dyskusji należał do przewodniczącego Rady Miasta Zamość, który zakwestionował sens dalszego istnienia spółki w obecnej formie. – Drugi rok TBS nic nie zrobił. Mamy bardzo drogiego zarządcę kilku bloków i nic innego nie mamy – grzmiał przewodniczący Piotr Błażewicz (PiS).Padła konkretna propozycja – rozważenie likwidacji TBS. Argumentem mają być oszczędności. Według przewodniczącego, do administrowania istniejącym zasobem TBS wystarczyłby Zakład Gospodarki Lokalowej (ZGL) lub inny zarządca, co pozwoliłoby wyeliminować koszty utrzymania osobnego prezesa, rady nadzorczej i księgowości. PRZECZYTAJ: "Nie jestem radnym PiS, a to nagonka na lekarzy". Dyrektor szpitala w Tomaszowie o swoich zarobkach i szumie wokół nich– To jest ten kierunek, jeżeli mamy oszczędzać w mieście, a nie czekanie do „świętego nigdy” – podsumował Błaż
ewicz.Przyszłość spółki wydaje się niepewna. Choć prezydent i urzędnicy liczą na odblokowanie środków z BGK w przyszłym roku, cierpliwość radnych wobec braku nowych mieszkań społecznych prawie się wyczerpał
a.TBS w Zamościu powstało w 2000 roku, a jego jedynym udziałowcem jest miasto Zamość. W tej chwili spółka dysponuje pięcioma blokami przy ul. Lipskiej i dwoma przy Chłodnej, w których znajduje się łącznie 277 mieszkań.