Wywiad: Czeskie lekcje dla polskiego rynku biometanu

1 godzina temu

Rok 2026 może być przełomowy dla czeskiego rynku biometanu. System aukcyjny otwiera drogę do inwestycji, ale wiele istniejących biogazowni niedługo straci dotychczasowe wsparcie. O szansach i zagrożeniach dla sektora oraz wnioskach dla Polski rozmawiamy z drem Janem Štambaský, właścicielem i dyrektorem zarządzającym NovaEnergo, wiceprezesem Czeskiego Stowarzyszenia Biogazu (Czech Biogas Association) i byłym prezesem Europejskiego Stowarzyszenia Biogazu (European Biogas Association, EBA).

Czechy mają około 550 biogazowni, ale produkcja biometanu dopiero nabiera rozpędu. Czy 2026 rok będzie przełomowy?

Zdecydowanie. Uruchomienie państwowego systemu wsparcia to początek rzeczywistego rozwoju tego rynku. Dotąd projekty biometanowe powstawały bez systemowego wsparcia operacyjnego. Problemem nie była technologia ani eksploatacja, ale finansowanie. Bez stabilnego wsparcia uzyskanie kredytu jest niezwykle trudne. Nowy mechanizm ogranicza ryzyko i otwiera drogę do realizacji projektów.

Ministerstwo przewiduje dwie aukcje rocznie, kolejna ma się odbyć prawdopodobnie w listopadzie. Przy obecnych wolumenach aukcyjnych nadwyżka projektów z pierwszej rundy mogłaby zostać zakontraktowana już w trzech kolejnych aukcjach, pod warunkiem ich ponownego zgłoszenia i braku znaczącej nowej konkurencji. Pokazuje to skalę zainteresowania rynkiem.

Jakich wolumenów można oczekiwać w następnych aukcjach?

Długoterminowy cel Czech to około 500 mln mł biometanu rocznie. Do końca 2030 roku w aukcjach ma zostać zakontraktowany potencjał odpowiadający 350 mln mł rocznie. Planowane są dwie rundy rocznie, każda na około 50 mln mł. Takie podejście pozwala stopniowo korygować wymagania, np. dotyczące emisji czy dopuszczalnych substratów.

11. Kongres Biogazu Conference&Expo – sprawdź!

Wskazuje Pan na niepewność regulacyjną jako jedno z największych zagrożeń. Dlaczego jest groźniejsza niż ryzyko technologiczne i finansowe?

Technologia jest sprawdzona, a dostawcy mają duże doświadczenie z rynków zachodnich. Ryzyko finansowania ogranicza wdrożony już system wsparcia. Natomiast warunki obowiązujące inwestora mogą się zmienić choćby w czasie 15-letniego okresu wsparcia. Dotyczy to m.in. wymagań emisyjnych i kwalifikacji substratów. o ile instalacja korzysta z międzyplonów, a unijne przepisy ograniczą ich dopuszczalność, odbije się to bezpośrednio na projekcie. To ryzyko wpisane w system i inwestorzy muszą je uwzględniać.

Polska przygotowuje operacyjny system wsparcia dla biometanu, który będzie wymagał zgody Komisji Europejskiej. Czego możemy nauczyć się od Czech?

Przede wszystkim tego, iż biometan potrzebuje decyzji politycznych. Bez wsparcia państwa rynek nie rozwinie się na dużą skalę. jeżeli polskim decydentom odpowiada czeski mechanizm wsparcia, radziłbym przyjąć go w możliwie niezmienionej formie. Nasz system został już zatwierdzony przez Komisję Europejską, co stanowi ogromną zaletę i może znacznie ułatwić proces notyfikacji podobnego rozwiązania w Polsce.

Moja rada brzmi: nie komplikujcie go bardziej. Czeski model jest już bardzo złożony, a jego poszczególne elementy są ze sobą powiązane. Nieprzemyślane modyfikacje mogą nie tylko zaburzyć jego funkcjonowanie, ale również znacząco wydłużyć i skomplikować proces zatwierdzania przez Komisję Europejską.

Czytaj też: W Ohio przerabiają jogurty Danone na biogaz

Wiele czeskich biogazowni zbliża się do końca dotychczasowego wsparcia. Dla ilu z nich rozwiązaniem będzie przejście na biometan?

Przygotowaliśmy dla Ministerstwa Środowiska szczegółową analizę. Wynika z niej, iż około 25–30 proc. istniejących biogazowni ma realny potencjał przekształcenia w instalacje produkujące biometan. Uwzględniliśmy przy tym nie tylko rzeczywiste możliwości przyłączenia do sieci gazowej, ale również regionalną dostępność substratów.

Dla pozostałych będzie to znacznie trudniejsze. Ministerstwo Przemysłu i Handlu rozważa wsparcie modernizacji biogazowni, które efektywnie wykorzystają znaczną część wytwarzanego ciepła, ale warunki nie są jeszcze ustalone. A znalezienie odbiorców dużych ilości ciepła, szczególnie w przypadku instalacji oddalonych od zabudowy, bywa niemal niemożliwe. Dlatego niektóre biogazownie zakończą działalność.

Czy grozi to kryzysem całej branży?

Trudniejszy był rok 2014, gdy zakończono wsparcie dla nowych instalacji produkujących energię elektryczną z biogazu. Dynamiczny rozwój rynku nagle się zatrzymał, część firm zniknęła, a specjaliści przenieśli się do innych branż. Teraz problem dotknie przede wszystkim operatorów, najczęściej rolników, dla których biogazownia nie jest jedyną działalnością.

Sytuacja pozostaje paradoksalna: państwo dofinansowało budowę instalacji, przez 20 lat wspierało ich pracę, a potem może doprowadzić do ich zamknięcia. Jednocześnie zmieniły się realia energetyczne. Kiedyś energia elektryczna z biogazu była znacznie tańsza niż energia z fotowoltaiki. Dziś sytuacja się odwróciła – koszty fotowoltaiki i energetyki wiatrowej znacząco spadły, podczas gdy budowa i eksploatacja biogazowni stały się droższe. Europa potrzebuje natomiast własnego gazu. Państwo chce więc wspierać inny produkt.

Czaj też: Biogazownie rolnicze i komunalne: co je łączy, a co dzieli?

Co mogą zrobić operatorzy instalacji, których nie da się przekształcić w biometanownie?

Niektóre będą musiały się zamknąć, ale inne mogą radykalnie zmniejszyć skalę działania. Doradzamy już projektom, w których jednostka o mocy 1 MW mogłaby zostać ograniczona do 80–100 kW. Zamiast sprzedawać energię, gospodarstwo zużywałoby ją na własne potrzeby – np. w produkcji mleka czy budynkach gospodarczych. Taka instalacja może funkcjonować bez dopłat operacyjnych. To zupełnie inny model niż pierwotnie planowany, ale możliwy do utrzymania.

A wirtualne gazociągi i transport bioCNG lub bioLNG do zbiorczych punktów zatłaczania?

To obiecujące rozwiązanie i jestem przekonany, iż powstanie. Ministerstwo Przemysłu i Handlu analizuje modele transportu i działania centralnych punktów zatłaczania, ale uzgodnienie zasad technicznych, organizacyjnych i współpracy z operatorem sieci może potrwać cztery–pięć lat. Nie spodziewam się takich punktów przed 2030 rokiem. Tymczasem część biogazowni straci wsparcie już w 2027 i 2028 roku. Możliwe więc, iż zamkną się, zanim powstanie dla nich alternatywa. Nie wiadomo, czy później ktoś zechce je ponownie uruchomić.

Czy cel 500 mln mł biometanu rocznie jest realny?

Moim zdaniem nie jest szczególnie ambitny. W pierwszej aukcji zgłoszono projekty o potencjale około 160 mln mł rocznie. Biorąc pod uwagę potencjał istniejących biogazowni oraz nowych projektów, moglibyśmy osiągnąć 500 mln mł wcześniej, niż przewiduje harmonogram aukcji. Barierą nie jest potencjał sektora, ale tempo narzucone przez administrację. Co ważne, 500 mln mł to cel długoterminowy, bez jednoznacznie określonej daty realizacji.

Biogazownie w Polsce – rolnicze i komunalne na jednej mapie!

A co najbardziej zaskakuje Pana w rozwoju rynku biometanu w Europie Środkowej?

Przede wszystkim jego powolne tempo. Sądziłem, iż wspólny rynek i możliwość handlu biometanem przyspieszą inwestycje. Tymczasem decydujące okazuje się finansowanie. W Czechach działa już 13 biometanowni bez systemu wsparcia, ale to nie oznacza, iż model czysto rynkowy wystarczy do rozwoju całego sektora. Banki postrzegają takie inwestycje jako ryzykowne, a prywatny kapitał ma wiele alternatyw. Główną barierą nie jest dziś technologia ani substraty, ale stabilność rynku, przewidywalność regulacji i dostępność finansowania.

Więcej na temat nowego systemu wsparcia dla biometanu Czechach pisaliśmy we wrześniowym wydaniu „Rynku Biogazu i Biometanu”.

Dr Jan Štambaský, właściciel i dyrektor zarządzający NovaEnergo, wiceprezese Czeskiego Stowarzyszenia Biogazu (Czech Biogas Association) i były prezes Europejskiego Stowarzyszenia Biogazu (European Biogas Association, EBA)

Zdjęcie: Archiwum Magazynu Biomasa

Idź do oryginalnego materiału