„(…) odbyły się już wstępne rozmowy z przedstawicielami spółki Tauron Ekoenergia, którzy wyrazili chęć organizacji wspólnej akcji porządkowej zbiornika Pilchowice tego lata”
Przez lata problem był widoczny dla wszystkich, kto choć raz przeszedł się brzegami Jeziora Pilchowickiego. Widziały go tysiące mieszkańców, turyści, wędkarze, żeglarze i kajakarze. Widziały go także media, które regularnie dokumentowały kolejne góry odpadów zalegających na wodzie i w strefie przybrzeżnej. Relacje z zaśmieconego jeziora pojawiały się w wiodących stacjach telewizyjnych, radiowych, gazetach i na portalach.
Redakcja Lwówecki.info od ponad dekady regularnie pokazuje skalę zaniedbań w tym zakresie.
„Tony śmieci zalegają na powierzchni wody oraz brzegach zalewu pilchowickiego. Miejscowi już się przyzwyczaili do widoku. Obserwując, to co od lat dzieje się na tym zbiorniku trudno nie odnieść wrażenia, iż odpowiedzialni za utrzymanie tych terenów przyjmują strategię strusia.” – pisaliśmy w artykule „Perła Doliny Bobru tonie w śmieciach”.
Mimo powszechnie znanego problemu, na który wielokrotnie zwracano uwagę, sytuacja nie tylko nie została rozwiązana, ale wręcz utrwalono ją jako coś normalnego. Sytuacja stała się jeszcze bardziej dramatyczna, gdy w związku z modernizacją zapory zbiornik został niemal opróżniony. Wówczas spod wody wyłonił się obraz kompromitujący wszystkich odpowiedzialnych za ochronę tego miejsca.
To nie są pojedyncze butelki pozostawione przez turystów. Odsłonięte brzegi pokazują skalę wieloletnich zaniedbań. Wśród odpadów znajdują się plastikowe i szklane opakowania, puszki, kartony, elementy wyposażenia domowego, zużyte opony, fragmenty sprzętu RTV i AGD, pojemniki po substancjach chemicznych, a choćby wraki pojazdów. To materiał, który przez lata był sukcesywnie transportowany przez rzekę Bóbr i zatrzymywany przez zbiornik.
Z punktu widzenia ekologii problem jest znacznie poważniejszy niż kwestia estetyki. Tworzywa sztuczne pozostawione w środowisku pod wpływem promieniowania UV, zmian temperatury i procesów mechanicznych rozpadają się na mikroplastik. Badania prowadzone w różnych krajach Europy wykazały, iż mikroplastik przedostaje się do organizmów wodnych, osadów dennych i łańcuchów pokarmowych. Ryby, ptaki i bezkręgowce pobierają drobiny plastiku wraz z pokarmem, co prowadzi do zaburzeń metabolicznych, uszkodzeń narządów oraz kumulacji substancji toksycznych.
Jeszcze większe zagrożenie stanowią porzucone pojemniki po olejach, paliwach i środkach chemicznych. Produkty ropopochodne zawierają związki mogące przez wiele lat oddziaływać na środowisko wodne. Część z nich wykazuje działanie rakotwórcze, mutagenne lub toksyczne dla organizmów żyjących w wodzie. W przypadku zbiornika retencyjnego, gdzie przepływ wody jest ograniczony, skutki ich obecności mogą utrzymywać się przez długi czas.
Od lat wiadomo było również, iż Jezioro Pilchowickie działa jak ogromny filtr zatrzymujący śmieci niesione nurtem Bobru. Właśnie dlatego konieczne były działania systemowe. Mowa zarówno o regularnym usuwaniu odpadów, jak i o rozwiązaniach technicznych, takich jak bariery wychwytujące śmieci, stały monitoring miejsc koncentracji odpadów czy programy prewencyjne prowadzone w całym dorzeczu. Tymczasem kolejne lata mijały, a problem wracał z niemal laboratoryjną przewidywalnością.
Trudno oprzeć się wrażeniu, iż przez długi czas dominowała filozofia pozorowanych działań. Od czasu do czasu organizowano akcje sprzątania, wykonywano okolicznościowe fotografie i publikowano komunikaty o trosce o środowisko. Jednak rzeczywistość pozostawała niezmienna. Śmieci przez cały czas zalegały na jego brzegach.
Szczególnie wymowna jest odpowiedź udzielona redakcji Lwówecki.info w czerwcu 2026 roku. Gdy brzegi jeziora były już odsłonięte przez wodę i całe połacie zasłane były tonami śmieci, zwróciliśmy się do Wód Polskich z pytaniem o porządki: „Czy PGW Wody Polskie planują organizację akcji sprzątania brzegów i wód jeziora Pilchowickiego z nagromadzonych odpadów? o ile tak, to kiedy i w jakim zakresie?” – pytała redakcja.
Wówczas zapewniano o prowadzonych rozmowach i wspólnej akcji porządkowej planowanej jeszcze tego samego lata.
„W tej sprawie odbyły się już wstępne rozmowy z przedstawicielami spółki Tauron Ekoenergia, którzy wyrazili chęć organizacji wspólnej akcji porządkowej zbiornika Pilchowice tego lata. w tej chwili realizowane są ustalenia dotyczące szczegółów i zakresu planowanych prac”. – zapewniał Patryk Bałajewicz Kierownik Zespołu Komunikacji i Edukacji Wodnej Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie – Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej we Wrocławiu.
Te obietnice okazały się tanimi zagrywkami PR-owymi, obliczonymi na uciszenie niezadowolonego społeczeństwa i lokalnych mediów. Lato dobiegło końca, termin ten dawno minął, a w miejscu szumnych zapowiedzi pozostaje brutalna rzeczywistość. Odpowiedzialni za stan tego miejsca urzędnicy urządzili sobie z ochrony środowiska bezczelny teatr absurdu, mając w głębokim poważaniu realne zagrożenia ekologiczne.
„Wody Polskie rokrocznie organizują dziesiątki tego typu inicjatyw i są otwarte na współpracę przy działaniach, które przyczyniają się do poprawy stanu środowiska. Pracownicy Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej we Wrocławiu i podległych jednostek każdego roku biorą udział w szeregu akcji sprzątania, zbierając tony śmieci z terenów przyległych do rzek, jezior i zbiorników przeciwpowodziowych na całym Dolnym Śląsku.” – zapewniał w Bałajewicz. Te zapewnienia bledną jednak w zderzeniu z rzeczywistością w Pilchowicach.
czytaj także: Gdy wszyscy sprzątali Jezioro Pilchowickie w kalendarzu Wód Polskich był weekend
Trudno znaleźć racjonalne uzasadnienie takiej bierności. o ile istnieje jakikolwiek moment sprzyjający usunięciu zgromadzonych przez dziesięciolecia śmieci, to właśnie teraz. Obniżony poziom wody umożliwia dostęp do miejsc, które normalnie pozostają niedostępne. Takiej okazji może nie być ponownie przez kolejne kilkadziesiąt lat.
Tymczasem obraz Jeziora Pilchowickiego staje się symbolem czegoś znacznie szerszego niż tylko lokalnego problemu. To ilustracja przepaści między deklaracjami urzędników a rzeczywistością. W Polsce chętnie mówi się o trosce o środowisko, ochronie zasobów wodnych i działaniach ekologicznych. Kiedy jednak pojawiła się wyjątkowa szansa na realne uporządkowanie jednego z najważniejszych zbiorników wodnych regionu, okazało się, iż za górnolotnymi hasłami niekoniecznie idą równie zdecydowane działania.
Najbardziej bulwersujące nie są choćby same śmieci, a urzędnicza bierność i chowanie głowy w piasek przez polityków wszystkich opcji – do lewicy do prawicy, bo przecież nikt kto przez ostatnie lata był przy władzy nic z tym nie zrobił.
Odsłonięte dno Jeziora Pilchowickiego wystawia rachunek za lata administracyjnej bezradności, urzędniczego odkładania decyzji na później i ekologicznych deklaracji, które w praktyce okazały się pustymi słowami. To właśnie ten rachunek zapłacą znowu sami mieszkańcy.
[See image gallery at lwowecki.info]
1 godzina temu





.webp)







