Weto prezydenta uderzy w samorządy. „Ustawa nie dotyczy dróg ani fabryk”

1 godzina temu

Karol Nawrocki zawetował nowelizację Prawa ochrony środowiska, która miała umożliwić mieszkańcom i organizacjom zaskarżanie programów ochrony powietrza. Prezydent uzasadnił decyzję ryzykiem blokowania inwestycji. Prawnicy fundacji Frank Bold odpowiadają, iż ustawa inwestycji w ogóle nie dotyczy – a jej brak oznacza dla województw wielomilionowe koszty.

Decyzję ogłoszono w piątek 28 sierpnia 2026 roku. Prezydent rozpatrzył siedem ustaw: cztery podpisał, trzy zawetował. Poza nowelizacją Prawa ochrony środowiska weta dotyczą państwowego eDziennika i prawa energetycznego.

Czego dotyczyła ustawa

Nowelizacja z 31 lipca 2026 r. wprowadzała dwie zmiany. Pierwsza to możliwość zaskarżania do sądu administracyjnego programów ochrony powietrza, czyli dokumentów przyjmowanych przez sejmiki województw, które określają konkretne działania naprawcze dla gmin. Działania te mają doprowadzić do zdrowszego powietrza w danym regionie.

Dotąd skarżący musiał wykazać interes prawny (czyli udowodnić, iż sprawa dotyka go osobiście), a sądy interpretowały ten wymóg tak wąsko, iż skargi mieszkańców i organizacji były odrzucane. Ustawa dopuszczała skargi na podstawie interesu faktycznego, w terminie sześciu miesięcy od ogłoszenia uchwały. Organizacje musiałyby przy tym prowadzić działalność statutową w zakresie ochrony środowiska lub zdrowia przez co najmniej rok.

Druga zmiana dotyczyła procedur. Nowelizacja pozwalała województwom przygotować uproszczoną aktualizację obowiązujących programów, bez kosztownych analiz.

Sejm przyjął ustawę 31 lipca stosunkiem głosów 266 do 175, Senat bez poprawek.

  • Czytaj także: KE wzywa Polskę, aby umożliwiła składanie skarg na niewystarczające przepisy antysmogowe

Prezydent Karol Nawrocki: Ochrona powietrza jest ważna, ale…

Kancelaria Prezydenta wskazała, iż skargi miały być wnoszone na podstawie interesu faktycznego, więc skarżący nie musiałby udowadniać naruszenia przepisu dotyczącego bezpośrednio jego. Zdaniem prezydenta tak szeroki zakres regulacji mógłby zostać wykorzystany niezgodnie z intencją ustawodawcy.

– W praktyce może to oznaczać, iż organizacje niezwiązane z danym regionem – także podmioty zagraniczne – będą mogły próbować blokować ważne lokalne inwestycje, takie jak drogi, fabryki czy inne inwestycje rozwojowe – stwierdził prezydent Karol Nawrocki.

W nagraniu opublikowanym po decyzji dodał: – Ochrona powietrza jest ważna, ale dobre intencje nie usprawiedliwiają złego prawa. Dlatego tej ustawy również nie podpiszę i kieruję ją do ponownego rozpatrzenia przez Sejm.

„Prezydent albo nie przeczytał ustawy, albo jej nie zrozumiał”

Argument o inwestycjach kwestionuje fundacja prawnicza Frank Bold, która od lat zajmuje się prawem ochrony środowiska.

– Ustawa nie dotyczy dróg, fabryk ani jakichkolwiek inwestycji. Dotyczy wyłącznie programów ochrony powietrza. Twierdzenie, iż możliwość zaskarżenia takich programów może prowadzić do blokowania inwestycji, nie znajduje oparcia ani w treści ustawy, ani w obowiązujących przepisach – mówi nam Miłosz Jakubowski, radca prawny.

Jakubowski zwraca uwagę na objętość dokumentu. – Trudno oprzeć się wrażeniu, iż Prezydent albo nie przeczytał ustawy, albo jej nie zrozumiał, albo pozostaje pod wpływem niekompetentnych doradców. Martwi to szczególnie w sytuacji, w której zapoznanie się z ustawą wymaga jedynie kilkunastu minut – nowelizacja liczy zaledwie trzy artykuły i niespełna dwie strony tekstu – ocenia.

Jakubowski wskazuje też, iż podobne argumenty pojawiały się wcześniej wewnątrz rządu.

– Podczas prac nad projektem ustawy przeciwko rozszerzeniu uprawnień organizacji społecznych występowało kierowane przez PSL Ministerstwo Energii. Chociaż stwierdzenie takie nie występuje wprost w pismach składanych w ramach rządowego procesu legislacyjnego, to nieoficjalnie wiemy, iż obawa o „blokowanie inwestycji przez zagraniczne organizacje” pojawiała się w wypowiedziach przedstawicieli resortu – mówi mecenas Jakubowski, pytany o sprawę przez SmogLab.

Jak dodaje, doprowadziło to do trwającej kilka miesięcy obstrukcji, mimo szczegółowych wyjaśnień Ministerstwa Klimatu i Środowiska, iż proponowane przez Ministra Energii zmiany stałyby w sprzeczności z prawem UE oraz z Konwencją z Aarhus – ratyfikowaną umową międzynarodową dotyczącą uprawnień społeczeństwa w sprawach ochrony środowiska.

Polska przed TSUE

Nowelizacja była odpowiedzią na skargę Komisji Europejskiej. KE zarzuciła Polsce, iż nie zapewnia skutecznej ochrony sądowej w sprawach jakości powietrza, co narusza unijną dyrektywę, Traktat o UE, Kartę Praw Podstawowych i Konwencję z Aarhus. Sprawa toczy się przed Trybunałem Sprawiedliwości UE pod sygnaturą C-77/25.

W uzasadnieniu projektu rząd przyznał wprost, iż zarzuty Komisji opierają się na argumentach trudnych, wręcz niemożliwych do podważenia, a zapewnienie zgodności z prawem UE wymaga zmian ustawowych.

– Umożliwienie zaskarżania programów ochrony powietrza obywatelom i organizacjom społecznym jest konieczne dla zapewnienia zgodności z prawem UE. Polska jest ostatnim krajem UE, który nie pozwala na składanie takich skarg – podkreśla Jakubowski.

Niezależnie od sprawy przed TSUE Polska ma do końca 2026 r. wdrożyć dyrektywę 2024/2881, która jednoznacznie wymaga zapewnienia prawa do zaskarżania programów zarówno obywatelom, jak i organizacjom ekologicznym.

Kto zapłaci za weto

Drugi skutek weta dotyczy pieniędzy samorządów. Obowiązujące programy ochrony powietrza przyjęto w 2020 r., a ostatnią aktualizację przeprowadzono w 2023 r. Oznacza to, iż na przełomie 2026 i 2027 r. województwa powinny opracować nowe dokumenty – co wiąże się z dużymi kosztami.

Zawetowana ustawa miała pozwolić im przyjąć uproszczone aktualizacje we własnym zakresie, bez udziału firm zewnętrznych, i przetrwać w ten sposób okres przejściowy do wdrożenia nowej dyrektywy. Plany działania na rzecz jakości powietrza, które zastąpią dotychczasowe programy, mają powstać najpóźniej do końca 2028 r.

Jak wskazuje Jakubowski, Ministerstwo Klimatu i Środowiska planuje przy tym zmienić zasady tak, aby kluczowe dane były dostarczane województwom przez Instytut Ochrony Środowiska – a nie, jak dotychczas, przez prywatne podmioty, które z opracowania programów uczyniły bardzo intratny biznes.

Skoro ustawa nie wejdzie w życie, województwa będą musiały zlecić opracowanie nowych programów na dotychczasowych zasadach – w przeciwnym razie grożą im wysokie kary. W tej sytuacji nie trudno domyślić się, kto najbardziej cieszy się z weta prezydenta.

– Prezydent przekonuje, iż broni samorządy przed dodatkowymi obowiązkami, podczas gdy w rzeczywistości ustawa je ogranicza. Województwa czekały na tę nowelizację od wielu miesięcy. Na jej zawetowaniu skorzystają jedynie firmy specjalizujące się w opracowywaniu projektów programów ochrony powietrza, dla których będzie to ostatnia szansa, żeby zarobić dużo pieniędzy – ocenia radca prawny.

Ustawa wraca teraz do Sejmu. Do odrzucenia weta potrzebna jest większość trzech piątych głosów.

  • Czytaj także: Branża kominkowa świętuje wyrok NSA. Prawnik: zrozumieli go na odwrót

Zdjęcie tytułowe: Kancelaria Prezydenta RP/Marek Borawski

Idź do oryginalnego materiału