Tysiące osób z całej Polski pojawiły się w Warszawie podczas manifestacji zorganizowanej pod hasłami obrony suwerenności, walki o niższe ceny energii i prawa obywateli do referendum. Wśród uczestników byli związkowcy, pracownicy różnych branż, młodzi ludzie, seniorzy, całe rodziny z dziećmi, a także przedstawiciele wielu organizacji społecznych.
Manifestacja rozpoczęła się przemarszem ulicami stolicy. Były biało-czerwone flagi, transparenty i przemówienia ze sceny. Uczestnicy podkreślali, iż protest miał spokojny i pokojowy charakter. Nie odnotowano żadnych poważnych incydentów.
Jedną z osób aktywnie uczestniczących w wydarzeniu była Barbara Miszczuk, przewodnicząca Międzyzakładowej Organizacji Związkowa NSZZ „Solidarność” PKP S.A. Barbara Miszczuk pełni również funkcję członkini Komisji Krajowej „Solidarności” oraz Prezydium Rady Krajowej Sekcji Kolejarzy. Jak podkreślano podczas rozmów, struktura związkowa podzielona jest na poszczególne spółki kolejowe i zakłady pracy.
W manifestacji udział brali zarówno wieloletni działacze, jak i młodzi pracownicy utożsamiający się z ideą Solidarności. Organizatorzy zaznaczali, iż wbrew stereotypom do związku dołącza coraz więcej młodych ludzi, którzy widzą problemy rynku pracy i obawiają się o swoją przyszłość.
Ludzie przyjechali walczyć o Polskę i o normalne życie. Coraz trudniej związać koniec z końcem. Ceny energii rosną, ludzie boją się o pracę i przyszłość swoich rodzin – mówili uczestnicy protestu.
Wielokrotnie wracał także temat referendum. Organizatorzy liczą, iż mimo decyzji Senatu uda się zebrać wymagane podpisy obywateli, aby doprowadzić do ogólnopolskiego głosowania.
Naród pokazał w Warszawie, iż chce być słuchany. jeżeli trzeba będzie, pójdziemy drogą obywatelską i zbierzemy podpisy – podkreślali protestujący.
Podczas rozmów przewijał się również temat hejtu i coraz większych podziałów społecznych. Wielu uczestników zwracało uwagę, iż zanika szacunek wobec drugiego człowieka i ludzi wykonujących zwykłe zawody.
Każda praca zasługuje na szacunek. Bez tych ludzi codzienne życie po prostu by nie funkcjonowało – mówiła Barbara Miszczuk.
Pojawiły się też osobiste wspomnienia związane ze stanem wojennym i represjami wobec działaczy Solidarności.
Pamiętam, jak zamykali mojego ojca w czasie stanu wojennego. Takich rzeczy się nie zapomina -usłyszeliśmy podczas manifestacji.
W tle całego wydarzenia często powracał temat Zielonego Ładu, wysokich rachunków za energię oraz obaw o przyszłość polskiej gospodarki. Protestujący podkreślali, iż chcą Polski „bardziej przyjaznej zwykłym ludziom” i większego wpływu obywateli na najważniejsze decyzje.
Manifestacja zakończyła się wspólnym odśpiewaniem hymnu i apelem o dalszą mobilizację społeczną.












