Tydzień z życia polityków. Niebezpieczna podróż prezydent Gdyni

13 godzin temu

Rozwój Plus chce 15 proc. poparcia

Rozwój Plus Mateusza Morawieckiego (58 l.) przygotowuje się do samodzielnego startu w wyborach parlamentarnych. Jak podaje Super Express, środowisko byłego premiera buduje struktury i zamierza przekształcić się w partię polityczną. Łukasz Schreiber (39 l.), wiceprzewodniczący klubu Rozwój Plus, zapewnił, iż w tej chwili nie są prowadzone rozmowy o wspólnej liście z PiS. – Nie nastawiamy się inaczej niż na samodzielny start. Dodał, iż jego środowisko jest gotowe do wystawienia własnych kandydatów i chce zaprezentować wyborcom program oraz „ciekawą ofertę jakościową i personalną”. Stanowczo zaprzeczył, by trwały negocjacje z PiS w sprawie wspólnego startu. – Nie ma absolutnie takich rozmów, więc byłoby kłamstwem, gdybym powiedział coś innego. Inaczej może wyglądać rywalizacja o Senat. – Jesteśmy gotowi pod patronatem prezydenta na wspólny blok. Ambicje nowej formacji są duże: za satysfakcjonujący wynik polityk uznał 15 proc. poparcia.

Tajemnica trzeciego imienia Nawrockiego

Prezydent Karol Nawrocki (43 l.) ma dwa oficjalne imiona – Karol i Tadeusz. Fakt ujawnia, iż istnieje jednak także trzecie, którego próżno szukać w jego dokumentach. Przy bierzmowaniu Nawrocki wybrał imię Josemaria. O swoim wyborze opowiedział w książce prof. Andrzeja Nowaka (65 l.) „Skąd wziął się Karol Nawrocki”. – Wybrałem je na cześć św. Josemarii Escrivy de Balaguera, założyciela Opus Dei – tłumaczył. Jednocześnie zaznaczył, iż sam nie jest związany z Opus Dei. Jego decyzja miała wynikać z fascynacji postacią świętego, a nie z przynależności do założonej przez niego organizacji. Co ciekawe, Josemaria to w Polsce imię niezwykle rzadkie. Dziennikarze, powołując się na dane Ministerstwa Cyfryzacji, podają, iż wariant „Jose Maria”, zapisany oddzielnie, jako pierwsze imię nosi zaledwie 22 mężczyzn, a „Jose Mario” – tylko czterech. Nawrockiego w tych statystykach jednak nie ma. Imię przyjęte podczas bierzmowania ma charakter religijny i symboliczny i nie trafia do dokumentów.

Niebezpieczna podróż prezydent Gdyni

Było o krok od tragedii z udziałem rodziny prezydent Gdyni Aleksandry Kosiorek (41 l.). Podczas jazdy z jej prywatnego samochodu odpadło koło. W aucie znajdowali się wówczas mąż i trójka ich dzieci. Wcześniej samochód poruszał się autostradą. Na szczęście nikomu nic się nie stało. Po zdarzeniu okazało się, iż poluzowane były śruby w dwóch tylnych kołach i w czasie jazdy, na trasie, auto zgubiło jedno z kół. Sprawą zajęły się policja i Prokuratura Rejonowa w Gdyni. Śledczy mają ustalić, czy śruby mogły poluzować się samoistnie, czy też ktoś celowo ingerował w samochód. Powołany biegły ma zbadać mechanizm zdarzenia. Sprawa jest tym bardziej niepokojąca, iż Kosiorek przyznała, iż wcześniej otrzymywała pogróżki. Policja zaproponowała jej choćby ochronę. – Mam podejrzenie, kto mógł za tym stać – powiedziała. Na razie jednak śledczy nikogo nie wskazali, a okoliczności zdarzenia są przez cały czas wyjaśniane – czytamy w Super Expressie.

Wojna po tragedii autokaru

Trwa ostry spór po tragicznym wypadku polskiego autokaru na Węgrzech. Alvin Gajadhur (53 l.), były główny inspektor transportu drogowego, a w tej chwili doradca prezydenta, zarzucił władzom, iż mobilne stacje diagnostyczne do kontroli autokarów i ciężarówek nie są adekwatnie wykorzystywane. Jak podaje Super Express, Gajadhur napisał w serwisie X: Skandal! Mobilne stacje diagnostyczne do kontroli AUTOKARÓW i ciężarówek zakupione za rządów PiS z funduszy UE (29 mln zł) nie są używane. Na jego słowa zareagował Tomasz Trela (46 l.). Poseł Lewicy uznał, iż doradca prezydenta próbuje wykorzystać tragedię do politycznej walki: Pan Gajadhur jest wyjątkowo marnym doradcą Karola Nawrockiego i tutaj próbuje politykować, to naprawdę nie przystoi. Trela przypomniał, iż w katastrofie zginęło 12 osób, a kilka kolejnych walczy o życie. Na tym jednak nie poprzestał: Gdyby Nawrocki był takim pełnokrwistym prezydentem, to po takich słowach wyrzuciłby tego Gajadhura z Kancelarii Prezydenta na zbity pysk.

141 mld zł dziury w budżecie

Po siedmiu miesiącach 2026 roku deficyt budżetu państwa wyniósł już 141,1 mld zł. Dochody sięgnęły 333,9 mld zł, a wydatki 475 mld zł. Oznacza to wykorzystanie 51,9 proc. deficytu zaplanowanego na cały rok – wynika z danych Ministerstwa Finansów. Sytuację w rozmowie z Faktem skomentował ekspert finansowy Piotr Kuczyński (76 l.). – Jest bardzo wysoki, ale pozostaje zgodny z planem, a w lipcu był choćby nieco niższy od zakładanego – ocenił. Jego zdaniem na razie nie ma powodów do paniki, choć zadłużenie będzie rosło i w perspektywie kilku lat może stać się poważnym problemem. Kuczyński zwraca uwagę, iż duża część państwowych wydatków przypada dopiero na ostatnie miesiące roku. – Zrealizujemy założenia przyjęte w budżecie i osiągniemy prognozowany poziom deficytu. To nie ulega żadnej wątpliwości.

Koniec dominacji Kaczyńskiego?

Robert Winnicki (41 l.), były lider Ruchu Narodowego, przewiduje ostrą walkę o przywództwo na polskiej prawicy. – W przyszłorocznej kampanii będziemy mieli jedną wielką jatkę na prawicy. To będzie po prostu nieustanna rywalizacja – powiedział w podcaście Bitwa o Władzę, cytowanym przez Fakt. Zdaniem Winnickiego dotychczasowa dominacja Jarosława Kaczyńskiego (77 l.) dobiega końca. – Stary lew oddaje władzę i już nie ma jednego stada. O wpływy na prawicy rywalizują dziś m.in. Mateusz Morawiecki (58 l.), Sławomir Mentzen (39 l.), Grzegorz Braun (59 l.), a coraz ważniejszą rolę odgrywa także Karol Nawrocki (43 l.). – Prezydent niewątpliwie ma charyzmę i jest odkryciem politycznym nie tylko sezonu, ale i dziesięciolecia. To jest strzał bingo, tylko czy jest on korzystny dla Jarosława Kaczyńskiego – zastanawiał się Winnicki.

Idź do oryginalnego materiału