Czy Starostwo Powiatowe w Żywcu straci ponad 6 mln zł dotacji z budżetu państwa? To realny scenariusz, związany z opóźnieniami przy pracach zabezpieczających osuwisko przy drodze w Zarzeczu.
Osuwisko znajduje się na ulicy Beskidzkiej w Zarzeczu, czyli drodze łączącej Zarzecze z Tresną i Czernichowem wzdłuż Jeziora Żywieckiego. W maju 2023 r., po intensywnych opadach deszczu, osunął się fragment ziemi na długości około 20 metrów. Wtedy ustawiono tylko znaki oraz słupki ostrzegawcze. Po kolejnych ulewach, w maju 2025 r., osuwisko powiększyło się z 20 do 85 metrów.
Starosta żywiecki Adrian Midor podkreśla, iż w międzyczasie czyniono już przygotowania do prac przy zabezpieczeniu osuwiska. W 2024 r. powiat otrzymał prawie 160 tys. zł od wojewody śląskiego na opłacenie dokumentacji budowlanej wraz z pozwoleniem na budowę. Powiat dołożył prawie 40 tys. zł. W styczniu 2026 r. Powiatowy Zarząd Dróg w Żywcu złożył do wojewody zapotrzebowanie na dotację na prace budowlane, wskazując na szacunkową wartość ok. 12,4 mln zł. Pod koniec marca wojewoda zapewnił, iż dotacja wyniesie ponad 10 mln zł, ale musi zostać wykorzystana i rozliczona do końca 2026 r.
Czterdzieści pali na 15 metrów
Tyle, iż zadanie jest bardzo trudne.
– Planowane jest tam wykonanie około 40 pali o głębokości 15 metrów, a sam wykop będzie miał kilka metrów. Trzeba będzie wybrać podbudowę drogi, zabezpieczyć całe wzniesienie i przebudować rejonu dużego przepustu pod jezdnią. W projekcie organizacji ruchu planowane jest zamkniecie tego odcinka drogi na czas prowadzonych robót, bo nie ma innej technicznej możliwości. Takie prace mają jednak zapewnić trwałą stabilizację terenu i zapobiec powtórzeniu się problemu w przyszłości – mówiła wiosną tego roku Jolanta Korczyk, dyrektor PZD Żywiec, na sesji Rady Powiatu Żywieckiego.
Informacje o planach zamknięcia drogi z Zarzecza do Tresnej na kilka miesięcy wywołały protesty mieszkańców. Tymczasem 20 maja otwarto oferty – do wykonania stabilizacji osuwiska zgłosiło się sześciu chętnych. Wszystkie oferty były poniżej zakładanego kosztorysu, w którym planowano koszt inwestycji na ponad 12 mln zł.
Ostatecznie starostwo podpisało umowę, w której koszt wykonania opiewa na 7 721 820,66 zł, z czego dotacja z budżetu państwa wynosi 6 124 505 zł, a wkład własny z budżetu powiatu to 1 531 127,46 zł. Termin zakończenia prac wyznaczono na 16 listopada bieżącego roku.
W czasie obrad rady powiatu niektórzy radni pytali, czy nie doszło do błędu w przygotowaniu kosztorysu, czy może wykonawcy zaoferowali zbyt niskie ceny. Wyrażali też obawy związane z dotrzymaniem terminu. Powiatowi włodarze zapewniali, iż wszystko jest pod kontrolą.
Powiat może polec
Teraz okazuje się, iż obawy radnych były uzasadnione. Termin 16 listopada jest zagrożony, jest ryzyko, iż nie uda się zakończyć prac w tym roku. A to oznaczałoby, iż starostwo straci ponad 6,1 mln zł dotacji.
– Przed nami groźba straty dotacji. Czy Zarząd Powiatu ma już plan zarządzania kryzysowego w tej sprawie? Czy są już rozmowy z wojewodą, iż temat osuwiska nie zostanie „dowieziony” w terminie? Czy jest wariant pesymistyczny, kiedy to zadanie zostałoby zakończone? Bo wygląda, iż powiat może na tym zadaniu polec.
Czy powiat jest przygotowany na stratę dotacji i czy ma środki na dokończenie inwestycji? – dopytywał radny Mirosław Figura podczas sesji 30 września.
Dyrektor Jolanta Korczyk przyznała, iż sytuacja nie wygląda najlepiej.
– Wdrażamy wszystkie środki administracyjne, aby spróbować zrealizować inwestycję w terminie. Na ten moment wydaje się to dosyć trudne, zrealizowane już roboty są stosunkowo niewielkie. Na ten moment realizowane są one przy ścianach czołowych przepustu. Została cała praca związana z palowaniem i odtworzeniem drogi oraz nasypów. Przed nami jeszcze spory zakres robót, a niedługo mogą się zmienić warunki pogodowe i wykonanie tego zadania będzie jeszcze trudniejsze. Zasygnalizowaliśmy już w Śląskim Urzędzie Wojewódzkim w Katowicach, iż mamy kłopoty. Czekamy na kosztorys od firmy, który wykaże, jakie trzeba było wprowadzić zmiany na tym zadaniu, aby trochę usprawnić roboty. W sierpniu firma przedstawiła nowy harmonogram, terminy obejmują już dłuższy czas wykonania, bo do połowy grudnia. Na ten moment ten harmonogram nie jest przez nas zatwierdzony. Mamy środki administracyjne i możemy podjąć pewne kroki, ale po ich wyczerpaniu kończą się nasze możliwości. I my te kroki wyczerpaliśmy na tej budowie. Zrobiliśmy wszystko co można było, aby to zadanie było zrobione w terminie. Niestety te środki zawiodły. Co do zabezpieczenia środków w powiecie, to jest to jeszcze nieodpowiedni moment, aby odpowiedzieć, bo wszystko rozstrzygnie się dopiero w najbliższym czasie – stwierdziła dyrektor Jolanta Korczyk.
Najgorszy scenariusz
Kilka dni wcześniej o prace przy osuwisku w Zarzeczu pytała radna gminy Łodygowice Anna Wandzel-Tarnawa, korzystając z obecności na sesji w Łodygowicach wicestarosty Stanisława Kucharczyka.
– To inwestycja strategiczna, a z drugiej strony podwyższonego ryzyka. Grozi nam niedochowanie terminu wyznaczonego na 16 listopada i brak rozliczenia dotacji uzyskanej od wojewody. w tej chwili jesteśmy na etapie negocjacji programu naprawczego z wykonawcą, który złożył wniosek o przedłużenie prac do połowy grudnia. Problemów jest bardzo dużo. Będziemy przygotowywać wystąpienie do wojewody o częściową zmianę technologii, o co również wniósł wykonawca. To wynika poniekąd z tego, iż część prac wykonywana jest pod siecią średniego napięcia. Spółka Tauron nie zgodziła się na wyłączenie tej sieci na czas prowadzenia robót. Dlatego nie można użyć palownic, które były zaprojektowane poprzez pionowe wbijanie pali pod siecią, bo jest za duże zbliżanie do sieci, a napięcie sięga 30 000 wolt. Inny problemy wynikają również z późniejszej technologii utwardzenia przepustu, pracy betonowania. Jesteśmy otwarci na rozmowy z wykonawcą o nowym terminie zakończenia prac, ale oczywiście nieprzekraczającym ostatecznego rozliczenia dotacji. Najgorszy byłby scenariusz, gdybyśmy zostali z rozkopaną inwestycją i bez pieniędzy na jej dokończenie – przyznał wicestarosta.

1 godzina temu












