Jeszcze kilka lat temu elektryczne promy wydawały się futurystyczną wizją. Dziś stają się coraz powszechniejszym elementem transportu w wielu miastach Europy. Liderami są kraje skandynawskie, ale pierwsze tego typu rozwiązania pojawiają się również w Polsce.
Elektryfikacja transportu wchodzi na kolejny poziom. Już nie chodzi tylko o samochody czy choćby pokonujące ogromne dystanse ciężarówki. Coś, co jeszcze kilka lat temu mogło wydawać się science fiction, dziś staje się rzeczywistością. Chodzi o statki – a dokładniej o kursujące po rzekach i między przybrzeżnymi wyspami promy elektryczne.
- Czytaj także: Flygskam i tågskryt podbijają Skandynawię. Czy przyjmą się również w Polsce?
Bezemisyjny prom-wodolot ze Szwecji
Wdrażanie promów elektrycznych w Europie nabrało tempa w ostatnich latach, choć sama idea ma już dłuższą historię. Niektóre miasta są pionierami od niemal dekady, inne dopiero niedawno dołączyły do „elektrycznej rewolucji”.
Na szczególną uwagę zasługuje stolica Szwecji – Sztokholm, nazywany Wenecją Północy. Tam zaczął kursować nie tyle zwykły prom elektryczny, ile elektryczny prom-wodolot. To technologiczny przełom w rozwoju transportu wodnego, ponieważ jednostka nie tylko korzysta z napędu elektrycznego, ale potrafi też osiągać wysokie prędkości.
Prom Candela P-12 może rozpędzić się choćby do 55 km/h – to bardzo dużo jak na tego typu jednostkę.
– Candela P-12 może odmienić miejskie drogi wodne – mówi dla Euronews Gustav Hasselskog, założyciel i prezes firmy Candela, która produkuje promy P-12 w swojej fabryce w Rotebro w Sztokholmie. – Łącząc dużą prędkość, minimalne zużycie energii i niemal zerową emisję, możemy zapewnić szybszy, czystszy i bardziej ekonomiczny transport wodny dla miast na całym świecie.
Testy jednostki rozpoczęły się w 2022 roku. Jej atutem jest nie tylko napęd, ale także sposób poruszania się. Zastosowanie podwodnych skrzydeł, czyli hydrofoili, pozwala osiągać lepsze parametry niż w tradycyjnych jednostkach – zarówno pod względem prędkości, jak i zużycia energii.
Według producenta Candela P-12 zużywa choćby o 80 proc. mniej energii niż klasyczne promy. Jednocześnie nie emituje spalin ani CO2.
Prom Candela P-12. Źródło: materiały producentaCzy elektryczne promy pojawią się w Polsce?
Promy elektryczne w ostatnich latach zyskują na popularności. W Oslo pierwsze promy elektryczne pojawiły się w 2019 roku, a już w 2024 roku niemal cały transport wodny stał się bezemisyjny.
– Przykłady ze Skandynawii pokazują iż zastosowanie promów elektrycznych może być pod wieloma aspektami lepsze niż spalinowych wersji. Oslo zamówiło w pełni elektryczne promy, które wożą pasażerów po Oslofjorden – mówi dla SmogLabu Krzysztof Burda, prezes Polskiej Izby Rozwoju Elektromobilności (PIRE).
Poza Szwecją i Norwegią także inne miasta Europy posiadają promy zasilane prądem elektrycznym. Londyn czy Paryż to tylko przykłady, ale tu warto przyjrzeć się sprawie polskiej. Jak to wygląda u nas?
Przede wszystkim promy należy podzielić na dwa rodzaje: te które stanowią przeprawę tam, gdzie nie ma mostów, oraz wycieczkowce kursujące po miejskich rzekach i po morzu na niewielkie odległości.
– W Polsce jeszcze nie funkcjonują promy oparte o napędy elektryczne – odpowiada prezes PIRE. – W największych polskich miastach nie ma takiej potrzeby ze względu na sporą ilość przepraw drogowych (samochodowych i pieszych), ale coraz częściej można spotkać tam elektryczne łodzie i barki turystyczne, dzięki którym można podziwiać panoramę miasta z innej perspektywy. Zastosowanie tego typu napędu pozwala zredukować emisję, hałas oraz obniżyć koszty eksploatacji.
Przykładem są Słonecznik i Słonecznik II, które od 2008 roku wożą turystów po Brdzie w Bydgoszczy. Nie są to jednak w pełni elektryczne promy – jednostki korzystają z energii produkowanej przez panele słoneczne zamontowane na dachu.
Elektryczny prom w centrum Oslo, część siatki transportu publicznego w stolicy Norwegii. Fot. SmogLabCisza też jest ważna
Pierwszy prom elektryczny tak naprawdę pojawił się dopiero w 2015 roku, w Norwegii. Nie znaczy to jednak, iż u nas nie ma w ogóle żadnych jednostek, które są zasilane energią elektryczną.
Prezes PIRE zwraca uwagę na inną kwestię niż tylko problem emisji zanieczyszczeń i CO2. Chodzi o hałas, szczególnie hałas na polskich jeziorach, tak bardzo w ostatnich latach uciążliwy – wzbudzające często niemałe emocje. Hałas także jest określany jako zanieczyszczenie, które szkodzi przyrodzie i ludziom. To oznacza, iż w wielu miejscach obowiązuje zakaz poruszania się jednostkami (motorówki, skutery) generującymi dźwięk powyżej 45 decybeli.
– Poniżej tego limitu są często jednostki wykorzystujące napęd elektryczny dlatego wiele osób prywatnych decyduje się na przerabianie napędu swoich jednostek, aby dalej móc korzystać z akwenów – zauważa Burda.
W Polsce na razie jeszcze nie ma jeszcze promów samochodowo-pasażerskich. Jednak jak mówi prezes PIRE próby konwersji promów samochodowo-pasażerskich podejmuje Świnoujście.
– W 2025 roku miasto prowadziło przetarg na opracowanie dokumentacji technicznej. Zmiana napędu pozwoliłaby na realne oszczędności w kwestii zastosowania energii elektrycznej i redukcji emisji spalin – mówi Burda. – Być może jest to również dobry kierunek dla pozostałych rzecznych przepraw promowych, których w Polsce funkcjonuje ponad 50 – dodaje.
Elektryczne promy także na dalekie trasy
Dziś w Europie kursuje ponad 200 promów elektrycznych i hybrydowych taki jak Jantar Unity. I tu właśnie warto zwrócić uwagę, czy tylko lekkie jednostki mogą być elektryczne. Okazuje się, iż nie. Choć Jantar Unity jest zasilany gazem, to wspomaga go silnik elektryczny. Dzięki temu emisja CO2 jest o 25 proc. mniejsza niż w przypadku tradycyjnej jednostki.
– Coraz częściej napęd elektryczny trafia także do statków morskich, ale tylko jako alternatywny kiedy jednostka wpływa do portu – mówi Burda. Przyznaje jednak, iż droga do elektrycznych promów dalekomorskich pozostało daleka.
Ale nie do końca, bo są wyjątki.
– Powstaje największy statek pasażersko – samochodowy Incat Hull 096 o długości 130 m, powierzchni 2,3 tys. m2, który ma zabrać na pokład ponad 2 tys. pasażerów i ponad 200 pojazdów – oznajmia prezes PIRE.
Prom, o którym mówi Burda, ma kursować między Buenos Aires a Urugwajem. Baterie mają pojemność 40 MWh i ważą 250 ton i właśnie te dwa parametry będą jeszcze przez dług czas ograniczeniem. Duże promy pasażerskie, to jednostki, które wymagają ogromnej ilości energii, by móc poruszać się po otwartym morzu. W styczniu 2026 roku „Hull 096” przeszedł pierwsze testy na wodzie.
Testy bezpieczeństwa na największym promie elektrycznym na świecie. 11 lutego 2026 r. Źródło: materiały producenta– Elektryfikacja to niewątpliwie istotny kierunek rozwoju żeglugi śródlądowej, zyskujący coraz większe znaczenie na jeziorach w Polsce. Sądzę, iż również w kontekście przepraw pasażerskich napęd ten może być również skuteczny i tańszy w eksploatacji, co pokazują przykłady zza zachodniej granicy – argumentuje Burda. Wyraża przy tym oczekiwanie, iż takie miasta jak Szczecin czy Wrocław mogłyby stworzyć sieć taksówek wodnych opartych na zeroemisyjności.
Pierwsze kroki w tym kierunku pojawią się jednak gdzie indziej. Już w czerwcu na Zatoce Puckiej ma ruszyć tramwaj wodny kursujący na Półwysep Helski.
- Czytaj także: Amazon i Ikea obiecują dostawy na zeroemisyjnych statkach. Czy to naprawdę możliwe?

4 godzin temu






![W 83. rocznicę wybuchu powstania w getcie warszawskim zawyły syreny [+GALERIA]](https://misyjne.pl/wp-content/uploads/2026/04/mid-26419085.jpg)






