Niedawna rekordowa fala upałów sprawiła, iż w zachodniej części Europy czerwiec był najcieplejszy w historii pomiarów, na całym świecie – drugi. To jednak nie koniec. Najcieplejszy okres w roku dopiero przed nami, a Europa już mierzy się z kolejną ekstremalną falą upałów z temperaturami do 40 st. C. Czy Polskę też to czeka?
Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) kilka dni temu ostrzegła, iż Europa tego lata musi być lepiej przygotowana na kolejne „śmiertelne tygodnie” ekstremalnych upałów. Wszystko to po tym, co się stało pod koniec czerwca w świecie cieplejszym o 1,4 st. C w stosunku do ery preindustrialnej.
– Europa nie jest przygotowana – ostrzegł w oświadczeniu Hans Kluge, dyrektor regionalny WHO na Europę. – choćby połowa państw regionu europejskiego nie ma planów dotyczących przeciwdziałania zagrożeniom zdrowotnym związanym z upałami w obliczu gwałtownego wzrostu temperatur – zwrócił uwagę Kluge.
Nic dziwnego. Szacuje się, iż w czasie czerwcowej fali upałów w samych Niemczech życie mogło stracić ponad 5 tys. osób. Według analizy klimatologa Alexandra Callahana fala upałów w dniach 22–28 czerwca mogła zabić ponad 20 tys. osób. Tymczasem Stary Kontynent mierzy się z kolejną falą upałów, która ogarnęła Hiszpanię, Francję czy Włochy.
Ekstremalnie gorący czerwiec
Zachodnia część naszego kontynentu była dosłownie skąpana w saharyjskim upale. Temperatury na poziomie 40 st. C były na porządku dziennym, co szczególnie było widoczne we Francji.
Źródło: Copernicus Climate Change Service.Jak podaje europejski program monitorowania klimatu Copernicus, zachodnia część Europy doświadczyła w tym roku najcieplejszego czerwca w historii.
– Czerwiec 2026 roku dobitnie pokazał, jak głęboko zmienia się klimat. Europa Zachodnia odnotowała najcieplejszy czerwiec w historii pomiarów, a światowy ocean pozostawał rekordowo ciepły – powiedziała Samantha Burgess, wicedyrektor Copernicus Climate Change Service.
We wspomnianej Francji 23 czerwca odnotowano 44,3 st. C. Na załączonej mapce możemy zauważyć, iż to właśnie Francja była na celowniku upałów. Dlaczego właśnie ten kraj? Wydawałoby się, iż to właśnie w Hiszpanii czy w Grecji będą największe upały. Owszem, czasami tak jest.
W przypadku Francji działają tutaj czynniki związane z oceanami i morzami. Basen Morza Śródziemnego jest ekstremalnie gorący, więc powietrze płynące z Afryki nie ma jak się wychłodzić. Co więcej, powstają przy tym blokady wyżowe (tzw. układ omega), które zatrzymują dopływ rześkiego powietrza znad Atlantyku. Nad samym Atlantykiem powietrze też jest coraz mniej „rześkie”, bo wody tego oceanu stają się coraz cieplejsze. Na lokalizację rekordu we Francji (Akwitania) wpływ ma rzeźba terenu. Pamiętajmy, iż Hiszpania czy Grecja to w dużej mierze góry i wyżyny – im wyżej, tym chłodniej. Akwitania to rozległa nizina opadająca w kierunku Zatoki Biskajskiej.
– Te rekordy odzwierciedlają fakt, iż system klimatyczny przez cały czas gromadzi coraz więcej ciepła. Skutkiem są coraz intensywniejsze fale upałów, utrzymujące się wysokie temperatury oceanów oraz rosnące zagrożenia dla ludzi, ekosystemów i infrastruktury – zarówno w Europie, jak i na całym świecie – zwraca uwagę Burgess.
„Znajdujemy się w punkcie zwrotnym”
Raport europejskiego programu monitorowania klimatu pokazuje, iż globalne ocieplenie nie zwalnia. El Niño dopiero się zaczęło i nie ma jeszcze wpływu na globalne temperatury, a mimo to do rekordu zabrakło niewiele.
Źródło: Copernicus Climate Change Service.Średnia temperatura w czerwcu tego roku była o 1,39 st. C wyższa względem ery preindustrialnej. Jak pokazuje wykres, do rekordu z 2024 roku kilka zabrakło. Rok 2024 był rokiem El Niño. Czerwiec poprzedzający szczyt ciepłej fazy ENSO był o 1,36 st. C cieplejszy od średniej. Potem nastąpił skok.
W tej chwili wpływ El Niño nie pozostało widoczny. Dodatnia faza ENSO zaczęła się ponad miesiąc temu. Zwykle potrzeba przynajmniej 2–3 miesięcy, by Europa doświadczyła termicznego efektu El Niño.
– Znajdujemy się w punkcie zwrotnym, w którym zmiana klimatu przestaje być abstrakcyjnym, statystycznym problemem przyszłości, o którym czyta się w raportach, a staje się konkretnym, obecnym i zakłócającym codzienne życie zjawiskiem – uważa Burgess.
Następne miesiące w połączeniu z ciepłą fazą ENSO będą jeszcze cieplejsze. Niewykluczone, iż także Polska doświadczy tych zmian, np. w październiku, który bardziej będzie przypominał wrzesień.
Ekstremalne upały jeszcze nas nawiedzą?
Należy sobie zadać pytanie: co nas czeka tu, nad Wisłą? Po rekordowych upałach, jak to w Polsce bywa, przyszło spore ochłodzenie. To nie efekt braku globalnego ocieplenia, a raczej efekt globalnego ocieplenia. Gwałtowne zmiany temperatur z blisko 40 st. C na 18 stopni i silne wiatry – to rezultat ocieplającego się klimatu.
Źródło: IMGW.Co nas czeka?
Do połowy lipca, a choćby do końca miesiąca, nie należy spodziewać się ekstremalnej fali upałów.
– Prognozowane maksymalne temperatury powietrza w Polsce do połowy miesiąca będą się w świetle tych prognoz wahały najczęściej w przedziale od 20 stopni na północnym wschodzie do 26 stopni na zachodzie Polski. Okresami temperatura maksymalna może zbliżyć się do około 30 stopni w zachodniej części kraju – mówi dla SmogLabu Przemysław Makarewicz, synoptyk IMGW-PIB.
To, co stało się w czerwcu, było więc pojedynczym wystrzałem. Zwraca na to uwagę dr Aleksandra Kardaś, fizyczka atmosfery z Fundacji Edukacji Klimatycznej.
– Upały z temperaturami sięgającymi 40 stopni to w Polsce wciąż ewenement. Dlatego, choć formalnie nie można czegoś takiego wykluczyć, nie spodziewałabym się powtórki w najbliższym czasie – mówi dla SmogLabu dr Kardaś.
Obecnie nasz klimat, podobnie jak nasze położenie geograficzne, nie sprzyjają temu, co dziś dzieje się we Francji.
– W ogóle dni z temperaturą powyżej 35 stopni nie zdarzają się u nas jeszcze co roku, a gdy już są, to raczej pojedyncze. Zaczynamy się do nich jednak przyzwyczajać, tak jak przyzwyczailiśmy się już do dni z temperaturami powyżej 30 stopni, których zwykle jest dziś w roku ok. 3 razy więcej niż w latach 1961–1990. W miarę ocieplania się klimatu i jedne, i drugie będą się zdarzać coraz częściej – tłumaczy dr Kardaś.
Bez wielkich upałów, ale za to z suszą
Najprawdopodobniej tego lata nie doświadczymy upałów na poziomie 35–39 stopni.
– Również prognozy obejmujące swoim zasięgiem pierwszą połowę sierpnia nie przewidują tak wysokich wartości temperatury maksymalnej, utrzymując je w przedziale od 22 stopni na północnym wschodzie do 26 stopni na zachodzie i południu Polski, okresami zbliżonych do 30 stopni – informuje Makarewicz.
Należy jednak pamiętać, iż to tylko prognozy – mogą się nie sprawdzić.
– Chciałbym jednocześnie zaznaczyć, iż prognozy o dłuższym horyzoncie czasowym mają charakter bardziej ogólny i obarczone są zdecydowanie większym błędem w stosunku do prognoz na najbliższe dni – zaznacza synoptyk IMGW-PIB.
Problem jednak może leżeć gdzie indziej – w suszy. Aby susza dalej się rozwijała, nie potrzeba upałów. Wystarczy, iż opadów będzie mało lub będą one nieregularne i przelotne. A według prognoz właśnie takie mają być.
–
Zdjęcie tytułowe: shutterstock/My July

12 godzin temu














