Po referendum w Krakowie. Jan Hoffman: Aleksandrowi Miszalskiemu życzę powodzenia w życiu prywatnym i zawodowym.

2 godzin temu

„Nasz spór z władzami Krakowa od samego początku miał charakter wyłącznie merytoryczny: dotyczył i dotyczy stylu zarządzania naszym miastem, a nie kwestii personalnych. Dlatego Aleksandrowi Miszalskiemu życzę powodzenia w życiu prywatnym i zawodowym” – stwierdził Jan Hoffman, jeden z inicjatorów referendum w Krakowie w swoim najnowszym wpisie w mediach społecznościowych.

Według niego magistrat nie może zignorować sygnału, jaki płynie z wyniku referendum. „Mieszkańcy Krakowa oczekują realnej odpowiedzialności za budżet, a nie kolejnych PR-owych poprawek wadliwych projektów” – apeluje Jan Hoffman. jego zdaniem nadszedł czas na nowy etap, w którym Kraków nie stanie się poligonem walki partii politycznych, tylko miastem, w którym prym wiodą twarde kompetencje, szacunek dla portfela Krakowian i budowanie zaufania opartego na faktach, a nie na „slajdach”.

We wcześniejszym wpisie Jan Hoffman sugerował, iż komisarz powołany przez premiera powinien wykorzystać trzy miesiące swoich rządów do zmian w sprawie Strefy Czystego Transportu. „Trzy miesiące to wystarczający czas, by w końcu należycie dostosować zasady SCT do potrzeb mieszkańców Krakowa. Liczę, iż wyznaczony przez premiera komisarz wykorzysta ten okres na skuteczne działania” – napisał jeden z liderów grupy referendalnej.

Stanisław Kracik, który od wtorku jest komisarzem w Krakowie, powiedział dziennikarzom, iż zmian dotyczących SCT nie będzie wprowadzał. Podkreślił, iż nowe propozycje muszą być poddane konsultacjom społecznym, które byłyby prowadzone w okresie wakacji i kampanii wyborczej.

Nawet wśród komentujących wpis Jana Hoffmana były osoby zwracające uwagę, iż komisarz nie będzie podejmował tak ważnych decyzji, bo został powołany do zarządzania miastem do czasu wyboru nowego prezydenta. Trzeba tez pamiętać, iż zmiany w strefie to decyzja Rady Miasta, a nie komisarza – ten mógłby co najwyżej złożyć projekt uchwały w tej sprawie, ale to radni musieliby te zmiany zaakceptować.

Idź do oryginalnego materiału