Pierwsza Dama USA na ekranie

bialyorzel24.com 1 miesiąc temu

Dokument „Melania: 20 dni do historii” zaliczył jeden z najbardziej nieoczekiwanych debiutów kinowych ostatnich lat. Produkcja Amazona zarobiła w amerykańskich kinach 7 milionów dolarów w weekend otwarcia, wyraźnie przebijając prognozy Box Office Pro, które zakładały wpływy na poziomie 2-5 milionów. Jak podaje CNBC, to najlepsze otwarcie dokumentu niemuzycznego od ponad dekady.

Fot. Instagram/melaniatrump

Mimo wysokiej frekwencji film wciąż jest jednak daleki od finansowego sukcesu. Amazon miał zapłacić około 40 milionów dolarów za prawa do produkcji oraz przeznaczyć kolejne 35 milionów na marketing i promocję. choćby rekordowy weekend otwarcia nie przybliża producentów dokumentu do zwrotu poniesionych kosztów.

Kontrolowana intymność

„Melania: 20 dni do historii” koncentruje się na dwudziestu dniach poprzedzających inaugurację prezydencką Donalda Trumpa w 2025 roku, pokazanych z perspektywy Pierwszej Damy. Twórcy oferują widzom bezprecedensowy dostęp do kulis przygotowań wielkiego powrotu: od koordynowania inauguracji, przez udział w procesie przekazywania władzy w Białym Domu, aż po ponowną przeprowadzkę rodziny Trumpów do Waszyngtonu. Film rzuca światło na powrót Melanii do jednej z najbardziej wpływowych ról na świecie.

Dokument, współtworzony przez samą Melanię Trump, oferuje intymny, ale wyraźnie selektywny wgląd w jej codzienność. Jak podaje Polskie Radio, kamera pokazuje ją głównie w podróży między Nowym Jorkiem, Florydą i Waszyngtonem, podczas spotkań ze stylistami, projektantami wnętrz, doradcami i organizatorami wydarzeń. Znaczną część filmu zajmują przygotowania do oficjalnych uroczystości ponownego zaprzysiężenia, wybór strojów i aranżacja przestrzeni na tę okazję.

Estetyka zamiast polityki

Najbardziej osobistym wątkiem w całym filmie jest żałoba po śmierci matki Melanii, która odeszła w 2024 roku. Pierwsza Dama otwarcie mówi o swoim smutku i poczuciu straty, szczególnie w kontekście uroczystości pogrzebowych byłego prezydenta Jimmy’ego Cartera. To właśnie te sceny nadają dokumentowi nieco bardziej emocjonalny charakter i odsłaniają mniej znaną stronę głównej bohaterki.

Ważne miejsce w narracji zajmują też relacje z najbliższym otoczeniem – zwłaszcza z wieloletnim stylistą Melanii Trump – Hervé Pierre’em oraz żoną prezydenta Francji – Brigitte Macron. Rozmowy z nimi koncentrują się jednak na detalach, estetyce i prezentowanym wizerunku, podkreślając, jak dużą wagę Melania przywiązuje do kontroli przekazu. Jednocześnie dokument niemal całkowicie pomija życie rodzinne Trumpów, a temat polityki traktuje bardzo oszczędnie. Pierwsza Dama stroni od dzielenia się z widzami własną opinią, podkreślając, iż jej główną rolą jest wspieranie męża i powtarzając głównie jego publiczne stanowisko.

Krytycy kontra publiczność

Jak zauważa amerykański „Forbes”, dokument cieszył się największą popularnością wśród konserwatywnych kobiet zamieszkujących południowe stany USA. Dane „Hollywood Reporter” wskazują, iż aż 72 procent osób kupujących bilety w dniu premiery stanowiły kobiety powyżej 55. roku życia. Szacuje się, iż w weekend otwarcia film obejrzało w sumie około 600 tysięcy widzów.

Odbiór „Melanii” okazał się jednak skrajnie zróżnicowany. Na portalu Rotten Tomatoes dokument zanotował największą od 27 lat rozbieżność między ocenami krytyków i widzów. Produkcja uzyskała zaledwie 10 procent pozytywnych recenzji ekspertów i krytyków, przy jednoczesnych 99 procent pozytywnych ocen publiczności. Widzowie w komentarzach chwalili produkcję za ukazanie prywatnego spojrzenia za kulisy życia i pracy Pierwszej Damy oraz za pokazanie jej zaangażowania w pomoc potrzebującym dzieciom. Entuzjazmu tego nie potwierdzili jednak widzowie w innych serwisach filmowych: na IMDb i Letterboxd „Melania” zanotowała ocenę 1.3.

Kontrowersje i zarzuty o PR

Film wzbudzał kontrowersje jeszcze przed premierą. Krytykowano zarówno jego finansowanie przez Amazon, jak i moment debiutu, zbiegający się z napiętą sytuacją społeczną w Stanach Zjednoczonych. Część komentatorów i ekspertów uznała „Melanię” za element kampanii wizerunkowej administracji Donalda Trumpa, podkreślając, iż nie jest to rzetelny ani niezależny dokument.

O prawa do filmu walczyły największe amerykańskie platformy streamingowe. Disney oferował za niego około 14 milionów dolarów, a propozycje składały także Netflix i Paramount Pictures. Ostatecznie wygrał Amazon, inwestując około 75 milionów w produkcję i promocję. Film wyreżyserował i wyprodukował Brett Ratner. Jak wskazują krytycy, efekt końcowy daleki jest od pełnego portretu Pierwszej Damy. Zamiast pogłębionej analizy widzowie dostali ściśle kontrolowaną opowieść, balansującą między urywkami prywatności a politycznym PR-em. Dla części widzów to dowód konsekwencji i siły Melanii Trump, a dla innych zmarnowana szansa na autentyczny i szczery dokument.

AD

Idź do oryginalnego materiału