Muzeum Narodowe w Poznaniu pierwszy raz w historii zdobyło dwie statuetki w konkursie Wydarzenie Muzealne Roku Sybilla. Jest to najważniejsza nagroda w polskim środowisku muzealnym, przyznawana przez Narodowy Instytut Muzeów pod patronatem Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.
W kategorii „konserwacja i ochrona dziedzictwa kultury” nagrodę wygrał projekt „Ulec złudzeniu. Badania i konserwacja obrazu Targ na jarzyny na placu Żelaznej Bramy w Warszawie”, prowadzony przez Agnieszkę Rękawek. Doceniono tu efekty badań i konserwacji, które łącznie trwały kilka lat.
Oryginalny obraz okazał się kopią
W 1948 roku Muzeum Wielkopolskie (teraz Muzeum Narodowe w Poznaniu) kupiło obraz z prywatnych zbiorów – „Targ na jarzyny na placu Żelaznej Bramy w Warszawie” Józefa Pankiewicza z 1888 roku. Trafił na wystawę i wisiał tak przez dziesięciolecia, nie wzbudzając niczyich podejrzeń. Do momentu, gdy w 2017 roku prof. UAM dr hab. Michał Haake zauważył, iż coś jest nie tak. Doszedł do wniosku, iż obraz może być fałszywy. By to sprawdzić, trzeba było dostać się do najstarszej warstwy farby, sprzed prac konserwatorskich. Tego zadania podjęła się Agnieszka Rękawek.
– Teraz już się tak nie robi, ale w przeszłości obrazy odświeżało się tak, iż ingerowano w nie czasem je przemalowując. Dlatego trzeba było usunąć wszystkie warstwy farby po renowacjach, by dojść do oryginalnych warstw – tłumaczy Agnieszka Rękawek, kuratorka projektu.
Następnie wszystkie pierwotne warstwy poddano dokładnej analizie.
Wniosek jest taki, iż pan profesor Haake miał rację. To dzieło to kopia – mówi Agnieszka Rękawek – W tej sytuacji przez cały czas nie wiemy gdzie jest oryginalny obraz. Nie wiemy choćby czy jeszcze istnieje – dodaje.
By znaleźć jakiekolwiek informacje na temat oryginalnego obrazu próbowano choćby skontaktować się z rodziną kobiety, która sprzedała kopię.
– Obraz ten nie był długo u rodziny poprzedniej właścicielki. Ona już nie żyje, natomiast dzieci, które jeszcze żyją, w ogóle go nie pamiętają – tłumaczy Agnieszka Rękawek.
Wystawa bijąca rekordy frekwencji
Druga nagroda specjalna przypadła nie tylko poznańskiemu muzeum, ale i także Muzeum Narodowemu w Warszawie i Muzeum Narodowemu w Krakowie. Trzy placówki z największych polskich miast współpracowały przy wystawie „Józef Chełmoński 1849-1914″. Najpierw wystawiano ją w Warszawie, potem w Poznaniu, a na koniec trafiła do Krakowa.
– Każda z tych wystaw obejmowała mniej więcej 130 obrazów wybranych do prezentacji, ale każda z nich inaczej pokazywała układ dzieł – tłumaczy dr Maria Gołąb, kuratorka wystawy „Józef Chełmoński 1849-1914″ w Poznaniu. – Wystawa w każdym z tych muzeów miała rekordową frekwencję. W Warszawie wystawę obejrzało 200 tysięcy osób, a w Poznaniu i Krakowie obejrzało ją po 125 tysięcy osób. Wcześniejszy frekwencyjny rekord Muzeum Narodowego w Poznaniu wynosił 100 tysięcy ludzi, gdy w 2000 roku udostępniano wystawę francuskiego impresjonizmu ze zbiorów Musee d’Orsay – dodaje.
Owocem wspólnej pracy naukowców, poza wystawą, jest także dwutomowy katalog wszystkich dzieł Chełmońskiego, łącznie z opracowaniami obrazów i choćby reprodukcjami obrazów zaginionych.

2 dni temu














