Liban w chaosie, nie mają wpływu na rozejm. "Beznadziejna sytuacja"

19 godzin temu

Zawieszenie broni między Izraelem i Libanem uwydatnia słabość Bejrutu - ocenił "Financial Times". Dodano, iż libański prezydent i rząd mają niewielki wpływ na porozumienie, które wynegocjował prezydent USA Donald Trump. W czwartek ma się odbyć druga runda rozmów Izraela z Libanem. W ubiegłym tygodniu delegacje obu państw spotkały się po raz pierwszy od dekad.

PAP/EPA/WAEL HAMZEH
Trwa zawieszenie broni między Izraelem i Libanem

Libańscy urzędnicy przyznają w rozmowach z mediami, iż Bejrut nie miał wpływu na zawieszenie broni. "Ostatecznie mogliśmy jedynie powiedzieć 'proszę' i 'dziękuję' " - przekazał brytyjski dziennik "Financial Times", powołując się na anonimowych przedstawicieli władz w Bejrucie.

Państwo libańskie musi teraz prowadzić negocjacje w ramach parametrów, których nie ustaliło, według planu, na który nie ma wpływu i w związku z konfliktem prowadzonym przez organizację Hezbollah i wspierający ją Iran - powiedział zachodni dyplomata w Bejrucie, cytowany przez "FT".

Dziennik ocenił, że prezydent Libanu Joseph Aoun znajduje się w "beznadziejnej sytuacji", ponieważ prezydent USA Donald Trump zmusza go do rozmów pokojowych, Izrael - który okupuje terytorium Libanu - oskarża go o kierowanie "upadłym państwem", a krytycy z Hezbollahu przedstawiają go jako symbol kapitulacji.

Według dwóch źródeł, cytowanych przez gazetę, wpis Trumpa o planowanych rozmowach między Izraelem i Libanem zaskoczył prezydenta Aouna, który wcześniej powiedział wysłannikowi Waszyngtonu w Bejrucie, iż ofensywa premiera Izraela Benjamina Netanjahu w Libanie i historyczna wrogość między ich krajami uniemożliwiają rozmowy.

Bliski Wschód. Media: Rozejm między Izraelem i Libanem pokazało słabość Bejrutu

Jednym z żądań stawianym Libanowi jest rozbrojenie Hezbollahu, ale - mimo wysiłków podejmowanych od czasu dojścia do władzy Aouna i premiera Nawafa Salama - nie udało się tego osiągnąć - zauważył "FT".

Dziennik przyznał, iż Bejrutowi brakuje zarówno możliwości doprowadzenia do konsensusu politycznego, jak i środków przymusu, aby przeciwstawić się Hezbollahowi - dużej sile politycznej, postrzeganej jako potężniejsza pod względem wojskowym niż siły zbrojne kraju. Urzędnicy i analitycy, cytowani przez gazetę, uważają nawet, iż konflikt z udziałem Iranu, Izraela i Stanów Zjednoczonych w pewnym sensie wzmocnił pozycję tej organizacji w Libanie.

Hezbollah sprzeciwia się rozmowom Libanu z Izraelem i USA, grożąc, iż "jeśli prezydent i szef rządu będą przez cały czas dążyć do bezpośrednich negocjacji, to oni pójdą swoją drogą, a my swoją" - powiedział członek Hezbollahu Mahmud Komati, cytowany przez brytyjską gazetę.

ZOBACZ: Eskalacja na Bliskim Wschodzie. Ataki mimo zapewnień Trumpa

Urzędnicy i analitycy ostrzegają, iż sposób prowadzenia dyplomacji przez stronę libańską grozi pogłębieniem podziałów społecznych, zwłaszcza iż ofensywa Izraela zaostrzyła napięcia na tle religijnym - przekazał "FT".

Południe Libanu zostało zajęte przez wojska izraelskie w czasie rozpoczętej na początku marca ofensywy przeciwko Hezbollahowi. Ta pozostająca poza kontrolą rządu w Bejrucie szyicka proirańska organizacja przyłączyła się do wojny USA i Izraela przeciwko Iranowi. W południowej części Libanu Izrael chce utworzyć strefę buforową.

Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni

Idź do oryginalnego materiału