Ks. Arkadiusz Lechowski, dyrektor łódzkiego Centrum Służby Rodzinie, przekonuje, iż smog, wysokie rachunki za ogrzewanie i kryzys bezdomności są ze sobą mocno powiązane. Jego zdaniem Kościół i organizacje pomocowe powinny być częścią transformacji energetycznej, ale dziś system często nie daje im do tego narzędzi.
Duchowny podkreśla, iż troska o środowisko i działalność charytatywna Kościoła nie tylko się nie wykluczają, ale są ze sobą ściśle powiązane. Jak zaznacza, w Polsce wciąż istnieje duża luka systemowa dotycząca organizacji pozarządowych i związków wyznaniowych.
- Czytaj także: „To się opłaca po ludzku i po bosku”. Kościoły też idą w OZE
Dbają o ludzi i o przyrodę. Narzekają na „łatanie dziur”
– To się absolutnie nie wyklucza. Powiedziałbym nawet, iż jest tu wyraźna luka. Programy dofinansowań są pisane pod osoby fizyczne i pod samorządy. Nabory idą przez wojewódzkie fundusze ochrony środowiska i przez gminy. Organizacja pozarządowa czy podmiot kościelny może sięgnąć po środki na własny budynek. Ale nie ma ścieżki, w której organizacja pomocowa mogłaby poprawić sytuację energetyczną tych, którymi się na co dzień opiekuje. I to jest sedno problemu: możemy ocieplić własny dach, a nie możemy pomóc naszym podopiecznym – mówi ks. Lechowski.
Dodaje jednak, iż w tej chwili działalność organizacji takich jak Centrum Służby Rodzinie sprowadza się przede wszystkim do reagowania na skutki ubóstwa energetycznego, a nie jego przyczyny.
– Nasza rola sprowadza się dziś do łatania dziur. Dopłacamy do rachunków, czasem do opału, bo zimą nie ma wyboru – człowiek musi się ogrzać dzisiaj, nie za trzy lata. Mam pełną świadomość, iż to jest działanie na skutki, a nie na przyczyny. Nie jesteśmy stricte Caritasem, mamy swoją agendę działań i ona jest specyficzna – tłumaczy.
Jak wskazuje, równolegle organizacja stara się inwestować we własne budynki, by były bardziej przyjazne środowisku, a co za tym idzie – ekonomiczne. Mówi o planowanych termomodernizacjach, choć przyznaje, iż największym wyzwaniem pozostaje zapewnienie wkładu własnego. Przywołuje również przykład prowadzonego przez Centrum hostelu dla osób w kryzysie bezdomności. Tzw. hostel osłonowy pomógł już ponad 200 osobom.
– Nazwaliśmy to hostelem, bo nie chcieliśmy dublować funkcji schronisk, które mają inne zadania. Naszym celem jest jak najszybsze przywracanie sprawczości tym osobom i wspieranie ich w dochodzeniu do samodzielności. Widzimy w tym dużą skuteczność. Mogą tu trafiać całe rodziny – razem, bez rozdzielania. To jest ewenement – wyjaśnia.
Przypomina, iż w klasycznym modelu domu samotnej matki ojciec pozostawał poza systemem pomocy, co utrudniało odbudowę rodziny. Hostel nie zastępuje tej formy wsparcia – jest jej uzupełnieniem, pozwalającym przyjąć całą rodzinę. Centrum Służby Rodzinie prowadzi go jako partner wiodący, we współpracy z Fundacją Huśtawka i Miastem Łódź.
Hostel pomógł już setkom osób/FacebookUbóstwo energetyczne
Zdaniem ks. Lechowskiego coraz częściej widać, iż kryzys bezdomności wiąże się z ubóstwem energetycznym.
– U nas widać to wprost: ludzie nie tracą dachu nad głową z dnia na dzień, najpierw przestają być w stanie płacić za ogrzewanie. To była też intuicja papieża Franciszka. Mówił o pomocy charytatywnej, o ubóstwie i o dostępie do energii jako o jednej sprawie, której nie da się rozdzielać – zaznacza.
Jego zdaniem jest to również ważna lekcja dla Kościoła.
– Bardzo często osoby mocno zaangażowane w życie Kościoła w ogóle tego problemu nie widzą, a Kościół mówi tu wprost o grzechu ekologicznym. I to nie jest zarzut wobec kogoś, kto pali byle czym, bo go po prostu nie stać na nic innego. To jest pytanie do tych, którzy podejmują decyzje. „Nie zabijaj” – smog ma swoje ofiary, całkiem policzalne. „Nie kradnij” – bo zasoby, które zużywamy ponad miarę, komuś zabieramy, najczęściej biedniejszemu – tłumaczy.
Ubolewa, iż organizacje pomocowe napotykają wiele barier, zwłaszcza w dużych miastach. Ich podopieczni często mieszkają w lokalach socjalnych lub komunalnych w starych kamienicach, których nie są właścicielami.
– Nie jesteśmy w stanie wiele z tym zrobić, bo to nie jest ich własność, a wiele z tych kamienic jest pod nadzorem konserwatora zabytków. W takich lokalach coraz częściej jedynym ogrzewaniem jest ogrzewanie elektryczne, czyli najdroższe z możliwych. Czynsz socjalny czy komunalny jest niski, ale koszt ogrzania takiego mieszkania bywa niebotyczny. Systemowo nie możemy tym ludziom pomóc i dlatego Caritas czy my po prostu łatamy dziury – podkreśla.
Tak jest w Łodzi, ale według duchownego problem dotyczy nie tylko miast, a również terenów wiejskich, gdzie wiele starych domów wymaga odpowiedniego dostosowania energetycznego. Takiego, które pomoże się ogrzać bez rujnowania portfela. Jednocześnie zwraca uwagę na społeczne postrzeganie ekologii. Jego zdaniem wiele osób nie dostrzega „grzechu ekologicznego”, ponieważ błędnie rozumie „tradycję”.
Tradycja ramię w ramię z ekologią
– Tradycja nie do końca słusznie jest potocznie postrzegana wręcz jako coś nietykalnego, jako element tożsamości. Można zachować tradycję i tożsamość, jednocześnie idąc w duchu zmian proekologicznych. W wielu punktach byłby to wręcz powrót do tradycji, na przykład jeżeli chodzi o rolnictwo – ocenia.
Dodaje, iż Polska nie wyciągnęła wniosków z pontyfikatu papieża Franciszka.
– My w Polsce nie odrobiliśmy lekcji, którą zadał nam papież Franciszek w kontekście zadbania o środowisko. Mówię „my”, bo to dotyczy także mnie i mojego środowiska. Tu jest bardzo dużo do zrobienia. W jego nauczaniu było widać, iż tracił cierpliwość do braku wrażliwości świata na transformację proekologiczną. Myśmy tego w Polsce prawie nie zauważyli. Boimy się zmian, tkwimy w pseudotradycyjnej narracji. Tylko iż ktoś, kto pali w piecu czym popadnie, najczęściej nie robi tego z przywiązania do tradycji, ale z biedy. A palenie opon w piecu nie jest żadną tradycją – mówi.
Ks. Lechowski dodaje, iż także jego organizacja doświadcza różnorodnych wyzwań transformacji energetycznej. Opowiada o będących w jej zasobie budynkach wyposażonych w gruntowe pompy ciepła, kolektory słoneczne i instalacje fotowoltaiczne oraz planowanych magazynach energii.
– To jest pułapka transformacji energetycznej. Sama pompa ciepła nie wystarczy. Za tym muszą iść odnawialne źródła energii, bo prąd w Polsce jest bardzo drogi. Założyliśmy fotowoltaikę i mimo droższej energii rachunki nam nie wzrosły. Teraz przymierzamy się do magazynów energii – wyjaśnia.
Jego zdaniem również system ETS2 może okazać się dobrym rozdaniem. – ETS2 może być paradoksalnie szansą. Jest zagrożeniem tylko wtedy, jeżeli nic nie zrobimy – podkreśla.
Mobilna łaźnia dla osób w kryzysie bezdomności pod pieczą Centrum Służby Rodzinie i łódzkiego MOPS-u/FacebookChrześcijańska odpowiedzialność
Duchowny odnosi się także do kwestii górnictwa i społecznej tożsamości.
– Moje pokolenie miało czytanki o polskim złocie, czyli węglu. To są emocje i tradycja. Ale pytanie brzmi: jak zbudować nową tożsamość? Możemy czuć wdzięczność wobec ciężko pracujących górników, a jednocześnie prowadzić transformację energetyczną. Czy węgiel był celem samym w sobie? Nie. Celem był rozwój – zaznacza.
Na koniec podkreśla, iż chrześcijańska odpowiedzialność za świat wynika wprost z Ewangelii.
– W Ewangelii nic o węglu nie było, całe szczęście. Naszą tożsamością jest Ewangelia, a nie konkretne paliwo. Mylimy odpowiedzialność za ziemię z prawem do jej eksploatacji. Mamy nią zarządzać – wyjaśnia.
Jego zdaniem, jeżeli będziemy mądrze dbać o lasy, rekultywację terenów czy czyste powietrze, będziemy z tego korzystać już dziś.
– Problem w tym, iż żyjemy w czasach egoizmu, myśli się o zysku tu i teraz, a nie o skutkach społecznych. Najubożsi nie mają kapitału na transformację, więc dla nich każda zmiana jest po prostu podwyżką. Narzędzie na to jest.
Nasz rozmówca wspomina o Społecznym Funduszu Klimatycznym. – Tylko iż my, organizacje pomocowe, wciąż nie wiemy, kiedy i do kogo te pieniądze realnie dotrą ani czy będziemy mogli w tym uczestniczyć razem z gminami. A jeżeli państwo ma kłopot z wkładem własnym, to niech sobie wyobrazi, jaki kłopot ma z nim rodzina w komunalnej kamienicy – zauważa ks. Lechowski.
- Czytaj także: „Jeśli Pan Bóg pomoże”. Kościół też stawia na fotowoltaikę i pompy ciepła
–
Zdjęcie tytułowe: archiwum prywatne

16 godzin temu






.webp)




![[POGODNY WIERSZYK NA DOBRANOC] Łyżka i widelec](https://static.deon.pl/storage/image/core_files/2026/8/23/37ce2bfb46e63a15c7c47f6e94703f1b/jpg/deon/feed/lyzkaiwidelec.webp)