Kleszcze atakują, borelioza w górę o 63 proc. Naukowcy proszą o zgłoszenia

1 godzina temu

Kleszcze przestały być problemem tylko wiosny i lata. Przy coraz łagodniejszych zimach są aktywne niemal przez cały rok, a liczba zachorowań na boreliozę rośnie: w 2025 r. było ich 48,7 tys., o 63 proc. więcej niż rok wcześniej. Jedyne, czego pajęczaki nie lubią, to letnia susza. Naukowcy uruchamiają aplikację, w której można zgłaszać znalezione kleszcze; z tych zgłoszeń ma powstać mapa zagrożeń.

Pory roku w Polsce się zmieniają, a jednym z najbardziej widocznych zjawisk jest skracanie się zimy. Wpływa to na całą przyrodę – nie tylko na rośliny, ale także na zwierzęta. Niestety, również na te, na które powinniśmy szczególnie uważać. Mowa o kleszczach.

Te niewielkie pajęczaki stają się coraz większym problemem. Ich aktywność rośnie, a wraz z nią zwiększa się liczba zachorowań na choroby przenoszone przez kleszcze. Borelioza i kleszczowe zapalenie mózgu to schorzenia, których przypadki coraz częściej odnotowują lekarze. Według danych Państwowej Inspekcji Sanitarnej w Polsce systematycznie rośnie liczba zachorowań na boreliozę.

Jeszcze 10 lat temu liczba przypadków boreliozy wynosiła od 13 do 20 tys. rocznie. W ostatnich latach sytuacja diametralnie się jednak zmieniła, co ilustruje powyższy wykres. W 2025 r., według statystyk NIZP PZH-PIB, zgłoszono prawie 50 tys. przypadków. To ponad 60-procentowy wzrost w porównaniu z 2024 r.

Systematycznie rośnie również liczba przypadków kleszczowego zapalenia mózgu. W latach 2021–2025 zwiększyła się ponad czterokrotnie.

Globalne ocieplenie sprzyja kleszczom?

Ocieplający się klimat wpływa na zachowanie i aktywność zwierząt. Kleszcze nie są tu wyjątkiem. Globalne ocieplenie oddziałuje nie tylko na zasięg ich występowania, ale także na aktywność tych pajęczaków w Polsce. Pod koniec lat 90. XX w. uważano, iż sezon ich aktywności trwa od marca do października. w tej chwili spotkanie kleszcza w lutym czy listopadzie nie jest niczym nadzwyczajnym.

Choć miniona zima była mroźna, na tle ostatnich lat stanowiła wyjątek. Od dawna normą są zimy z niewielką ilością śniegu i okresowymi, stosunkowo łagodnymi mrozami. Co więcej, tegoroczna wiosna zaczęła się z przytupem. Już pod koniec lutego w wielu miejscach Polski notowano temperatury rzędu 17–18 st. C. Marzec 2026 r. był o 3,3 st. C cieplejszy od średniej. Dni z temperaturą poniżej 10 st. C można było policzyć na palcach jednej ręki. Takie warunki sprzyjają kleszczom.

Czy w tej sytuacji można uznać, iż problem kleszczy ma już charakter całoroczny?

– Tak. jeżeli temperatura jest powyżej zera, choćby 2 stopnie, to już kleszcze się budzą, szczególnie łąkowe. Tylko śnieg i temperatury ujemne powodują, iż kleszcze są nieaktywne – odpowiada SmogLabowi dr inż. Anna Wierzbicka z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu (UPP).

Warto też pamiętać, iż zima nie jest skutecznym sposobem na ograniczenie populacji kleszczy. Czy miniona, mroźna zima zmniejszyła ich liczebność?

– Nie bardzo – odpowiada dr Wierzbicka. – Kleszcz śpi w glebie, a tam temperatura jest lekko na plusie, szczególnie pod śniegiem. Do tego kleszcze mają w sobie substancje, które pomagają im nie zamarzać, a jeżeli dodatkowo jest w nich bakteria Anaplasma, to nie zamarzają do −35 st. C – tłumaczy naukowczyni.

Latem za kleszcze mogą mieć pod górkę

Co ciekawe, choć globalne ocieplenie, a adekwatnie łagodniejsze zimy, sprzyjają tym pajęczakom, latem sytuacja może wyglądać zupełnie inaczej. Dlaczego?

Od około 10 lat narasta w Polsce problem suszy, a opady deszczu stają się coraz bardziej nieregularne. Normą w ostatnich latach stały się kilkunastodniowe okresy bez opadów. Takie zjawiska obserwujemy wiosną, latem, a choćby jesienią. To również wpływa na kleszcze. Badania pokazują, iż np. susza, która wystąpiła w Polsce w 2018 r., przyczyniła się do ograniczenia ich aktywności.

Kleszcze potrzebują wilgotnego środowiska, aby nie wysychać. Dlatego podczas suszy ograniczają swoją aktywność. Naukowcy zaobserwowali, iż wilgotne środowisko, w tym ściółka leśna, trawy i zarośla, ogranicza utratę wody przez te pajęczaki. W takich warunkach mogą one dłużej pozostawać na roślinach i oczekiwać na żywicieli, np. ludzi, psy czy dzikie ssaki.

Suche powietrze sprawia, iż kleszcze gwałtownie tracą wodę. W odpowiedzi schodzą z roślinności do wilgotniejszej ściółki, gdzie mogą odzyskać część utraconej wody. W rezultacie rzadziej czekają na żywiciela na źdźbłach traw i niskich roślinach.

Aplikacja w walce z kleszczami

Globalne ocieplenie nie jest jedynym czynnikiem, który może wpływać na rosnącą liczbę zachorowań na choroby przenoszone przez kleszcze. Znaczenie ma również zmiana naszego trybu życia. Jesteśmy bardziej aktywni niż kiedyś i chętniej spędzamy wolny czas na łonie natury, także w lesie.

Z pomocą przychodzą naukowcy. W ramach projektu COST Action Pragmatick opracowali aplikację, którą można zainstalować na telefonie.

Celem tego narzędzia jest zaangażowanie społeczeństwa w gromadzenie danych naukowych oraz wspieranie współpracy naukowców z wolontariuszami. Ma to pomóc w znalezieniu odpowiedzi na ważne pytania badawcze. To przykład tzw. nauki obywatelskiej, w której mieszkańcy mogą aktywnie uczestniczyć w badaniach.

– Ma ona pomóc naukowcom w zbieraniu danych o kleszczach. Aplikacja jest dostępna w języku polskim, jako jednym z 22 obsługiwanych języków. Można w niej zgłaszać kleszcze znalezione na sobie, na swoim ubraniu, ciele, zwierzętach domowych, a także na zwierzętach gospodarskich – mówi dr Wierzbicka.

Jak dokładnie działa aplikacja? Czy wystarczy zrobić zdjęcie i przesłać je wraz z informacją o lokalizacji, w której znaleziono kleszcza?

– W zależności od tego, czy mamy kleszcza, który po nas chodził lub po zwierzętach, sprzętach, czy takiego, który był wbity, aplikacja poprowadzi nas w pierwszym wypadku do pytania o lokalizację geograficzną, a w drugim także do formularza z podziałem na ludzi i zwierzęta, a następnie części ciała – odpowiada poznańska naukowczyni.

Co z tego będzie miał użytkownik

Pojawia się jednak pytanie, jak będą analizowane dane zbierane dzięki aplikacji. A przede wszystkim: co dzięki temu zyska zwykły użytkownik?

– Zależy od gatunku – odpowiada nasza rozmówczyni. – Mapa sama w sobie jest informacją: czy w mojej okolicy jest dużo kleszczy? Pomoże urealnić zasięgi występowania wszystkich gatunków – dodaje.

Aplikacja działa na terenie całej Europy, dlatego można zgłaszać również kleszcze znalezione podczas zagranicznych wyjazdów. Oprócz mapy zgłoszeń zawiera także informacje o profilaktyce chorób przenoszonych przez te pajęczaki.

– jeżeli będą zgłoszone gatunki z rodzaju Hyalomma (Hyalomma to kleszcz wędrowny, gatunek południowy, przenoszący m.in. gorączkę krwotoczną krymsko-kongijską, który pojedynczo pojawia się już w Polsce – red.), to będą te zgłoszenia weryfikowane w terenie, czyli ja lub ktoś z kolegów będzie jechał w to miejsce i szukał kolejnych – mówi Wierzbicka. – To pozwoli dać społeczności lokalnej, np. przez burmistrza, urząd gminy, informację, jak się chronić. Także do lekarzy pierwszego kontaktu w takim miejscu będę starała się dotrzeć – tłumaczy.

Wierzbicka dodaje, iż powiadomiony zostanie również sanepid. Niezależnie od tego będą prowadzone analizy obejmujące poszczególne obszary całej Europy.

– Mam nadzieję, iż łatwość korzystania z aplikacji zachęci wiele osób do zgłaszania kleszczy znalezionych na sobie oraz na zwierzętach domowych i gospodarskich. Dzięki temu powstanie obszerna baza danych, która pozwoli nam wreszcie opracować wiarygodną mapę występowania zarówno pospolitych gatunków, takich jak kleszcz pospolity i kleszcz łąkowy, jak i rzadziej spotykanego kleszcza wędrownego – zaznacza Wierzbicka.

Naukowczyni zwraca też uwagę, iż kończy się projekt „Narodowe Kleszczobranie Uniwersytetu Warszawskiego”. Pragmatick ma go zastąpić. Aplikacja ma działać co najmniej do końca 2029 r.

–

Zdjęcie tytołowe: Shutterstock/New Africa

Idź do oryginalnego materiału