"Kłamanie prawdą". Ireneusz Raś odpowiada na zarzuty

2 godzin temu

- To jest tak zwane kłamanie prawdą. Do tej pory stosowali to politycy, a teraz zaczęli stosować to dziennikarze - powiedział wiceminister sportu i turystyki Ireneusz Raś w reakcji na artykuł Wirtualnej Polski o jego wynajmie mikrokawalerek. Sprawa budzi kontrowersje, ponieważ poseł jest odpowiedzialny za ustawę o najmie krótkoterminowym.

Polsat News
Ireneusz Raś odpowiada na zarzuty dotyczące kawalerek

Ireneusz Raś został zapytany przez Marcina Fijołka we wtorkowym wydaniu "Graffiti", czy zamierza podać się do dymisji, czego domaga się m.in. część polityków opozycji. - Ale z jakiej przyczyny miałbym się podać do dymisji? (...) To jest tak zwane kłamanie prawdą. Do tej pory stosowali to politycy, a teraz zaczęli stosować to dziennikarze - stwierdził.

- Czy ja miałem jakieś nieruchomości kilka lat temu? Miałem. Te nieruchomości (trzy mikrokawalerki w łódzkiej kamienicy - red.) sprzedałem. Czy wiedziałem, iż zostanę za miesiąc wybrany posłem na Sejm (...)? Nie wiedziałem, bo nie jestem prorokiem. Czy wiedziałem, iż rząd weźmie mnie do swojej pracy, do resortu sportu i turystyki kilka miesięcy później? Nie wiedziałem, bo nie jestem prorokiem - powiedział, dodając, iż nie wiedział również, czy będzie zajmował się "taką, a nie inną ustawą".

ZOBACZ: Ireneusz Raś odpowiada na zarzuty ws. kawalerek: To manipulacje


- Nigdy nie miałem konfliktu interesu, nie mam konfliktu interesu i nie będę miał konfliktu interesu - podkreślił.

Ireneusz Raś odpowiada na zarzuty. "Nigdy nie miałem konfliktu interesu"

Odpowiadający za ustawę o najmie krótkoterminowym wiceminister sportu i turystyki Ireneusz Raś zarabiał na wynajmie mikrokawalerek w łódzkiej kamienicy - ustalił portal money.pl. Dwa tygodnie przed wejściem do rządu poseł PSL (obecnie klub Centrum) sprzedał dwa lokale swojemu bratu, ks. Dariuszowi Rasiowi. Trzeci przypadł byłej żonie przy podziale majątku.

ZOBACZ: Wrze wokół wiceministra. Zarabiał na kawalerkach, pisze o nich ustawę

Sprawa budzi kontrowersje, ponieważ Ireneusz Raś odpowiada w rządzie za przyjętą 14 lipca ustawę o najmie krótkoterminowym. Pierwotnie w projekcie znajdował się zapis umożliwiający tworzenie stref wolnych od najmu krótkoterminowego - pozwalał on gminom oraz wspólnotom mieszkaniowym decydować, czy w danym miejscu można prowadzić taką działalność. Zapis ten został jednak w ostatniej chwili wykreślony.

Na pytanie, czy to czysty przypadek, iż wiceminister miesiąc przed wyborami sprzedał te nieruchomości, Ireneusz Raś powiedział, iż "nie jest nazbyt majętnym człowiekiem" i w związku z tym potrzebował tych pieniędzy na budowę domu rodzinnego.

"Prezydent nie miałby wyjścia"

Wiceminister poinformował, iż uzgodnił w piątek z samorządami, iż "podstawą do wykreślenia obiektu z rejestru nie powinny być po prostu powtarzające się zakłócenia, ale iż należy to precyzyjnie określić". - Same samorządy zaproponowały rozwiązanie, które mogę zgłosić jako autopoprawkę albo poprawkę w toku prac parlamentarnych: chodziłoby o trzy naruszenia w ciągu sześciu miesięcy - powiedział.

ZOBACZ: Zapowiedź pozwu w "Debacie Gozdyry". Jan Śpiewak odpowiedział wiceministrowi

Marcin Fijołek przypomniał rozwiązanie, o które zabiega Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, tzn. oddanie spółdzielniom i wspólnotom mieszkaniowym pełną decyzyjność w tej kwestii.

- Tutaj niestety pan prezydent nie miałby wyjścia. Jest to propozycja niezgodna z Konstytucją Polską. Spółdzielnia nie jest organem władzy. Każda wspólnota, spółdzielnia ma inny statut. (…). W naszym prawie nie ma czegoś takiego, żebym ja decydował o pana lokalu w 100 proc. - podkreślił.

Wkrótce więcej informacji.

WIDEO: Pełczyńska-Nałęcz o wynajmie krótkoterminowym. "I nagle za ścianą dom publiczny"
Idź do oryginalnego materiału