Inne wersje przyszłości są możliwe – Newsletter o klimacie, maj 2026

3 godzin temu
Wyspa Wielkanocna, zdjęcie: S. Malinowski.

Dziura ozonowa, „Milcząca wiosna”, chmury i los cywilizacji – sprawdź, co przygotowaliśmy dla Ciebie w majowym numerze „Newslettera dla klimatu”! W temat wprowadzi Cię felieton dr Jagody Mytych.

Inne wersje przyszłości są możliwe: Co łączy Protokół montrealski i klimatyczne s-f?

„Pamiętacie dziurę ozonową? Miała nas zabić – i jakoś nic się nie stało”. To jeden z ulubionych argumentów współczesnych sceptyków klimatyczno-ekologicznych. Tyle iż historia niszczenia i regeneracji warstwy ozonowej wcale nie pokazuje, iż naukowcy przesadzili. Jest dowodem na coś znacznie bardziej niewygodnego: iż społeczność międzynarodowa potrafi działać skutecznie, ale tylko wtedy, gdy chce.

„To jest remake tego filmu, który już pięć razy widziałeś” – mówił o groźbie katastrofy klimatycznej Jacek Dukaj. Pisarz wyjaśniał prowadzącemu Kanał Zero, iż od lat 50. naliczył już kilka wersji zagłady, która miała być spowodowana przez katastrofę ekologiczną. „Może choćby pamiętasz dziurę ozonową, pamiętasz dziurę ozonową?” „Oczywiście, iż tak. Mieliśmy nie stosować dezodorantów” – wtórował Krzysztof Stanowski. Niewątpliwie historia dziury ozonowej trafiła do pamięci zbiorowej pewnych pokoleń, ale raczej w wymiarze anegdotycznym niż naukowym.

Koniec końców autor „Lodu” nie zaprzeczył samej zmianie klimatu, ale uznał, iż prognozy są przesadzone, ponieważ nie uwzględniają przyszłego postępu technologicznego. Dukaj przekonywał również, iż „wolno nadchodzące katastrofy” są zwykle możliwe do uniknięcia, ponieważ dają społeczeństwom czas na opracowanie nowych rozwiązań: „Jeżeli masz wolno nadchodzącą katastrofę, coś się tam wydarzy za 100 lat, to to prawie zawsze jest do uniknięcia” – tłumaczył. To klasyczny refren techno-optymistycznych narracji. Czym one są? Więcej na ten temat przeczytacie w felietonie Piotra Florka “Jacek Dukaj i pułapki technooptymizmu” na łamach Nauki o klimacie.

Tymczasem historia antropogenicznej zmiany klimatu pokazuje coś dokładnie odwrotnego: ludzie bardzo często reagują za późno właśnie dlatego, iż katastrofa nadchodzi powoli.

Dziura ozonowa wciąż się powiększa swój zasięg… w populistycznej debacie

Z jednym mogę się z Jackiem Dukajem zgodzić – już gdzieś to słyszeliśmy i to nie raz. Dziura ozonowa jako argument w polemikach klimatycznych zajmuje zaszczytne miejsce. Regularnie pojawia się twierdzenie, iż miała nas zabić, a tymczasem zniknęła. Może choćby nigdy nie istniała, a skoro tak, to dlaczego mamy wierzyć, iż globalne ocieplenie jest realnym zagrożeniem, a nie kolejną paniką alarmistów? Przypomnijmy więc, dlaczego zmiana klimatu to nie ten sam przypadek, co dziura ozonowa, oraz dlaczego choć przykład dziury ozonowej mógłby być motywującą historią dla działań klimatycznych, to na razie nią niestety nie jest.

W latach 80. XX wieku odkryto, iż warstwa ozonowa chroniąca Ziemię przed szkodliwym promieniowaniem UV ulega gwałtownemu zubożeniu. Za powstawanie tzw. dziury ozonowej odpowiadały chlorofluorowęglowodory (CFC) – związki powszechnie stosowane m.in. w urządzeniach chłodniczych, aerozolach i systemach klimatyzacji. Odkrycie „dziury ozonowej” nad Antarktydą stało się jednym z pierwszych globalnych alarmów środowiskowych o takiej skali. W odpowiedzi niemal 200 państw podpisało w 1987 r. tzw. Protokół montrealski nakładający na przemysł obowiązek stopniowego wycofania substancji zubożających warstwę ozonową. Dzięki połączeniu wiedzy naukowej (Molina i Rowland 1974, Farman i in. 1985, Solomon i in. 1986, WMO 1988) i międzynarodowej współpracy proces degradacji udało się wyhamować. Nie oznacza to, iż dziura ozonowa już zniknęła, raczej, iż się “domyka”. w tej chwili warstwa ozonowa znajduje się na drodze do regeneracji: w większości regionów świata może wrócić do stanu sprzed 1980 r. około połowy XXI wieku; jednak nad Antarktydą pełna odbudowa może nastąpić później, około 2060–2066 r. (World Meteorological Organization, 2023).

Chociaż zaprzestano stosowania halonów i chlorofluorowęglowodorów, substancje te pozostaną w atmosferze jeszcze przez wiele dziesięcioleci. choćby gdyby nie dochodziło do żadnych nowych emisji, w atmosferze przez cały czas znajdowałaby się wystarczająca ilość chloru i bromu, by niszczyć ozon na określonych wysokościach nad Antarktyką w okresie od sierpnia do grudnia. Oczekuje się, iż powstawanie dziury ozonowej będzie przez cały czas corocznym zjawiskiem wiosennym. Jej rozmiar i głębokość zależą w dużej mierze od warunków meteorologicznych charakterystycznych dla danego roku.

Dziś Protokół montrealski bywa przywoływany jako jeden z nielicznych przykładów sytuacji, w której naukowcy, politycy i przemysł zdołali względnie gwałtownie osiągnąć porozumienie wobec globalnego zagrożenia środowiskowego. Istotną rolę odegrał fakt, iż dla substancji niszczących ozon stosunkowo gwałtownie udało się znaleźć technologiczne zamienniki, co ułatwiło przemysłowi dostosowanie się do nowych regulacji. Mario Molina, laureat Nagrody Nobla za badania nad wpływem CFC na warstwę ozonową, podkreślał później, iż historia walki o warstwę ozonową pokazała, iż społeczeństwa są zdolne reagować na ostrzeżenia naukowców, jeżeli zagrożenie zostanie odpowiednio zakomunikowane i przełożone na konkretne działania polityczne. Z kolei Sekretarz Generalny ONZ António Guterres nazwał Protokół montrealski dowodem na to, iż świat potrafi skutecznie odpowiadać na globalne kryzysy środowiskowe. Światowa Organizacja Meteorologiczna wskazuje natomiast, iż jest on przykładem tego, iż międzynarodowa kooperacja oparta na wiedzy naukowej może realnie – choć nie natychmiast – naprawiać szkody wyrządzone środowisku.

Czyli inne niż katastroficzne wersje przyszłości są możliwe, ale wymagają zgody i kolektywnej mobilizacji, która – patrząc na dzisiejszy spolaryzowany i uzależniony od paliw kopalnych świat – wydaje się być możliwa tylko w fantastyce, a i tam optymizm jest umiarkowany.

S-f wrażliwe klimatycznie i koalicja przyszłości

Dużą popularnością cieszył się ostatnio w kinach „Projekt Hail Mary” – film o katastrofie klimatycznej, choć wywołanej nie przez nadmiar promieniowania słonecznego, ale przez jego utratę (tyle w kwestii spoilerów). Agencja odpowiedzialna za ratowanie świata werbuje najlepszych naukowców i przygotowuje międzynarodową misję. Ale to za mało; konieczny będzie też heroizm jednostki. Dlaczego?

Jak wyjaśnia stojąca na czele projektu Eva Stratt, szanse porozumienia się na szczeblu międzynarodowym są nikłe: „Stracimy ćwierć populacji świata w ciągu następnych 30 lat. A to tylko przy założeniu, iż wszystkie kraje świata będą współpracować w celu racjonalizowania żywności. Ale nie będą… więc podwajam szacunki”. Mówiąc prościej, Stratt wie, iż rządy się nie dogadają, choćby stawką było uratowanie życia ich własnych obywateli.

Z kolei w „The Ministry for the Future”, Kima Stanleya Robinsona, centralnym pomysłem jest właśnie próba stworzenia globalnej instytucji zdolnej do działania ponad logiką krótkoterminowych interesów państw. Tytułowe ministerstwo zostaje powołane przez państwa sygnatariuszy Porozumienia paryskiego jako specjalna agenda ONZ mająca „reprezentować przyszłe pokolenia” i koordynować działania wobec kryzysu klimatycznego.

Robinson pokazuje jednak, iż choćby po katastrofalnej fali upałów w Indiach, w której giną miliony ludzi, kooperacja międzynarodowa pozostaje krucha i pełna napięć, zaś wiedza naukowa i dyplomacja okazują się niewystarczające. Obok negocjacji klimatycznych, reform finansowych i technologicznych pojawiają się radykalne działania oddolne, akty sabotażu, a choćby terroryzm klimatyczny. Państwa spierają się o odpowiedzialność, emisje i koszty transformacji, a Indie – rozczarowane bezczynnością świata – decydują się jednostronnie rozpocząć geoinżynieryjną operację schładzania planety poprzez rozpylanie aerozoli w stratosferze. Sama technologia jest jednak niewystarczająca wobec braku globalnej mobilizacji i solidarności.

Obie historie ujawniają głęboki lęk obecny we współczesnym klimatycznym science fiction: obok stanowiącej oś fabuły potencjalnej katastrofy, pojawia się także inne zagrożenie: polityczna i społeczna niezdolność do wspólnego działania.

Nie mamy jeszcze Ministerstwa Przyszłości przy ONZ, ale trochę obok tej wizji zaczynają pojawiać się realne inicjatywy polityczne przypominające scenariusz Robinsona. W kwietniu w kolumbijskim Santa Marta odbyła się pierwsza międzynarodowa konferencja poświęcona (tylko i wyłącznie) odchodzeniu od paliw kopalnych. Spotkanie zgromadziło przedstawicieli 57 państw określających się mianem „coalition of the willing” – koalicji chętnych. Kraje te reprezentują ponad połowę światowego PKB, około jedną trzecią globalnego zapotrzebowania na energię i około 20% podaży paliw kopalnych.

Inicjatywa inspirowana była ideą Fossil Fuel Treaty, rozwijaną m.in. przez kanadyjską aktywistkę klimatyczną Tzeporah Berman. Jej celem jest przekształcenie „odejścia od paliw kopalnych” z ogólnego hasła w konkretny, polityczny i międzynarodowo koordynowany projekt działania. Państwa uczestniczące zobowiązały się do przygotowania własnych planów ograniczania wykorzystania paliw kopalnych przed kolejnym szczytem, który odbędzie się w Tuvalu, małym państwie wyspiarskim, które już dzisiaj znika pod wznoszącym się poziomem oceanu. Drugim współorganizatorem będzie Irlandia.

Stagnacja Porozumienia paryskiego pokazuje, iż potrzebne stają się nowe, ambitne instytucje, ponadnarodowe koalicje i wspólne misje organizowane w celu mitygacji zmiany klimatu i ochrony przyszłości kolejnych pokoleń. W tym sensie Protokół montrealski powinien służyć za przykład tego, iż choć o wiele łatwiej jest ją zniszczyć w imię partykularnych interesów, da się wspólnie naprawić przyszłość.

W majowym numerze Newslettera o klimacie:

Co łączy Protokół montrealski i klimatyczne s-f?
Jak Rachel Carson poszła na wojnę z pestycydami
Chmury i cywilizacje – relacja prof. Malinowskiego
Wielka mobilizacja: jak fani K-popu walczą o lepszy klimat
Nowe inicjatywy Fundacji Edukacji Klimatycznej

Zapisz się na Newsletter o klimacie i uzyskaj dostęp do wydań archiwalnych

Klimat się zmienia – zapisz się i omiń algorytmy!

Raz w miesiącu otrzymasz przegląd najnowszych publikacji Nauki o klimacie, ekskluzywny komentarz eksperta i pogłębiony kontekst, polecenia wartościowych treści oraz wgląd w życie redakcji.

Dbamy o Twoją prywatność. Przetwarzamy dane wyłącznie w celu wysyłki newslettera i tylko za Twoją zgodą. W każdej chwili możesz ją wycofać.

Wyrażam zgodę
na otrzymywanie drogą elektroniczną newslettera o klimacie wysyłanego przez Fundację Edukacji Klimatycznej, wydawcę portalu naukaoklimacie.pl
Wyrażam zgodę
na przetwarzanie moich danych osobowych przez Fundację Edukacji Klimatycznej w celu przesyłania newslettera

Zapisując się na newsletter akceptujesz politykę prywatności Fundacji Edukacji Klimatycznej.

Zapisuję się Loading…

Gratulacje!

Twój e-mail został zapisany!

Idź do oryginalnego materiału