Fetor utrudnia im życie. Dramat mieszkańców Skórca

2 godzin temu

Ze względu na fetor nie mogą otworzyć okien czy wyjść na własne podwórko. Mieszkańcy gminy Skórzec skarżą się, iż działająca tam zbiornica padłych zwierząt bez ich wiedzy zmieniła profil działalności – z odbioru odpadów na ich przetwarzanie.

W efekcie w całej okolicy zapach jest nie do zniesienia – zarzucają mieszkańcy. Dodatkowo zwracają uwagę na robactwo.

"Pracujemy nad tym"

Przedsiębiorca Marcin Cabaj odpiera zarzuty. Jak mówi, cała pasteryzacja padliny odbywa się w zamkniętych zbiornikach i pod ciśnieniem.

Owszem, sama forma transportu, wywozu czy też momenty przeładunku generują emisję zapachową, ale pracujemy w tej chwili nad tym. Jesteśmy po szeregu spotkań, nie pozostajemy przede wszystkim głusi na informacje ze strony społeczeństwa – wyjaśnia.

Wójt Jerzy Długosz podkreśla, iż gmina Skórzec wezwała właściciela firmy do wyjaśnień.

Właściciel odbył spotkanie z radą gminy, na którym przedstawił nam program minimalizowania tej uciążliwości funkcjonowania tego zakładu. W ciągu najbliższych miesięcy problem tego uciążliwego zapachu zostanie zniwelowany. Wiadomo, iż jest to proces, który nie trwa jeden dzień – tłumaczy.

Biogazownia rozwiązaniem?

Przedsiębiorca chciałby wybudować biogazownię, by na miejscu utylizować odpady zwierzęce, ale na to mieszkańcy też się nie godzą.

Te informacje docierały do rady gminy i do samej gminy od dwóch sesji. Ta sprawa jest na forum rady poruszana, jest burzliwa dyskusja, to potwierdzam. Natomiast o wszystkich szczegółach też rada do końca tak nie wie – dodaje radny Krzysztof Kuźma.

W sprawie smrodu ze zbiornicy ruszyły kontrole Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska, inspekcji weterynarii, a także powiatowego nadzoru budowlanego i starostwa powiatu.

Idź do oryginalnego materiału