Zastanówmy się, jak dziś zarządzany jest Elbląg. Każdego roku potężne pieniądze z naszych podatków bezpowrotnie opuszczają kasy miasta, zasilając w większości zagraniczne banki komercyjne w formie spłacanych odsetek i kosztów obsługi długów. To gigantyczny drenaż naszego kapitału, na który władze Elbląga od lat patrzą z założonymi rękami.
Kto za to odpowiada?
Niestety, winien jest temu Prezydent i miejscy radni. Dotychczasowe władze Elbląga wykazują się całkowitym brakiem umiejętności do kreatywnego i nowoczesnego wypełniania swoich obowiązków. Zamiast szukać innowacyjnych rozwiązań, które chroniłyby portfele Elblążan, biernie akceptują system, w którym publiczny pieniądz – łupiony z Elblążan stanowi darmowe tworzywo dla zagranicznych korporacji. Brakuje im woli, odwagi i kompetencji, by sięgnąć po narzędzia i rozwiązania, które są w pełni legalne i są na wyciągnięcie ręki!
Utworzenie Elbląskiego Banku Komunalnego (EBK), to szansa na ewolucyjne i tanie odzyskanie naszej suwerenności finansowej.
Co dokładnie tracimy przez ignorancję i brak działania naszych radnych?
- Raty i odsetki od kredytów miejskich nie musiałyby opuszczać Polski. W systemie bankowości komunalnej wracałyby one bezpośrednio do elbląskiej kasy budżetowej, ożywiając całą naszą gospodarkę i pracując na nasz dobrobyt.
- Wykorzystując własny bank, miasto wykreowałoby darmowy kapitał na masowe inwestycje i program „mieszkanie dla wszystkich”. To oznaczałoby wysyp zleceń dla lokalnych wykonawców i ostateczną likwidację zatorów płatniczych.
- Elbląg mógłby spłacić komercyjne długi przy pomocy własnych, bezodsetkowych obligacji, z budżetu zniknęłyby wielomilionowe koszty obsługi długu. To bezpośrednio otworzyłoby drogę do realnego obniżenia naszych lokalnych podatków.
- EBK stałby się tarczą chroniącą naszych najuboższych mieszkańców przed lichwą i lombardami. Rozwijające się miasto skutecznie zahamowałoby wyjazdy młodych Elblążan i zainicjowało ich radosne powroty do domu.
- Elbląg nie musiałby pokrywać potężnych kosztów obsługi długu zaciągniętego na budowę oraz utrzymanie lokali komunalnych, władze miasta nie byłyby zmuszone do przerzucania tych kosztów na lokatorów.
- Brak odsetek bankowych stworzyłby dla samorządu ogromną swobodę finansową, która pozwoliłaby na ustalenie bardzo niskich czynszów lub opłat za korzystanie z tych mieszkań.
Jak przypominają eksperci od bankowości komunalnej: budżet gminy jest własnością jej mieszkańców, a pieniądze z podatków to nasz wspólny zasób. W Polsce nie brakuje przepisów, by własny bank powołać – brakuje jedynie „woli i być może kwalifikacji rządzących samorządami”.
Elblążanie, budżet miasta to nasze pieniądze! Nie możemy dłużej pozwalać, aby osoby pozbawione kreatywności i decyzyjności marnotrawiły nasz potencjał. Tanie i ewolucyjne odzyskanie prawdziwej suwerenności finansowej jest możliwe już teraz.
Skoro obecni władze Elbląga i radni nie potrafią wykrzesać z siebie tej woli i nie mają pomysłu na zarządzanie naszym wspólnym majątkiem, nie możemy czekać z założonymi rękami na kolejne wybory samorządowe! Zacznijmy wymagać od naszych radnych, by zaczęli realnie pracować na rzecz Elbląga. Zmuśmy ich do pracy nad projektem Elbląskiego Banku Komunalnego. Za kilka lat może być już za późno. Aby ratować Elbląg już dziś, musimy sięgnąć po radykalne, ale w pełni demokratyczne narzędzie.
Domagajmy się natychmiastowego działania, aby uniknąć konieczności przeprowadzania referendum! Czas na stanowcze żądania! Nie możemy dłużej godzić się na sponsorowanie obcych banków! Referendum to ostateczna broń przeciwko ignorancji Prezydenta i elbląskich radnych!
Czas na zmianę!
Edmund Szwed











