Przedstawiciele polskich służb nieoficjalnie tłumaczą, iż pozostawienie sprawy ukraińskiego kierowcy bez reakcji byłoby kompromitacją. - To kolejny przykład populizmu naszego rządu, który wie, iż zapotrzebowanie społeczne na surowe traktowanie cudzoziemców jest wielkie i każda, choćby najgłupsza decyzja spotka się z akceptacją społeczeństwa - ocenia w rozmowie z WP dr Tomasz Sieniow z Instytutu na Rzecz Państwa Prawa.