Cyklon nad Sycylią. Ulewy i burze sparaliżowały południe Włoch

5 godzin temu
Zdjęcie: Cyklon


Dantejskie sceny rozegrały się w dniach 20-21 stycznia br. w popularnych wakacyjnych miejscowościach regionu Morza Śródziemnego. Sycylia, Sardynia i Malta poniosły największe szkody, ale burza Harry nie oszczędziła też południowej Hiszpanii i Francji. Intensywny cyklon przyniósł ze sobą silne wiatry oraz fale porównywane przez świadków do tsunami.

Cyklon Harry – kolejna ekstremalna burza w Europie

Już rano 18 stycznia br. międzynarodowe agencje meteorologiczne informowały o gwałtownym rozwoju układu niżowego między Kanałem Sardyńskim a wybrzeżem Tunezji. Ekspert z włoskiego Meteomed, Riccardo Ravagnan, tłumaczył w mediach, iż bezpośrednią przyczyną uformowania się cyklonu Harry było zderzenie polarnego powietrza znad Europy Środkowej z ciepłym i niestabilnym powietrzem północnoafrykańskim.

Zdjęcia pozyskane 20 stycznia z satelity Copernicus Sentinel-1 pokazały wyraźną szorstkość powierzchni morza wzdłuż przybrzeżnych wód Sycylii, wskazującą na sztormowe wiatry i strome fale. Obraz ten potwierdziły regionalne stacje meteorologiczne – porywy wiatru wyniosły 120 km/h, a wysokość fal sięgnęła 8-9 m. Cyklon Harry przyniósł również obfite opady. Na Korsyce w ciągu 48 godzin spadło 318 mm deszczu, a na Sycylii lokalnie choćby 360 mm.

zdj. Kaszás Gergő Photography

Sardynia i Sycylia atakowane przez morze

Na Sardynii nadejście burzy zwiastowała wichura i czarne chmury nadciągające od wschodniego wybrzeża. Rzęsisty, nieustanny deszcz, zdecydowanie nietypowy dla zimowej pogody w tym regionie, gwałtownie spowodował wezbranie rzek w miejscowościach Nuoro i Gallura. Niosąca błoto i kamienie fala powodziowa sparaliżowała ruch na autostradach. W Cagliari zatopiona została plaża, a władze nakazały ewakuację okolicznych mieszkańców. Prewentywnie zamknięto szkoły i zawieszono połączenia morskie.

Niezwykłą siłę cyklonu Harry poznała również Sycylia, gdzie siedmiometrowe fale pokonały falochrony w Acireale i Messynie, wkradając się w głąb miasta. Atak ze strony morza był tak gwałtowny, iż ludzie w panice uciekali ulicami – relacje świadków mówią o wrażeniu tsunami. W mediach społecznościowych znaleźć można nagrania przedstawiające wodę wdzierającą się nagle do restauracji, zalane ulice zablokowane powalonymi drzewami, zniszczone mosty i nabrzeża. W Messynie zapadła się część nadmorskiej promenady.

Na Sycylii zamknięto szkoły, parki i obiekty sportowe, a strażacy ewakuowali kilkaset osób.

Kolosalne straty ekonomiczne

Skalę zagrożenia, jakie coraz gwałtowniejsze burze stwarzają dla nadmorskich społeczności, obrazuje również sytuacja meteorologiczna na Malcie. Fale wdarły się na ulice powalając palmy i niszcząc przybrzeżną infrastrukturę. Szczególnie dotkliwie ucierpiało miasto Marascala, gdzie fala powodziowa dostała się do wnętrza domów mieszkalnych.

O kataklizmie informują maltańscy rolnicy, którzy stracili szklarnie, tunele foliowe oraz znaczną część plonów. Wstępne szacunki mówią o ok. 5 tys. euro szkód w każdym gospodarstwie. Ucierpiały również restauracje, sklepy, sieci energetyczne oraz łodzie rybackie.

zdj. Kaszás Gergő Photography

Na Sardynii również rozpoczęło się już szacowanie strat – według Rosanny Laconi, doradcy ds. środowiskowych na wyspie, minimalne szkody na wybrzeżu sięgają 1 mln euro, ale końcowy rachunek będzie prawdopodobnie znacznie wyższy. Powodem do niepokoju pozostają alarmowe stany wód w rzekach Cedrino, Posada oraz Flumendosa.

Lokalne media na Malcie i we Włoszech podkreślają, iż trzydniowa burza pozostawi znaczące straty w gospodarce wysp i stawiają pytanie o konieczność lepszego przygotowania infrastruktury na podobne zjawiska. Adaptacja nadmorskich społeczności do nasilających się ekstremów pogodowych staje się jednym z kluczowych wyzwań polityki klimatycznej.

zdj. główne: Kaszás Gergő Photography, https://gregkaszas.myportfolio.com/

Idź do oryginalnego materiału