Burza po pomyśle Nawrockiego. Ekspert odchodzi z prezydenckiej rady

1 godzina temu

W nieco ponad czterominutowym oświadczeniu prezydent Karol Nawrocki poinformował o wystąpieniu z inicjatywą referendalną. Niezależni eksperci nie pozostawiają na pomyśle suchej nitki, są też pierwsze odejścia z zespołu doradczego, który działa przy prezydencie.

Proponowane referendum ma dotyczyć „unijnej polityki klimatycznej”. – Polacy muszą mieć prawo bezpośredniego wyrażenia opinii ws. konsekwencji zielonego ładu – powiedział Nawrocki. Jego zdaniem „pytanie, które należy postawić, jest proste i uczciwe”: Czy jest pan/pani za realizacją unijnej polityki klimatycznej, która doprowadziła do wzrostu kosztów życia obywateli, cen energii i prowadzenia działalności gospodarczej i rolniczej? – sugeruje prezydent.

Oświadczenie Prezydenta RP Karola Nawrockiego dotyczące referendum. pic.twitter.com/poJ0qGMKZz

— Kancelaria Prezydenta RP (@prezydentpl) May 7, 2026

Trudno nie zauważyć, iż teza jest aż nadto widoczna w tak sformułowanym pytaniu, a w dodatku niezgodna z prawdą. To nie unijne polityki klimatyczne doprowadziły do wzrostu kosztów życia obywateli, a wieloletnie ignorowanie konieczności systemowej i systematycznej transformacji. Odpowiadają za to wszystkie kolejne rządy.

Najbardziej jaskrawym dowodem na wieloletnie zaniedbania polskiej klasy politycznej są głośne ustalenia NIK-u. Według kontrolerów pieniądze, które miały służyć transformacji zostały po prostu „przejedzone” na inne cele. Dziś odpowiedzialność (także ponad podziałami partyjnymi) jest zrzucana na „unijne polityki”.

– W latach 2013-2023 (do 30 maja) dochody ze sprzedaży uprawnień (ETS – red.) wyniosły blisko 94 mld zł, z czego jedynie niecałe 1,3 proc. przekazano bezpośrednio na cele związane z redukcją emisji gazów cieplarnianych lub zarządzaniem tymi emisjami – czytamy na stronie NIK.

  • Czytaj także: Polska zyskała miliardy. Tylko jeden proc. wydano zgodnie z celem

Guła odchodzi z prezydenckiej rady. „Wyrzucanie całego konceptu do kosza to błąd”

– Wchodząc do Rady Energii i Zasobów Naturalnych podjąłem decyzję o chęci wsparcia Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Karola Nawrockiego w kluczowym z punktu widzenia Polski obszarze modernizacji budynków, którym zajmuję się od kilkunastu lat – napisał oświadczeniu jeden z liderów Polskiego Alarmu Smogowego.

Guła zauważa, iż „modernizacja budynków i poprawa efektywności energetycznej w Polsce mogą stać się elementem budowy odporności państwa na szantaże związane z geopolityką i dostępnością paliw kopalnych, a jednocześnie szansą na obniżenie rachunków gospodarstw domowych, w szczególności tych najbiedniejszych”.

Działacz PAS podkreślił, iż widzi ogromny potencjał w elektryfikacji i „cieszy go, iż Prezydent również ten potencjał widział, co skutkowało propozycją obniżenia cen energii elektrycznej oraz finansowania jej ze środków, które są na to przeznaczone – EU ETS, co odciążyłoby szczególnie najbiedniejszych Polaków”.

– Jednocześnie jestem zawiedziony propozycją referendum, które będzie składało się z jednego pytania z jasno zarysowaną tezą – czytamy we wpisie na portalu „X”.

– Dostrzegam potrzebę reformy polityki klimatycznej, widząc jednocześnie korzyści wynikające z wielu jej elementów. To dzięki tej polityce 1,6 miliona gospodarstw domowych cieszy się dziś tańszą energią z paneli fotowoltaicznych, dzięki niej mogliśmy w ostatnich latach finansować poprawę efektywności energetycznej budynków a tym samym pomóc milionom polskich gospodarstw domowych w obniżeniu rachunków za ogrzewanie i wreszcie to dzięki środkom finansowym przeznaczonym na tę politykę oddychamy dziś czystszym powietrzem niż kilka lat temu – napisał Andrzej Guła dodając, iż „wyrzucanie całego konceptu polityki gospodarczej do kosza byłoby ogromnym błędem, pod którym nie mogę się podpisać”.

Wpis zakończył informacją o złożeniu rezygnacji z zasiadaniu w Radzie Energii i Zasobów Naturalnych.

Milion osób skorzystało z programu „Czyste Powietrze”. Jego finansowanie opiera się na środkach europejskich. Fot. Stan Baranski

Tego stolika nie da się już wywrócić

Polityka klimatyczna, z którą chce walczyć prezydent Nawrocki jest jednym z filarów polityki gospodarczej Unii Europejskiej. Ma na celu utrzymanie strategicznej autonomii od surowców sprowadzanych z innych części świata. Była ona akceptowana, dyskutowana i zatwierdzana przez wszystkie rządy od 2004 roku.

Także Polska powoli, ale konsekwentnie zmniejsza udział węgla w miksie energetycznym. W 2024 r. spadł on do rekordowo niskiego poziomu 57,1 proc. Udział OZE w krajowej produkcji energii wyniósł 29,6 proc. Dla porównania – jeszcze w 2015 r. węgiel odpowiadał za ok. 83 proc. produkcji energii elektrycznej w Polsce.

Rozwój odnawialnych źródeł energii pozwala ograniczyć import paliw kopalnych – głównie ropy i gazu z zagranicy. Według danych Forum Energii, w latach 2015-2025 Polska na sprowadzanie surowców energetycznych wydała 1,2 biliona złotych.

Uzależnienie od węgla kosztuje nas krocie. Koszt wytworzenia energii elektrycznej z węgla wynosił ok. 740 zł za MWh, podczas gdy energia z odnawialnych źródeł kosztowała 270–340 zł za MWh.

Blisko połowa Polaków uważa, iż nasz kraj jest niezależny energetycznie, choć w rzeczywistości wskaźnik zależności importowej według Eurostatu wynosi 45,7 proc. Według badania More in Common z sierpnia 2025 roku, Polacy wskazują OZE jako źródło energii dla Polski za 20 lat.

Co więcej – badania pracowni CORE, autorów „Raportu Milczącej Większości” o klimacie wskazują na to, iż 65 proc. Polaków uznaje, iż Polska gospodarka może skorzystać na polityce klimatycznej.

Tkaczyk: Prawica przestała traktować swoich wyborców poważnie

Pomysł referendum jest dziś szeroko komentowany przez niezależnych ekspertów. – Mam problem z traktowaniem tej propozycji prezydenta poważnie. choćby gdyby na niego odpowiedziano w głosowaniu i to jeszcze twierdząco, nie wiadomo by było co z tym wynikiem zrobić. Cel polityczny jest natomiast jednoznaczny: chodzi o wskazanie kozła ofiarnego ewentualnych wzrostów cen energii poza swoim obozem politycznym – mówi Adam Tkaczyk z pracowni More in Common Polska.

Jego zdaniem „Polska prawica przestała traktować swoich wyborców poważnie”. – To za jej czasów, z dużym poparciem społecznym, zaczęły się wielkie inwestycje w odnawialne źródła energii. Dziś dostajemy „OZE-SROZE”-bis – nielogiczną, niespójną i nieprzekonującą narrację polityczną zastępującą realne rozwiązania. Zamiast szukać sposobów utrzymania niskich rachunków i przyspieszenia inwestycji w energetyce, mamy kolejną odsłonę politycznego teatru. Tymczasem prawdziwe pytania są następujące: jak rozwijać energetykę wiatrową przy przyzwoleniu społecznym, jak wzmocnić polską suwerenność energetyczną i ograniczyć import paliw kopalnych, jak zadbać o upadające ciepłownie w miastach i jak pomóc obywatelom utrzymać w ryzach koszty życia – zastanawia się Tkaczyk.

W podobnym tonie wypowiada się Michał Hetmański z think-tanku Instrat. – To klasyczne odwracanie uwagi od realnych problemów. Jak chcemy zmieniać europejską politykę, to musimy aktywnie ją współtworzyć – jak przystało na szósty największy kraj w UE i 20. największą gospodarkę na świecie – podkreśla.

– Jak realizacja takiego referendum wpłynie na tworzenie postulatów i zmian w samej Brukseli? Jakby ekipa prezydenta chciała coś zmienić, to by jeździła do Brukseli. Zadajmy pytanie o to, ile razy urzędnicy prezydenta i on sam byli w Brukseli, ile razy złożyli swoje uwagi w konsultacjach publicznych, tak jak to robią inne państwa. Zwykły obywatel może to zrobić, tym bardziej Pan Prezydent – zauważa.

  • Czytaj także: „Klimatyzator Europy” zaczyna zawodzić. Copernicus: ocieplamy się najszybciej na świecie

Śpiewak: jedziemy pod prąd na autostradzie i dodajemy gazu

Z kolei Michał Brennek z Instytutu Geofizyki Polskiej Akademii Nauk podkreśla, iż „od kilkudziesięciu lat politycy słyszeli o tym, iż klimat się zmienia i trzeba coś z tym zrobić”. – Łatwiej było im szukać winnych zaniechań niż budować koalicje wokół skomplikowanego problemu. Teraz, gdy okazuje się, iż prawa fizyki nie zmieniły się nagle i wciąż mamy problem z praktycznie ciągłą suszą, powodziami i brakiem wody, pojawił się nowy winny: polityka klimatyczna.

Według naukowca „efekt mamy taki, iż robota jest nie zrobiona, obywatel ma drożej, nikt nie może mu pomóc, a widzi polityków dowolnej frakcji mówiących, iż to nie oni, to tamci”.

– Tymczasem z Unii Europejskiej płyną miliardy na transformację energetyczną. My obywatele oglądamy je sobie jak zza szyby i czujemy, iż powinniśmy coś z nich mieć, a tu nic. Chciałbym byśmy odłożyli emocje na bok i porozmawiali o tym, jak wycisnąć z unijnej kasy jak najwięcej, tak, by jak najwięcej osób miało dobrze i wygodnie, przy okazji dbając o klimat – dodaje.

Jeszcze ostrzej o propozycji Nawrockiego wypowiada się dr Jan Śpiewak, publicysta, socjolog i autor książki „Patopaństwo. O tym jak elity pustoszą nasz kraj”. – W całej Polsce pożary, w dziesiątkach gmin przerwy w dostawach wody, w połowie kraju nie padało od miesięcy a prezydent będzie walczył z polityką, która ma złagodzić skutki błyskawicznie przyspieszającego kryzysu ekologicznego. Jedziemy pod prąd na autostradzie i dodajemy gazu – napisał Śpiewak.

  • Czytaj także: Polityka wodna jak za Gierka? „Betonujmy, osuszajmy, regulujmy”
Idź do oryginalnego materiału