Burmistrz i urzędnicy wyszli z sali podczas sesji. Przewodniczący oskarżył o manipulację dokumentami

1 dzień temu

Czwartkowa sesja Rady Miasta Bochnia zakończyła się w atmosferze dużego napięcia. Przewodniczący rady Jan Balicki publicznie oskarżył burmistrz Magdalenę Łacną o manipulację dokumentami podczas obrad miesiąc wcześniej. Po wymianie zdań burmistrz wraz z zastępcami oraz pozostałymi urzędnikami opuścili salę obrad.

W punkcie „wolne wnioski” przewodniczący Jan Balicki odczytał swoje obszerne oświadczenie dotyczące wydarzeń z kwietniowej sesji, poświęconej gospodarce odpadami. Wyjaśnił, iż w odpowiedzi na jego wniosek o dostęp do informacji publicznej otrzymał wtedy dokumenty dotyczące wykazów pojazdów firm Tamax i Ecotech – jednak część z nich miała do niego nie trafić. Podczas tamtej sesji, gdy dopominał się o brakujące wykazy, burmistrz Magdalena Łacna i zastępca dyrektora Wydziału Inwestycji i Gospodarki Komunalnej Aldona Słowik miały przekonać go o kompletności dokumentów, posługując się – jak twierdzi – własnym zestawem kartek, nie tym, który Balicki otrzymał z Biura Rady. Przewodniczący przeprosił wtedy za rzekomy błąd, ale teraz, po analizie nagrania i pliku elektronicznego doszedł do wniosku, iż pomyłka nie leżała po jego stronie.

Chcę dzisiaj oświadczyć i czynię to z pełną odpowiedzialnością, iż pomyliłem się wtedy, uznając swój błąd na temat braku kilku dokumentów. To nie była moja pomyłka. To według mnie była manipulacja, której poddano mnie, wiceprzewodniczącego Marka Bryga, a adekwatnie choćby wszystkich państwa uczestniczących w sesji lub oglądających transmisję

– powiedział Jan Balicki.

Słowa o manipulacji wywołały natychmiastową reakcję. Wyraźnie wzburzona Aldona Słowik zaprotestowała mówiąc, iż kolejne oskarżenia i insynuacje sprawiają, iż praca staje się dla niej „bardzo przykra i ciężka psychicznie”. Burmistrz Magdalena Łacna stanęła w obronie urzędniczki, która opuściła salę obrad. Następnie burmistrz oznajmiła, iż musi iść do niej i również wyszła z sali – wraz z zastępcami Filipem Pachem i Wojciechem Woźniczką – mniej więcej w tym samym momencie, gdy Jan Balicki zarządził wyświetlenie fragmentu nagrania z poprzedniej sesji.

Ja się dziwię, panie przewodniczący, bo jest pan byłym pedagogiem, dyrektorem szkoły i dzisiaj ten poziom tutaj, co się dzieje na tej sali obrad – naprawdę, mogę tylko powiedzieć, iż jest mi bardzo przykro, iż coś takiego państwo tutaj robicie. Naprawdę, bo w tym momencie już pan, panie przewodniczący, przesadził…

– powiedziała Magdalena Łacna.

Gdy radni komentowali obejrzany materiał, urzędników nie było już w sali. Wiceprzewodniczący rady Marek Bryg stwierdził, iż sam przeglądał dokumenty i „ewidentnie wszystko na filmie było widać”. Radna Jolanta Michałowska oceniła, iż sytuacja pokazuje, „jak można ufać słowom pani burmistrz”. Żadna ze stron nie zapowiedziała formalnych kroków.

Następnie kontynuowano „wolne wnioski” omawiając inne tematy. Część radnych zwracała wtedy uwagę, iż dalsza część „wolnych wniosków” odbywała się już bez obecności burmistrz i urzędników.

Za ewentualnie zbyt wiele emocji, które były w jakimś stopniu związane z moimi działaniami, przepraszam – powiedział Jan Balicki tuż przed zamknięciem obrad.

Idź do oryginalnego materiału