- Pan prezydent Karol Nawrocki wręczył nominacje asesorom, ale wcześniej nie wypełnił konstytucyjnego obowiązku, jakim jest uzyskanie kontrasygnaty premiera - powiedział Donald Tusk. Jeszcze przed zabraniem głosu podpisał pierwszą z nich. Kolejne nominacje zamierza podpisać niezwłocznie po swoim wystąpieniu. - Mamy do czynienia z (...) zamachem na Konstytucję - zarzucił prezydentowi.
200 podpisów Tuska. Zarzucił Nawrockiemu złamanie konstytucji

Na samym początku środowej konferencji Donald Tusk podpisał dokument, a następnie zapozował z nim do zdjęcia. Jak wyjaśnił następnie, podpisywał pierwszą z 200 nominacji asesorskich. - Pan prezydent Karol Nawrocki wręczył nominacje asesorom, ale wcześniej nie wypełnił konstytucyjnego obowiązku, jakim jest uzyskanie kontrasygnaty premiera, mojej konkretnie - zaznaczył.
Jak kontynuował szef rządu, obowiązek uzyskania jego kontrasygnaty "wynika jednoznacznie z Konstytucji RP". - Sprawa może wydawać się na pierwszy rzut oka skomplikowaną procedurą legalistyczną, a tak naprawdę dotyczy nie tylko tej grupy asesorów - młodych, ambitnych ludzi, którzy ukończyli odpowiednią publiczną szkołę, Krajową Szkołę Sądownictwa i Prokuratury, aby stać się asesorami, w przyszłości sędziami - powiedział.
ZOBACZ: "Gorący" apel Tuska do Polaków. "Chodzi choćby o ludzkie życie"
- Ta grupa 200 asesorów, gdyby została legalnie nominowana, mogłaby rozpatrzyć miesięcznie 10 do 11 tysięcy spraw, ponieważ asesorzy mogą także orzekać, zanim staną się w pełnym słowa znaczeniu sędziami - podkreślił premier. - To orzekanie ma sens wtedy, kiedy jest legalne. Dramat w tej sytuacji polega na tym, iż dwie instytucje odpowiedzialne za ochronę i respektowanie Konstytucji zawiązały coś na kształt politycznego spisku, aby tę Konstytucję złamać - powiedział.
Nawrocki podpisał nominacje asesorskie. Prezesi sądów odesłali je Tuskowi
Tusk stwierdził następnie, iż skład Trybunału Konstytucyjnego jest "nieprawidłowy". - Używam tej nazwy przez zwykłą uprzejmość. Nie ma to nic wspólnego z prawdziwym Trybunałem Konstytucyjnym. I osobiście pan (Bogdan - red.) Święczkowski postanowili odpowiedzieć pozytywnie na zamówienie pana prezydenta Nawrockiego, stwierdzając, iż tego typu dokumenty nie wymagają kontrasygnaty premiera - powiedział premier.
W trakcie swojego przemówienia Tusk kilkakrotnie zaznaczył, iż w omawianej sprawie "nie chodzi o prestiż". - Nie chodzi o moją satysfakcję, to jest w końcu 200 podpisów, trochę roboty. Chodzi o to, iż jeżeli ktoś uzna, iż orzeczenie, jakie wydał asesor, który nie ma kontrasygnaty premiera, jest nieważne, może w związku z tym de facto uniemożliwić podejmowanie jakichkolwiek działań tej grupy asesorów - wytłumaczył.
ZOBACZ: "Informacje są jednoznaczne". Tusk podał szczegóły ws. wybuchu na Lubelszczyźnie
- Na szczęście prezesi sądów, do których dotarł wadliwy dokument bez kontrasygnaty premiera, zgodnie zresztą z oświadczeniem stanowiskiem Krajowej Rady Sądownictwa, odesłali do KRS-u wszystkie dokumenty z intencją, aby trafiły do mnie na moje biurko, tak aby ta kontrasygnata w jakiś sposób, chociaż wbrew woli prezydenta i pana Święczkowskiego, na tych dokumentach się znalazła - dodał szef rządu.
"Próba złamania konstytucji". Tusk uderza w Nawrockiego i TK
W swoich kolejnych słowach Tusk zaznaczył, iż jako premier "otrzymywał do kontrasygnaty tego typu dokumenty od wszystkich prezydentów, w tym także od poprzedniego prezydenta, pana Andrzeja Dudy". - Nikt nie miał żadnych wątpliwości, iż zgodnie z konstytucją z zasadami naszego ustroju politycznego tego typu decyzje urzędowe prezydenta wymagają także podpisu, czyli tej kontrasygnaty premiera - powiedział.
- To jest kolejna próba de facto złamania konstytucji na rzecz zmiany ustroju bez zmiany konstytucji - stwierdził Tusk w odniesieniu do aktualnej sytuacji. - Takie działania byłyby możliwe, gdyby , tak jak chce tego prezydent Nawrocki, zmieniono Konstytucję, ale na razie obowiązuje aktualna Konstytucja. Bardzo to smutne, iż w tym (...) spisku przeciwko Konstytucji uczestniczy i prezydent, i członkowie tzw. Trybunału Konstytucyjnego - dodał.
ZOBACZ: Morawiecki gotowy na debatę z Tuskiem. "O wszystkim, co interesuje Polaków"
Tusk zaznaczył, iż tuż przed startem swojego wystąpienia podpisał pierwszą nominację asesorską. - Kolejnych 200 podpisów złożę zaraz po tej konferencji prasowej i dzięki temu asesorzy, ci, którzy zdobyli odpowiednie wykształcenie i dostali nominację od prezydenta Nawrockiego, będą mogli legalnie podjąć swoją pracę - oświadczył. - Nie muszę chyba nikomu wyjaśniać, jak bardzo Polacy czekają na przyspieszenie spraw w sądach. I to robi wrażenie, te 10-11 tysięcy spraw miesięcznie, jakie ta grupa mogłaby rozstrzygać - kontynuował.
Asesorzy wzięci na tapet. "Nie poszli do KSSiP, żeby bawić się w polityczne zapasy"
Premier powiedział również, iż w swojej pracy "stara się bez napinania jakichś emocji zawsze rozwiązywać problemy wynikające z niekonstytucyjnych działań". - Ale szkoda chyba trochę i nerwów. Szczególnie żal mi było tej grupy asesorów, bo oni nie poszli do Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury, żeby się bawić w jakieś polityczne zapasy. Tylko chcieli zostać sędziami w przyszłości i chcieli orzekać. I stali się ofiarami tej dość podłej i małej gry - stwierdził.
- Mam nadzieję, iż wszyscy jakby zrozumieli wagę sprawy. choćby jeżeli wydaje się, tak jak powiedziałem, trochę formalna i trochę skomplikowana, to tak naprawdę mamy do czynienia z takim zupełnie niepotrzebnym, powiedziałbym absurdalnym, ale też groźnym zamachem na Konstytucję - zaznaczył premier. - Po raz pierwszy w sposób tak jawny i tak jak powiedziałem, bardzo szkodliwy, z bardzo wadliwymi argumentami i z bardzo złymi konsekwencjami dla asesorów, dla polskich sądów i dla tych, którzy czekają na orzeczenia polskich sądów z niecierpliwością - dodał.
ZOBACZ: "To godzenie w najważniejszy interes Polski". Tusk z apelem do Nawrockiego
28 lipca prezydent Karol Nawrocki wręczył akty mianowania i powołania dla 229 asesorów sądowych. W czasie uroczystości, która odbyła się w Pałacu Prezydenckim, nominacje otrzymało 211 asesorów sądów rejonowych oraz 18 asesorów wojewódzkich sądów administracyjnych.
- Wymiar sprawiedliwości, polskie sądy, polscy sędziowie, asesorzy, ale także prokuratorzy są od tego, aby służyć obywatelom Rzeczypospolitej Polskiej. Tylko wówczas to ma sens, kiedy wypełniamy swoją misję służby obywatelom Rzeczypospolitej Polskiej, a Państwo dokonaliście takiego wyboru - powiedział wówczas Nawrocki.


1 godzina temu












