Źródła: Pentagon nie opublikuje kluczowego dokumentu. Po raz pierwszy od dekad

3 godzin temu

Pentagon po raz pierwszy od kilkudziesięciu lat nie opublikuje Global Posture Review, dokumentu określającego priorytety wojskowe USA i plany rozmieszczenia sił za granicą - podał portal Politico. Decyzja spotkała się z krytyką ze strony urzędników NATO i Kongresu, którzy obawiają się braku przewidywalności w planowaniu obronnym.

PAP/EPA/WILL OLIVER / POOL
Pentagon nie opublikuje Global Posture Review, co martwi sojuszników. Na zdj. sekretarz wojny USA Pete Hegseth

Pentagon po raz pierwszy od kilkudziesięciu lat nie zamierza opublikować tzw. Global Posture Review, czyli kluczowego dokumentu określającego priorytety wojskowe USA i planowane rozmieszczenie sił za granicą - podał portal Politico.

ZOBACZ: Donald Trump ostro skrytykował NATO i Iran. "Błagają nas o zawarcie umowy"

Jak zaznacza portal, który powołuje się na czterech urzędników NATO i USA, decyzja ta pozbawia zarówno Kongres, jak i sojuszników w NATO podstawowego narzędzia do planowania własnych budżetów obronnych i oceny amerykańskiej polityki wojskowej.

Politico pisze, iż zamiast publikacji formalnego dokumentu administracja zamierza prowadzić "bardziej nieformalne rozmowy", twierdząc, iż dostarczyła wystarczających informacji w dokumentach strategicznych - Strategii Bezpieczeństwa Narodowego i Narodowej Strategii Obronności, wskazujących na przesunięcie priorytetu na półkulę zachodnią.

Pentagon nie opublikuje kluczowego dokumentu. "Potrzebujemy przewidywalności"

Decyzja wpisuje się w schemat działania administracji Donalda Trumpa, która regularnie informowała sojuszników i Kongres o decyzjach wojskowych dopiero po fakcie - od operacji na łodziach na Karaibach po ataki na Iran.

"Największa prośba z naszej strony to o przewidywalność" - powiedział Politico natowski urzędnik wojskowy. "Zdajemy sobie sprawę, iż musimy wziąć na siebie znacznie większą odpowiedzialność za własne bezpieczeństwo i robimy to. Ale potrzebujemy przewidywalności" - dodał.

ZOBACZ: Drony w całej armii. Europejskie państwo chce być pionierem w NATO

Z decyzji Pentagonu niezadowoleni są też kongresmeni, w tym republikanie, którzy już wcześniej narzekali na brak konsultacji z Kongresem decyzji o wycofaniu brygady USA z Rumunii. W reakcji na ten ruch, w corocznym planie wydatków Pentagonu (NDAA), Kongres uchwalił przepisy zabraniające Pentagonowi redukcji liczby żołnierzy stacjonujących lub rozmieszczonych w Europie poniżej 76 tys. na okres dłuższy niż 45 dni.

Amerykański generał ostrzega przed Rosją

Europejscy dyplomaci wskazują na "stres", jaki niepewność dotycząca amerykańskich planów rozmieszczenia sił wywołuje wśród rządów i planistów wojskowych. Niemieccy urzędnicy, których kraj gości największą liczbę amerykańskich żołnierzy w Europie, zgodzili się na stopniowe zmniejszanie obecności, ale pod warunkiem koordynacji z niemieckimi planami rozbudowy własnych zdolności. Jak dotąd - mimo nacisków podczas wizyty ministra obrony RFN Borisa Pistoriusa w Waszyngtonie latem ubiegłego roku - niewiele było widocznych konsultacji.

ZOBACZ: Cios w obronność Ukrainy niewykluczony. USA rozważają przekierowanie broni

Generał Alexus Grynkewich, szef Dowództwa Europejskiego i naczelny dowódca sił sojuszniczych NATO w Europie (SACEUR), zeznał 12 marca przed senacką komisją ds. sił zbrojnych, iż europejscy sojusznicy powinni być zdolni do przejęcia wiodącej roli w konwencjonalnej obronie kontynentu "do 2035 roku", jednak jasno opowiadał się za pozostawieniem dotychczasowego poziomu sił USA w Polsce i w całej Europie.

Jednocześnie wojskowy przestrzegał, iż po zakończeniu wojny z Ukrainą 500 tysięcy zahartowanych w boju rosyjskich żołnierzy może zostać przegrupowanych, stanowiąc potencjalne zagrożenie militarne dla NATO. Podobnie w Kongresie zeznawał też wiceminister obrony ds. politycznych Elbridge Colby. Odpowiadając na pytania kongresmenów mówił, iż USA utrzymają poziom sił w Polsce.

Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni

WIDEO: Ambasador Iranu o Polsce: Tego oczekujemy, to minimum
Idź do oryginalnego materiału