Sprawa Zbigniewa Ziobry wróciła z nową siłą po doniesieniach, iż były minister sprawiedliwości miał opuścić Węgry i pojawić się w Stanach Zjednoczonych. Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek zapowiedział, iż jeżeli ta informacja zostanie potwierdzona, Polska wystąpi o ekstradycję.
Żurek mówił w Polsat News, iż Ziobro miał pojawić się na lotnisku w USA, ale zastrzegł, iż nie oznacza to jeszcze, iż polityk PiS zamierza zostać w Stanach Zjednoczonych. Według ministra trzeba ustalić, czy USA były celem podróży, czy tylko miejscem tranzytu. „Rozmawiałem z prokuratorem krajowym. W poniedziałek zaczynamy akcję i jeżeli będzie potwierdzone, iż Zbigniew Ziobro jest w USA, wystąpimy o jego ekstradycję” — powiedział Żurek.
Co wiadomo, a czego wciąż nie potwierdzono
Polsat News podał, iż Ziobro przebywa w Stanach Zjednoczonych, powołując się na źródło w PiS. TVN24 poinformował z kolei, iż opublikował zdjęcie byłego ministra z lotniska Newark w stanie New Jersey, otrzymane od widza za pośrednictwem Kontakt24.
Żurek zaznaczył również, iż polskie władze nie wiedzą, jakim dokumentem miałby posługiwać się Ziobro. Wcześniej MSZ unieważnił jego paszport zwykły i dyplomatyczny. Według informacji przekazywanych przez obrońcę polityka po uzyskaniu ochrony na Węgrzech Ziobro miał otrzymać dokument podróży przewidziany w Konwencji Genewskiej.
Ten dokument, potocznie nazywany paszportem genewskim, umożliwia podróżowanie osobie objętej ochroną, ale eksperci podkreślają, iż nie jest immunitetem. Dr hab. Marcin Marcinko z Uniwersytetu Jagiellońskiego wyjaśniał w rozmowie z „Faktem”, iż taki dokument zastępuje zwykły paszport, ale nie chroni przed europejskim nakazem aresztowania ani przed ekstradycją. Podobnie Przemysław Rosati, prezes Naczelnej Rady Adwokackiej, mówił Polskiemu Radiu, iż procedura ekstradycyjna z USA byłaby długotrwała, skomplikowana i zależna zarówno od sądu, jak i decyzji organów amerykańskich.
Dlaczego sprawa jest tak poważna
Zbigniew Ziobro jest poszukiwany w związku ze śledztwem dotyczącym Funduszu Sprawiedliwości. Prokuratura Krajowa informowała wcześniej, iż sąd wydał postanowienie o tymczasowym aresztowaniu byłego ministra, między innymi z powodu ukrywania się przed organami ścigania i wymiarem sprawiedliwości. Następnie prokurator wydał postanowienie o poszukiwaniu go listem gończym.
Według ustaleń śledczych sprawa obejmuje 26 przestępstw. Chodzi między innymi o zarzuty dotyczące kierowania zorganizowaną grupą przestępczą oraz współudziału w przywłaszczeniu środków z Funduszu Sprawiedliwości. Ziobro odrzuca oskarżenia i twierdzi, iż sprawa ma charakter polityczny. Jego obrońcy również wskazywali, iż przyznanie ochrony na Węgrzech było uzasadniane przez tamtejsze władze oceną sytuacji prawnej w Polsce.
W listopadzie 2025 roku Sejm uchylił Ziobrze immunitet w odniesieniu do wszystkich 26 zarzutów, które chciała mu postawić Prokuratura Krajowa. Posłowie wyrazili też zgodę na jego zatrzymanie i ewentualne tymczasowe aresztowanie.
Węgry przestały być pewnym schronieniem
Przez ostatnie miesiące Ziobro przebywał na Węgrzech. Ten wątek był szczególnie drażliwy, bo podobną ochronę uzyskał wcześniej Marcin Romanowski, były wiceminister sprawiedliwości i polityk związany z obozem Ziobry.
Sytuacja zmieniła się po politycznej porażce Viktora Orbana. Nowy premier Węgier Peter Magyar zapowiadał, iż jego kraj nie będzie schronieniem dla osób uciekających przed wymiarem sprawiedliwości innych państw Unii Europejskiej.
Żurek powiedział w Polsat News, iż strona polska będzie sprawdzać wszystkie wątki, w tym dokument, na którym Ziobro miałby podróżować. Minister mówił też, iż chce ustalić, czy ktokolwiek pomagał politykowi PiS w wyjeździe.
Ekstradycja nie działa jak przelew natychmiastowy
Nawet jeżeli okaże się, iż Ziobro rzeczywiście przebywa w USA, jego sprowadzenie do Polski nie byłoby automatyczne. Polska i Stany Zjednoczone mają obowiązującą umowę o ekstradycji, ale każda taka procedura wymaga formalnego wniosku, oceny prawnej i decyzji po stronie państwa, do którego wniosek trafia.
Eksperci zwracają uwagę, iż w sprawach ekstradycyjnych badane są między innymi podobieństwo zarzucanych czynów w obu systemach prawnych, ewentualne przeszkody humanitarne oraz argumenty polityczne. To oznacza, iż choćby mocna zapowiedź polskiego ministra jest dopiero początkiem drogi, a nie jej końcem.
Źródło: Polsat News

2 godzin temu









