W ostatnich sondażach wyborczych Prawo i Sprawiedliwość zalicza spadki. Obecna partia opozycyjna nie zamierza jednak składać broni – wręcz przeciwnie. Wyścig o poparcie wyborców trwa, a do wyborów parlamentarnych, które planowo mają odbyć się w 2027 roku, jeszcze wiele się może zmienić. Wiedzą o tym również politycy PiS, którzy już wiosną tego roku planują zaprezentować swojego kandydata na premiera, by Polacy "opatrzyli się" z być może nową twarzą. Czy ponownie postawią na Mateusza Morawieckiego? Giełda nazwisk trwa, a głos w sprawie zabrał Jacek Sasin.
Jacek Sasin o kandydacie na premiera z PiS
Kogo Prawo i Sprawiedliwość przedstawi jako kandydata na premiera? To pytanie jak na razie pozostaje otwarte. Wyniki styczniowego sondażu zaufania do polityków zrealizowanego przez IBRiS, w których "czarnym koniem" partii pozostaje Mateusz Morawiecki (z 34,7 proc. głosów), a za nim plasuje się Jarosław Kaczyński (27,6 proc.), mogą, choć nie muszą być pewną podpowiedzią. Przemysław Czarnek twierdzi, iż były premier nie ma szans na ponowne zajęcie stanowiska.
– Jest znakomitym politykiem z wielkim doświadczeniem, ale jak słyszeliśmy, kryteria są takie, iż trzeba mieć do 50. roku życia. To i ja się średnio łapię – przekazał na antenie RMF FM.
Być może PiS planuje wprowadzić pewien powiew świeżości, ale nazwisko Mateusza Morawieckiego wciąż przewija się w spekulacjach. Tym razem dziennikarze zapytali Jacka Sasina o kandydaturę byłego premiera na stanowisko... premiera. Podczas wizyty w Radiu ZET polityk nazwał Morawieckiego "jednym z wielu" ważnych członków PiS i pokusił się o porównanie go do Beaty Szydło.
– Jakoś nikt się tym tak nie emocjonuje, czy będzie premierem, czy nie będzie – stwierdził Sasin na antenie radia. – Może pani premier Szydło też by chciała [być premierem], ale ma na tyle skromności w sobie, iż nie wszystkim to komunikuje.
Morawiecki odpowiada Sasinowi. Nie obyło się bez złośliwości
Komentarz Jacka Sasina nie umknął głównemu zainteresowanemu. Mateusz Morawiecki publicznie odniósł się do słów kolegi, publikując w serwisie X wpis z emotikonami przedstawiającymi ziewającą twarz. Odciął się koledze z partii, dopisując: "PS Jacku, skoro znów budzi się w Tobie zew kingmakera mam dwa słowa: sejmik podlaski".
Wiosną 2024 roku w mediach wrzało o tym, iż partia straciła władzę w sejmiku podlaskim (uznawanym za jej "bastion") po tym, jak dwoje radnych PiS poparło kandydata KO na marszałka województwa.
– Wygraliśmy te wybory na Podlasiu, co było efektem dobrych rządów w sejmiku województwa podlaskiego przez ostatnie ponad pięć lat. To jest zdrada woli wyborców. Wyborcy wyraźnie wskazali, kto powinien na Podlasiu rządzić – grzmiał Jacek Sasin w "Bez uników" Programu 3 Polskiego Radia i mówił o "perfidnej zagrywce".
Jacek Sasin w listopadzie 2024 został wybrany na prezesa zarządu okręgowego PiS w Podlaskiem. Niedawno media rozpisywały się o tarciach w klubie na terenie regionu, a polityk w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" przekonywał, iż to "porządkowanie szeregów".
Tobiasz Bocheński stanął między Sasinem i Morawieckim
Na giełdzie nazwisk wśród potencjalnych kandydatów Prawa i Sprawiedliwości na premiera pojawia się również Tobiasz Bocheński. On także uaktywnił się po wypowiedziach partyjnych kolegów. Postanowił nieco stonować nastroje, przypominając panom Morawieckiemu i Sasinowi, "po co to robią".
"Dajcie sobie spokój. Świat nie kręci się wokół nazwiska premiera, bo trzeba zwyciężyć w wyborach. A wyborów nie chcemy wygrać dla siebie, tylko żeby zmieniać Polskę. Polacy zasługują na nowy rząd, który zajmie się ich sprawami. Ciągłe opowiadanie: ja! ja! ja! Niczemu nie służy" – wyraził swoje zdanie.
Część internautów stanęła po stronie Bocheńskiego, przypominając politykom Prawa i Sprawiedliwości, iż "walczą, ale po tej samej stronie". "Nie zapominajcie o poglądach" – pisali co niektórzy i sugerowali, by podobne sprawy "załatwiać niepublicznie".

2 godzin temu






