Za tym drzwiami, prowadzącymi do sali balowej, rozległy się strzały. Natychmiast w kierunku sceny ruszyli agenci Secret Service. Wszyscy schowaliśmy się pod stolikami. Gdy podniosłem głowę, prezydenta Trumpa już nie było - relacjonuje na swoim profilu na X korespondent Polskiego Radia w Białym Domu Marek Walkuski.