Brytyjscy parlamentarzyści zagłosowali przeciwko skierowaniu Keira Starmera do komisji w celu zbadania, czy wprowadził on parlament w błąd. Chodzi o kontrowersyjną nominację Petera Mandelsona na ambasadora w USA, któremu - jak podała AFP - przyznano poświadczenie bezpieczeństwa mimo negatywnej opinii organu odpowiedzialnego za weryfikacje osób ubiegających się o dany urząd.
Ważyły się losy brytyjskiego premiera. Parlament zagłosował ws. Starmera

Brytyjski parlament zagłosował we wtorek nad wszczęciem śledztwa w sprawie Keira Starmera. Część polityków zarzucała premierowi, iż wprowadził w błąd posłów przy nominacji Petera Mandelsona na ambasadora Wielkiej Brytanii w Stanach Zjednoczonych.
Jak podała agencja AFP, debata trwała pięć godzin i zakończyła się wieczorem głosowaniem, w którym przeciw powołaniu komisji opowiedziało się 335 parlamentarzystów, a za wnioskiem złożonym przez konserwatystów było 223.
ZOBACZ: Trump rozmawiał ze Starmerem. Mówił wprost o "militarnym zapewnieniu bezpieczeństwa"
Oznacza to pozytywne rozstrzygnięcie sprawy dla Starmera. W sprawie brytyjskiego premiera nie zostanie wszczęte śledztwo.
Starmer może być spokojny. Śledztwo nie zostanie wszczęte
Jak opisywały na początku tygodnia "Times" oraz agencja Reutera, część przedstawicieli Partii Konserwatywnej oraz innych środowisk opozycyjnych sądziło, że Starmer mógł wprowadzić Izbę Gmin w błąd, twierdząc, iż przy powołaniu Mandelsona wszystko odbyło się zgodnie z procedurami.
Olly Robbins, były podsekretarz w brytyjskim Ministerstwie Spraw Zagranicznych, uważa, iż biuro premiera "wywierało presję" na MSZ, aby zatwierdziło ono nominację Mandelsona na ambasadora USA, mimo iż nie przeszedł on weryfikacji bezpieczeństwa.
ZOBACZ: Keir Starmer: Zgodziłem się na prośbę USA. Stany skorzystają z brytyjskich baz
Liderka opozycyjnej Partii Konserwatywnej Kemi Badenoch oświadczyła, iż deklaracje premiera złożone w parlamencie "nie były prawdziwe".
Dzień przed głosowaniem w Izbie Gmin Starmer zwołał spotkanie laburzystów, aby omówić strategię i zaapelował, by partia "pozostała zjednoczona".
Wielka Brytania. Parlament przeciwko śledztwu w sprawie nominacji Mandelsona
Jak przypomniała AFP, sprawa Mandelsona ponownie rozgorzała w połowie kwietnia, gdy dziennik "The Guardian" ujawnił, iż w styczniu 2025 roku brytyjskie MSZ przyznało mu poświadczenie bezpieczeństwa mimo negatywnej opinii organu odpowiedzialnego za weryfikacje osób ubiegających się o dany urząd.
Mandelson, jeden z najważniejszych polityków Partii Pracy w ostatnich trzech dekadach, w lutym 2025 r. - kilka miesięcy po powrocie laburzystów do władzy - objął stanowisko ambasadora w USA. Został odwołany z tej funkcji zaledwie siedem miesięcy później, gdy na jaw wyszło, iż jego kontakty z Jeffreyem Epsteinem, amerykańskim finansistą, który zajmował się stręczycielstwem, trwały dłużej, niż było wcześniej wiadomo.
ZOBACZ: Były brytyjski ambasador zwolniony za kaucją. Śledczy badają jego powiązania z Epsteinem
Dokumenty ze śledztwa w sprawie Epsteina sugerują dodatkowo, iż Mandelson przyjmował od niego pieniądze. Zgodnie z informacjami opublikowanymi na początku lutego br. zmarły finansista i przestępca seksualny dokonał wpłat na kwotę 75 tys. dolarów na konta powiązane z byłym ambasadorem. Przelewy miały być realizowane w trzech transzach, każda po 25 tys. dolarów.
Podejrzewa się, iż przekazana kwota to zapłata za przekazanie Epsteinowi poufnych informacji. Dokumenty wskazują na to, iż Mandelson przesłał finansiście rządowe propozycje odpowiedzi na kryzys finansowy. W lutym br. Mandelson został aresztowany w związku z tymi podejrzeniami. Ostatecznie został on zwolniony z aresztu za kaucją.
Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni


1 godzina temu












