Ustawa jest, ale chaos reklamowy został. Posłanka pyta ministerstwo dlaczego

2 godzin temu
Zdjęcie: Vandalized urban billboard with graffiti and peeling posters.


Billboardy przy wjazdach do miast, reklamy zasłaniające zabytkowe fasady, szyldy rosnące jeden na drugim wzdłuż krajowych szos. Ustawa krajobrazowa dała gminom narzędzie, żeby to zmienić. Tyle iż większość gmin z tego narzędzia nie skorzystało. Posłanka Paulina Matysiak złożyła interpelację do Ministerstwa Rozwoju i Technologii z pytaniem, czy rząd zamierza cokolwiek z tym zrobić.

Dobrowolność, która nie działa

Tzw. ustawa krajobrazowa weszła w życie kilka lat temu i umożliwia gminom uchwalanie zasad dotyczących reklam zewnętrznych, obiektów małej architektury i ogrodzeń. Mechanizm prosty: rada gminy uchwala przepisy, które porządkują przestrzeń publiczną na jej terenie. Problem w tym, iż jest to uprawnienie, nie obowiązek i większość samorządów po prostu z tego uprawnienia nie korzysta.

Skala zjawiska jest znana od dawna. Chaos reklamowy utrudnia ruch drogowy, obniża walory turystyczne, dewastuje krajobraz kulturowy i po prostu przeszkadza mieszkańcom w codziennym życiu. Dotyczy to szczególnie centrów miast, obszarów zabytkowych, uzdrowisk i miejscowości przy głównych trasach. Matysiak zwracała uwagę na ten problem już dwa lata temu — w odpowiedzi ówczesny resort wskazał, iż gminy mają swobodę i mogą działać. Niestety, gminy w większości przypadków pozostały bierne.

Reforma planowania, a tu billboard

Posłanka wysłała interpelację teraz, bo trwa duża reforma planowania przestrzennego. Gminy muszą do końca sierpnia 2026 roku uchwalić plany ogólne — dokumenty, które wyznaczą zasady zagospodarowania na ich terenie na wiele lat. To moment, w którym pytanie o uchwały krajobrazowe staje się szczególnie zasadne: jeżeli nie teraz, to kiedy?

Matysiak pyta ministerstwo o kilka konkretnych rzeczy. Po pierwsze — czy resort w ogóle sprawdził, ile uchwał krajobrazowych zostało dotąd uchwalonych i dlaczego tempo ich przyjmowania jest tak niskie. Po drugie — czy rozważane jest wprowadzenie obowiązku dla przynajmniej części gmin: miast wojewódzkich, uzdrowisk, miejscowości turystycznych, obszarów objętych ochroną krajobrazu. Po trzecie — czy możliwe jest ustanowienie minimalnych standardów ochrony przestrzeni publicznej, które obowiązywałyby niezależnie od tego, czy gmina zdecydowała się na uchwalę czy nie.

Posłanka pyta też, jakie argumenty przemawiają za utrzymaniem całkowicie dobrowolnego charakteru tych regulacji — bo z jej perspektywy wyniki tego dobrowolnego modelu są niewystarczające.

Dlaczego gminy nie chcą, choć mogą?

Wśród pytań znalazło się też takie, które trafia w sedno: czy ministerstwo posiada dane o tym, dlaczego gminy rezygnują z uchwalenia przepisów krajobrazowych? Czy to brak zasobów ludzkich, czy opór środowisk reklamowych, czy po prostu brak motywacji politycznej? Odpowiedź na to pytanie mogłaby wskazać, jakie konkretnie bariery blokują zmianę.

Matysiak zapytała również, czy ministerstwo analizowało rozwiązania europejskie — kraje, w których reklama zewnętrzna podlega bardziej restrykcyjnym regulacjom. Francja wymagała wieloletnich batalii, zanim udało się poważnie ograniczyć billboardy przy drogach krajowych. Kilka innych państw przyjęło podejście odgórne, ustanawiając ogólnokrajowe standardy zamiast pozostawiać całą odpowiedzialność samorządom.

O odpowiedzi poinformujemy.

Idź do oryginalnego materiału