Uderzają w społeczny fundament. Brońmy małżeństwa!

4 godzin temu

Szanowni Państwo,

Pod koniec marca informowaliśmy o wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego, który nakazał stołecznemu urzędowi stanu cywilnego transkrypcję zagranicznych aktów „małżeństwa” osób tej samej płci.

Dalej wypadki potoczyły się w imponującym tempie.

Dwa dni temu, 28 kwietnia, zapadł wyrok, który może okazać się jednym z najważniejszych momentów dla przyszłości instytucji małżeństwa w Polsce.

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Lublinie nakazał wpisanie do polskich ksiąg stanu cywilnego aktu „małżeństwa” dwóch kobiet zawartego w Portugalii, uchylając wcześniejsze odmowy urzędników. Choć orzeczenie nie pozostało prawomocne, już teraz budzi ogromne emocje – po raz pierwszy sąd w Polsce w tak jednoznaczny sposób otwiera drogę do uznawania zagranicznych „małżeństw jednopłciowych”.

Co szczególnie niepokojące, sąd, powołując się na orzecznictwo Trybunału Sprawiedliwości UE oraz Naczelnego Sądu Administracyjnego, wskazał na obowiązek uznawania takich związków zawartych w innych krajach Unii. jeżeli ten kierunek się utrzyma, możemy mieć do czynienia z precedensem, który w praktyce zacznie zmieniać rozumienie małżeństwa w Polsce – nie poprzez decyzję społeczeństwa czy ustawodawcy, ale drogą kolejnych wyroków sądowych.

Stało się więc dokładnie to, przed czym ostrzegaliśmy: rządzący, omijając zwykłą ścieżkę legislacyjną, usiłują za wszelką cenę wprowadzić do polskiego prawodawstwa „małżeństwa jednopłciowe”.

Teraz to nasza nowa, „równościowa” codzienność!

A polscy urzędnicy wręcz prześcigają się w rewolucyjnym zapale!

Ich kolejne decyzje to prosta droga do całkowitej dewastacji instytucji małżeństwa w Polsce.

Dlatego chciałabym prosić Państwa, by pomogli nam Państwo nagłaśniać tę niepopularną dziś prawdę: małżeństwo to związek kobiety i mężczyzny, a państwo polskie jest zobowiązane do jego ochrony, bo tylko prawdziwe, trwałe małżeństwa stanowią stabilny fundament narodu.

Tę prawdę muszą dziś usłyszeć Polacy!

Wspomniałam o kolejnych krokach urzędników – i nie bez powodu. niedługo po wyroku NSA zapadła bowiem następna decyzja.

ZUS ogłosił, iż „małżeństwa jednopłciowe” z transkrypcją w USC będą miały prawo do świadczeń na równi z prawdziwymi małżeństwami.

Mowa m.in. o świadczeniach społecznych, takich jak renta rodzinna czy zasiłek pogrzebowy.

To już bardzo praktyczny przejaw rozmontowywania instytucji małżeństwa! Te same przywileje otrzymają w tym wypadku zarówno pary z natury niemogące począć potomstwa, jak i małżonkowie sprowadzający na świat i wychowujący kolejne pokolenie Polaków.

I tę – mówiąc wprost – dyskryminację małżeństw dostrzegają Polacy.

Najnowsze dane z badań przeprowadzonych przez IBRIS pokazują wyraźny rozdźwięk między deklaracjami a rzeczywistym podejściem społecznym. Choć w badaniach wielu Polaków (nawet 62%) mówi o akceptacji dla związków jednopłciowych, to już konkretne rozwiązania – takie jak przyznanie im pełnych świadczeń z ZUS – spotykają się z wyraźnym sprzeciwem. Ponad połowa badanych (50,5%) jest temu przeciwna, a aż 40,8% deklaruje zdecydowany sprzeciw.

Widać więc wyraźnie, iż przez lata udało się narzucić Polakom pewne ideologiczne ramy myślenia. Jednak gdy ta ideologia zaczyna realnie oddziaływać na nasze życie, wielu z nas patrzy na te propozycje znacznie bardziej krytycznie.

Ale to jeszcze nie wszystko.

Jest coś, co powinno zaniepokoić nas jeszcze bardziej: Lewica już zapowiada, iż następnym krokiem będzie legalizacja tzw. związków partnerskich.

I tu widać jasno rosnące napięcie między kierunkiem działań politycznych a nastrojami społecznymi. Wobec braku jednoznacznego poparcia, wśród polityków pojawia się pokusa wprowadzania zmian tylnymi drzwiami, poprzez decyzje administracyjne, „wytyczne” czy interpretacje prawa, zamiast jasnych regulacji ustawowych.

Taki sposób działania sprawia, iż kluczowe zmiany dokonują się poza pełną świadomością społeczeństwa.

To wszystko od dawna układa się w spójny obraz.

Krok po kroku, bez udziału i zgody społeczeństwa, w Polsce wprowadzany jest nowy „ład” społeczny, oparty wprost na głównych założeniach lewackiej rewolucji kulturowej.

Tyle iż ten postępowy „ład” to w istocie kolos na glinianych nogach, niezdolny w praktyce do dźwignięcia wyzwań rzeczywistości.

A co, jeżeli właśnie o to chodzi?

Coraz wyraźniej widać, iż nie mamy do czynienia z pojedynczymi, oderwanymi decyzjami, ale z szerszym procesem, w którym – rękami krajowych polityków – realizowane są kierunki wyznaczane przez globalne ośrodki wpływu. Ich wspólnym mianownikiem jest stopniowa dekonstrukcja rodziny rozumianej jako trwały związek kobiety i mężczyzny.

I nie jest to drobna, kosmetyczna zmiana. To uderzenie w fundament.

Bo spadek znaczenia małżeństwa pociąga za sobą bardzo konkretne skutki.

Pogłębia kryzys demograficzny – mniej stabilne relacje oznaczają mniejsze poczucie bezpieczeństwa, a bez niego coraz mniej osób decyduje się na dzieci. W efekcie państwo traci swój najcenniejszy zasób: ludzi. Mniej dzieci to nie tylko problem statystyk, ale realne osłabienie potencjału rozwojowego, gospodarczego, a w dłuższej perspektywie także zdolności obronnych.

Nie mniej poważne są skutki społeczne. Więcej niestabilnych relacji to więcej rozbitych rodzin, a więc pokolenia ludzi obciążonych doświadczeniem rozpadu najbliższych więzi. To osłabia nie tylko jednostki, ale i całe wspólnoty.

W efekcie społeczeństwo staje się coraz słabsze – mniej liczne, mniej zakorzenione, mniej zdolne do wspólnego działania. Zmienia się w zbiorowisko jednostek, którym trudniej budować trwałe więzi, brać odpowiedzialność i myśleć w kategoriach dobra wspólnego.

A to oznacza nie tylko kryzys rodziny, ale kryzys całego państwa.

Wierzę, iż rozumieją Państwo znaczenie tych procesów. I iż podobnie jak ja, nie zgadzają się Państwo na taki kierunek rozwoju – czy może raczej: zwijania – naszej Ojczyzny.

Niejednokrotnie pisaliśmy już Państwu, iż w obliczu tych wyzwań nie pozostajemy bierni:

  • Protestujemy przeciwko usuwaniu słów „kobieta” i „mężczyzna” z dokumentów urzędowych. Na stronie stopniszczeniumalzenstwa.pl znajdą Państwo petycję do ministra Krzysztofa Gawkowskiego, w której wzywamy do wycofania przepisów obchodzących konstytucyjną ochronę małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny. Podpisało ją już 17 000 osób – jeżeli jeszcze tego Państwo nie zrobili, proszę o podpis i przekazanie tej inicjatywy dalej.
  • Ogromną wagę przykładamy również do świadectwa i formacji: promujemy wartości małżeństwa podczas Marszów dla Życia i Rodziny oraz inicjatyw takich jak „Czas dla miłości”, tworząc przestrzeń do rozmowy i refleksji, w kolejnych miastach organizujemy też pokazy naszego filmu „Oraz iż Cię nie opuszczę”.
  • Pracujemy nad stworzeniem portalu w całości poświęconego małżeństwu – jako trwałej, wiernej i odpowiedzialnej relacji kobiety i mężczyzny. Chcemy, by było to miejsce realnego wsparcia i formacji, a także przestrzeń, która pokaże, iż małżeństwo to nie ograniczenie, ale droga do dojrzałej miłości i stabilnego życia.
  • Bierzemy udział w debatach medialnych, w trakcie których nasi eksperci jasno wskazują konsekwencje zmian uderzających w instytucję małżeństwa.

Wierzymy, iż to właśnie takie działania realnie kształtują postawy i mogą zatrzymać proces osłabiania małżeństwa.

Za każdym z naszych działań stoją bardzo konkretne koszty. Organizacja marszów i wydarzeń, przygotowanie materiałów informacyjnych, druk plakatów, produkcja gadżetów, promocja inicjatyw czy utrzymanie stron internetowych – to wszystko wymaga stałych nakładów finansowych. Do tego dochodzą koszty pracy zespołu, który na co dzień planuje, koordynuje i realizuje nasze działania.

Państwa pomoc jest dla nas kluczowa. To właśnie dzięki niej możemy działać konsekwentnie, reagować na bieżące wyzwania i skutecznie przeciwstawiać się zmianom, które uderzają w konstytucyjną ochronę małżeństwa i przyszłość tej fundamentalnej instytucji.

Wspieram działania w obronie małżeństwa

Działania podejmowane dziś przez rząd nie są przypadkowe ani oderwane od szerszego planu.

Kolejne projekty ustaw, wyroki zmieniające praktykę urzędniczą czy próby redefiniowania pojęć układają się w spójną strategię – stopniowego osłabiania instytucji małżeństwa.

I coraz częściej odbywa się to bez wyraźnej podstawy ustawowej, wprowadzając chaos prawny i de facto niesprawiedliwe praktyki.

To próba forsowania zmian tylnymi drzwiami, wbrew ostrożności, jaką w tej sprawie wykazuje znaczna część społeczeństwa. Dość stwierdzić, iż dla tych projektów trudno znaleźć choćby jednolite wsparcie w ramach rządzącej koalicji.

Nie mam wątpliwości, iż ta wymuszona tolerancja jest efektem realizacji zewnętrznych nacisków i ideologicznych postulatów, które nie uwzględniają długofalowych interesów naszego państwa.

Więcej – są skierowane wprost przeciwko nim.

U źródeł tych działań nie leży jedynie spór o pojedyncze przepisy czy definicje. Stawką jest znacznie więcej – stopniowe podważenie porządku społecznego opartego na małżeństwie i rodzinie. Próby wprowadzania drogą wyroków sądowych i decyzji administracyjnych pseudomałżeństw dla par tej samej płci i zrównania ich w prawach z małżeństwem opartym na trwałym związku kobiety i mężczyzny nie są celem samym w sobie, ale kolejnym krokiem w kierunku osłabienia fundamentów, na których opiera się nasze życie społeczne.

Dlatego tak ważne jest, by ten proces nie odbywał się w ciszy i bez sprzeciwu!

Liczę na Państwa pomoc w tej sprawie!

Aleksandra Gajek

Centrum Życia i Rodziny

Idź do oryginalnego materiału