Tym razem sąd może nie zablokować nowych ceł Trumpa

bejsment.com 2 godzin temu

Nowe cła zapowiedziane przez prezydenta USA Donalda Trumpa wobec kanadyjskich produktów mogą stać się przedmiotem sporów sądowych. Tym razem jednak eksperci nie są przekonani, iż ewentualne pozwy doprowadzą do ich unieważnienia przez sąd.

Trump zamierza nałożyć 50-procentowe taryfy na wiele towarów importowanych z Kanady, powołując się na przepis amerykańskiego prawa, który pozostawał niewykorzystany od momentu jego uchwalenia w 1930 roku. Sam fakt sięgnięcia po tak rzadko stosowane narzędzie prawne jest bezprecedensowy i może otworzyć drogę do sądowych wyzwań ze strony amerykańskich importerów, którzy zostaną obciążeni dodatkowymi kosztami.

Specjaliści zajmujący się prawem handlowym podkreślają jednak, iż potencjalne postępowania nie muszą zakończyć się porażką administracji Trumpa. W ich ocenie obecna podstawa prawna może okazać się znacznie mocniejsza niż ta wykorzystywana przy wcześniejszych cłach, które zostały zakwestionowane przez amerykańskie sądy.

Przepis, na który powołuje się Biały Dom, daje prezydentowi możliwość nałożenia ceł sięgających 50 procent na towary pochodzące z państwa, które stosuje praktyki handlowe uznawane za dyskryminujące wobec Stanów Zjednoczonych.

Simon Lester z Instytutu Polityki Publicznej Bakera działającego przy Rice University zwraca uwagę, iż argumentacja przedstawiana przez Trumpa może wpisywać się w warunki określone przez ustawę. Jego zdaniem zapowiedzi prezydenta jasno wskazują, iż administracja uważa Kanadę za kraj prowadzący działania niekorzystne dla amerykańskiego handlu.

Ekspert ocenił, iż podważenie takich ceł przed amerykańskim sądem może być znacznie trudniejsze, niż wielu obserwatorom się wydaje. Według niego obowiązujące przepisy pozostawiają prezydentowi szerokie pole do działania, jeżeli uzna on, iż interesy handlowe USA są zagrożone.

Nowe taryfy mają zostać wprowadzone na podstawie paragrafu 338 amerykańskiej ustawy taryfowej z 1930 roku, znanej również jako taryfa Smoota-Hawleya. Akt prawny został nazwany od nazwisk republikańskich polityków, którzy byli jego autorami w okresie Wielkiego Kryzysu.

Paragraf 338 odnosi się do sytuacji określanych jako „dyskryminacja przez państwa obce”. Chodzi o działania podejmowane przez partnerów handlowych, które stawiają amerykański handel w gorszej pozycji lub ograniczają jego możliwości na zagranicznych rynkach.

Administracja Trumpa twierdzi, iż Kanada dopuściła się takich działań w trzech kluczowych obszarach. Wśród zarzutów znajduje się blokowanie importu i sprzedaży amerykańskich alkoholi w ośmiu prowincjach, ograniczanie dostępu amerykańskich produktów mlecznych do rynku kanadyjskiego oraz wprowadzanie restrykcji dotyczących eksportu niektórych pojazdów ze Stanów Zjednoczonych do Kanady.

Kanadyjscy przedstawiciele mogliby argumentować, iż część tych działań była odpowiedzią na wcześniejsze kroki handlowe podjęte przez administrację Trumpa. Lester zauważa jednak, iż obowiązujące przepisy nie rozróżniają dyskryminacji uzasadnionej i nieuzasadnionej. jeżeli sąd uzna, iż doszło do nierównego traktowania amerykańskiego handlu, prezydent może skorzystać z uprawnień przewidzianych w paragrafie 338.

Podobnego zdania jest John Veroneau, były zastępca przedstawiciela handlowego Stanów Zjednoczonych, w tej chwili związany z kancelarią Covington & Burling LLP w Waszyngtonie. Według niego wspomniany przepis zawiera mniej ograniczeń proceduralnych niż wiele innych ustaw wykorzystywanych do nakładania ceł.

Veroneau uważa, iż jeżeli nowe taryfy zostaną wdrożone, niemal na pewno znajdą się pod lupą sądów. Nie przesądza jednak, czy ewentualne pozwy zakończą się sukcesem dla ich przeciwników.

Zgodnie z prezydencką proklamacją 50-procentowe cła mają wejść w życie 19 sierpnia. Veroneau wyraził nadzieję, iż ostatecznie nie zostaną one zastosowane i stanowią przede wszystkim element strategii negocjacyjnej mającej zwiększyć siłę przetargową Stanów Zjednoczonych w rozmowach handlowych z Kanadą.

Podobną opinię prezentuje Nicolas Lamp, adiunkt związany z programem prawa międzynarodowego na Queen’s University. Jego zdaniem groźba wprowadzenia nowych taryf może być przede wszystkim narzędziem nacisku mającym skłonić Kanadę do ustępstw w negocjacjach z Waszyngtonem.

Ekspert uważa również, iż taka sytuacja może zniechęcić potencjalnych przeciwników ceł do podejmowania działań prawnych. Importerzy, którzy musieliby ponieść koszty procesów sądowych, mogą uznać, iż nie warto inwestować czasu i pieniędzy w walkę z taryfami, które mogą zostać zmienione lub wycofane w ramach przyszłych porozumień handlowych.

Idź do oryginalnego materiału