Miłość do Ameryki, mająca wpływ na relacje polsko-amerykańskie stała się trudna i ociera się chwilami o masochizm. Bezpieczeństwo Polski jeszcze długo będzie zależało od USA, więc nasi politycy starają się robić wszystko, żeby tylko obecnego lokatora Białego Domu nie urazić. Połykają język lub uciekają w ezopową mowę, gdy w wydaniu Donalda Trumpa mamy z czyś groteskowym, głupim lub wręcz szkodliwym – dla świata Zachodu, Europy lub Polski.
Czymś takim była jego decyzja o zawieszeniu embarga na sprowadzanie do USA rosyjskiego diesla. Argumentacja jest tak absurdalna, iż szkoda na to czasu. Trump w nieskrywany sposób przyjął rosyjską optykę na toczącą się wojnę. Zawsze tak lawirował, żeby nie wyrządzić Władimirowi Putinowi zbytniej krzywdy, a niepodległa i niezależna od Kremla Ukraina nigdy nie była dla niego ważna. Taka polityka Białego Domu podważa sens działań NATO i Europy, premiując Rosję za agresję i zbrodnie.
Relacje polsko-amerykańskie zakładnikiem politycznych gierek i nowej optyki Białego Domu
To groźne dla Polski. Jakby tego było mało, nasze i tak już trudne relacje polsko-amerykańskie chcą uczynić nie do zniesienia politycy PiS oraz Pałacu Prezydenckiego.
W sposób przypominający warcholstwo w przedrozbiorowej Polsce Adam Bielan, oślizgła postać, u której nie rozmieniłbym 10 zł na połowę, bo obawiałbym się, iż mnie oszwabi, pomógł zorganizować poufne spotkanie szefa MON z Donaldem Trumpem. Spotkanie, podczas którego prezydent USA prawdopodobnie namawiał Władysława Kosiniaka-Kamysza do wyjścia z koalicji, odbyło się w marcu. Dlaczego Bielan ujawnił tę informację pół roku później?
Moim zdaniem plan był taki: media rzucą się na premiera i wicepremiera, domagając się odpowiedzi, o czym rozmawiali Trump z Kosiniakiem, a któryś z nich pęknie i powie. Wtedy dziennikarze za oceanem rzucą się na Trumpa, pytając, czy chciał obalić rząd w Polsce.
Oczywiście, Biały Dom zaprzeczy, bo taka jest polityka, ale relacje polsko-amerykańskie legną w gruzach, a wraz z nimi plan utworzenia u nas bazy US Army. Wtedy PiS i Karol Nawrocki będą triumfować, iż Tusk nie potrafi zapewnić Polsce bezpieczeństwa, co pomoże wygrać im wybory za rok.
Intryga na szczęście nie wypaliła, ale bazy raczej gwałtownie nie będzie. Do wyborów połówkowych w listopadzie Trump takiej decyzji nie podejmie, a potem, jeżeli Republikanie przegrają w Kongresie i Senacie, może nie mieć do tego głowy. Bardziej zajmie go obrona posady w Białym Domu. A polska prawica może zostać z Trumpem jak Himilsbach z angielskim.
***
Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydanie

1 godzina temu









