Trump od profesjonalistów woli zięcia albo byłą dziewczynę syna. "Sytuacja bez precedensu"
Zdjęcie: Donald Trump i Kimberly Guilfoyle
Na całym świecie 100 stanowisk ambasadorów USA nie jest obsadzonych w okresie, w którym liczne konflikty i napięcia wymagałyby zaangażowania profesjonalnych dyplomatów. Donald Trump im nie ufa, a ważne misje powierza swym "specjalnym wysłannikom", jak zięć albo była dziewczyna syna. "To sytuacja bez precedensu" – ocenia magazyn "Atlantic".

1 godzina temu












