Prezydent Donald Trump nigdy nie pozwoli, by USA były niesprawiedliwie traktowane i wykorzystywane przez "tak zwanych sojuszników" - oświadczyła rzeczniczka Białego Domu Anna Kelly. To reakcja na wywiad, którego udzielił premier Donald Tusk. Szef rządu stwierdził, iż czasem "ma pewne problemy", by wierzyć w skuteczność artykułu 5. NATO w przypadku ataku na którykolwiek z państw Sojuszu.
"Trump nigdy nie pozwoli". Biały Dom komentuje słowa Tuska

"Prezydent Donald Trump jasno wyraził rozczarowanie NATO i innymi sojusznikami. Stany Zjednoczone utrzymują w Europie tysiące żołnierzy – a jednak prośby USA o wykorzystanie baz wojskowych do obrony amerykańskich interesów zostały odrzucone - napisała rzeczniczka Białego Domu Anna Kelly w odpowiedzi na pytanie PAP o komentarz do wywiadu premiera Donalda Tuska dla "Financial Timesa".
W opublikowanej w piątek rozmowie z brytyjskim dziennikiem premier mówił o swoich wątpliwościach co do zobowiązań sojuszniczych USA. Z kolei Trump wielokrotnie krytykował kraje NATO za niewystarczającą, jego zdaniem, pomoc w wojnie USA i Izraela z Iranem.
Biały Dom komentuje wywiad Donalda Tuska. Padły słowa o "tak zwanych sojusznikach"
"Prezydent skutecznie przywrócił Ameryce pozycję na arenie międzynarodowej i wzmocnił relacje zagraniczne - ale jednocześnie nigdy nie pozwoli, aby Stany Zjednoczone były niesprawiedliwie traktowane i wykorzystywane przez tak zwanych sojuszników" - dodała Kelly.
To odniesienie do krytycznych wypowiedzi Trumpa na temat postawy sojuszników z NATO w obliczu wojny z Iranem, zarówno jeżeli chodzi o użycie baz w niektórych państwach Europy - Trump kierował pretensje zwłaszcza do Hiszpanii, Włoch, Wielkiej Brytanii i Niemiec - jak i brak pomocy w sprawie odblokowania cieśniny Ormuz. Amerykański prezydent wielokrotnie mówił, iż choć USA pomagały sojusznikom, to sojusznicy im nie pomagają i zawiedliby także w ważnej sytuacji.
ZOBACZ: USA pomogą w przypadku ataku na kraj NATO? Ekspert wskazuje wprost
Premier Donald Tusk powiedział w opublikowanym w piątek wywiadzie dla "FT", iż czasami "ma pewne problemy" z wiarą, iż artykuł 5. Traktatu Waszyngtońskiego o wzajemnej obronie sojuszników w NATO nadal obowiązuje. Podkreślił, iż USA traktują Polskę jako jednego z najlepszych i najbliższych sojuszników w Europie, ale najważniejsze jest, jak zadziałałoby to w praktyce, gdyby "coś się wydarzyło".
- Chciałbym wierzyć, iż art. 5 przez cały czas obowiązuje, ale czasami, oczywiście, mam z tym pewne problemy - powiedział Tusk. Zastrzegł, iż nie chce być zbytnim pesymistą, ale dziś potrzeba też "praktycznego kontekstu". Jednocześnie premier zaznaczył, iż jego słów nie należy traktować "jako sceptycyzmu wobec artykułu 5.", ale raczej jako "marzenie, iż gwarancje na papierze zamienią się w coś bardzo praktycznego".
- To naprawdę poważna sprawa. Mam na myśli perspektywę krótkoterminową - raczej miesiące niż lata - powiedział Tusk w kontekście ewentualnego ataku Rosji. - Dla nas niezwykle ważne jest, aby mieć pewność, iż wszyscy będą traktować zobowiązania wobec NATO równie poważnie jak Polska - dodał.
Ambasador USA odpowiada Tuskowi. "My również się zastanawiamy"
Na słowa Tuska zareagował w piątek ambasador USA w Polsce Tom Rose. Na platformie X napisał, iż "od końca zimnej wojny żaden kraj nie okazał się silniejszym sojusznikiem Ameryki niż Polska i żaden nie skorzystał bardziej na amerykańskim wsparciu wojskowym". Zapewnił też, iż zobowiązanie USA na rzecz obrony Polski jest "żelazne, solidne jak skała i zasłużone", a USA stoją po stronie Polski, bo Polska zawsze stała po stronie USA.
Dodał jednak, iż Waszyngton również ma wątpliwości co do lojalności swoich sojuszników. "Tak, Ameryka jest lojalna wobec swoich sojuszników - ale my również się zastanawiamy: czy nasi sojusznicy są tak lojalni wobec nas, jak oczekują tego z naszej strony?" - podkreślił.
ZOBACZ: Kreml odpowiada Tuskowi. Chodzi o słowa o możliwym ataku na NATO
Tusk skomentował wypowiedź Rose'a podczas powrotu ze szczytu UE na Cyprze, twierdząc, iż jego rozmowa z "FT" zrobiła wrażenie na europejskich liderach. - Mówili, iż wreszcie ktoś powiedział głośno to, co cały czas mówią szeptem między sobą. To znaczy my, szczególnie państwa we wschodniej i środkowej części kontynentu, więc przede wszystkim Polska, narażone na tę bliskość geograficzną z Rosją i Białorusią, my musimy mieć pewność, iż te wszystkie gwarancje są naprawdę do natychmiastowego wypełnienia, gdyby coś się stało - powiedział szef rządu.
Podkreślił, iż "absolutnie nie ma żadnego powodu wątpić w szczerość intencji" i iż "każdy się czuje zobowiązany, zgodnie z Traktatem, z artykułem 5., żeby Polsce pomóc". - Ale żeby Polsce pomóc w sytuacji, odpukać, kiedy taka pomoc będzie potrzebna, musimy mieć praktyczne decyzje - zaznaczył Tusk. - Tu nie może być miejsca na najmniejszą iluzję czy złudzenie. I dlatego my bardzo serio traktujemy te wezwania ze strony Ameryki, żeby Europa i państwa członkowskie wzięły na siebie podstawowy ciężar związany z obronnością i bezpieczeństwem - powiedział premier.
Jak dodał, cieszy się, "jeśli ambasador od razu uznał za przydatne, żeby potwierdzić, iż Polska może zawsze liczyć na Amerykę". - Mam nadzieję, iż tak rzeczywiście jest - dodał Tusk.
Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni


12 godzin temu








