Trump może zaoszczędzi na ćwiczeniach w Korei Południowej i na wycofaniu amerykańskich kontyngentów z Europy. Może wybłaga kolejny szczyt z Kim Dzong Unem, może choćby doczeka się jakiegoś komplementu od Xi Jinpinga, czego łaknie jak kania dżdżu. Jednej rzeczy już jednak nie odzyska: wiarygodności Stanów Zjednoczonych jako poważnego, odpowiedzialnego sojusznika.