Przemysław Kral miał pomóc Marcinowi Romanowskiemu w uzyskaniu azylu w Dubaju - ustalił portal tvn24. Mężczyźni kontaktowali się za pośrednictwem Bartosza Lewandowskiego, ich ówczesnego adwokata.
Tam miał zbiec Romanowski? Nieudane plany założenia spółki

W marcu podczas konferencji CPAC w Budapeszcie doszło do spotkania Marcina Lewandowskiego i Przemysława Krala, wówczas poruszono temat założenia dla Romanowskiego spółki w Zjednoczonych Emiratach Arabskich i uzyskania na jej podstawie wizy rezydenckiej - podaje tvn24.pl.
Romanowski przebywał wówczas na Węgrzech dzięki ochronie międzynarodowej. Co prawda wydano za nim europejski nakaz aresztowania, ale ówczesny premier Victor Orban nie zdecydował się na jego wydanie. W maju po przegranych wyborach Orbana i zaprzysiężeniu nowego premiera Petera Magyara Romanowski opuścił Węgry.
ZOBACZ: Co z ekstradycją Zbigniewa Ziobry. Minister: Proszę zapytać Amerykanów
Nie udał się jednak do Zjednoczonych Emiratów. Romanowski był wówczas wiceministrem, człowiekiem poszukiwanym listem gończym i objętym europejskim nakazem aresztowania, nikt nie chciał otworzyć mu spółki - opisuje tvn24.
Romanowski jest podejrzanym w śledztwie dot. nieprawidłowości w Funduszu Sprawiedliwości. Prokuratura zarzuca mu m.in. udział w zorganizowanej grupie przestępczej i ustawianie konkursów za pieniądze z tego funduszu. Warszawski sąd okręgowy na wniosek prokuratury wydał za Romanowskim Europejski Nakaz Aresztowania (ENA), ponieważ służby nie mogły go znaleźć.
Przydacz o Romanowskim: To naturalne, iż szuka pomocy
Sprawę w programie "Graffiti" skomentował Marcin Przydacz.
- To, iż pan Romanowski szuka w sytuacji trudnej dla siebie pomocy poprzez adwokatów, to z jego perspektywy rzecz zdaje się w miarę naturalna. Natomiast to, czy tylko środowisko prawicy było powiązane, myślę, iż to jest zbyt daleko idąca teza - ocenił szef Biura Polityki Międzynarodowej w Kancelarii Prezydenta RP.
ZOBACZ: "Jedno przykrywać drugim". Marcin Przydacz uderza w Tuska ws. zatrzymania prezesa PKOl
- Dzisiaj próbuje się tylko mówić o kontaktach z prawicą. Przypomnę, iż obrońcą pana Krala, tego Krala, o którym Donald Tusk mówił, iż jest powiązany z ruską mafią, jest dzisiaj wiceprzewodniczący Koalicji Obywatelskiej Roman Giertych. To on jemu pomaga - stwierdził.
ENA dla Marcina Romanowskiego
W sierpniu do sądu trafił wniosek obrońcy Romanowskiego, w którym był "postulat uchylenia ENA i dopuszczenia dowodu z akt sprawy dotyczącej wniosku o wydanie listu żelaznego". Do sądu trafił też zapowiadany wcześniej przez obrońcę Romanowskiego w mediach społecznościowych wniosek o przesłuchanie w charakterze świadka premiera Donalda Tuska na okoliczność potwierdzenia, iż Romanowski przebywa za granicą poza Unią Europejską.
ZOBACZ: Decyzja sądu ws. Marcina Romanowskiego. Chodzi o Europejski Nakaz Aresztowania
Jedną z przesłanek uchylenia ENA byłaby pewność, iż polityk przebywa poza Unią Europejską. Sąd zwrócił jednak uwagę, iż w momencie wydania ENA Romanowski przebywał na terytorium Węgier. w tej chwili nie ma natomiast żadnych jednoznacznych dowodów wskazujących na to, iż opuścił on UE.
Sąd Okręgowy w Warszawie nie uwzględnił wniosku obrońcy Marcina Romanowskiego o uchylenie Europejskiego Nakazu Aresztowania. Sąd pozostawił też bez rozpoznania wniosek o przesłuchanie premiera Donalda Tuska - poinformowała w czwartek rzeczniczka tego sądu sędzia Anna Ptaszek
Gdzie jest Marcin Romanowski? "Blef poszukiwanego"
Jak dotąd polskim służbom nie udało się jednoznacznie ustalić, gdzie znajduje się Marcin Romanowski. W sierpniu do Sądu Okręgowego w Warszawie wpłynął podpisany przez niego list. Ścigany w sprawie dotyczącej Funduszu Sprawiedliwości polityk skierował do sądu oświadczenie w sprawie listu żelaznego.
Wiele wskazywało na to, iż dokument, pod którym odręcznie miał się podpisać były wiceminister sprawiedliwości, nadano w Tyraspolu, stolicy Naddniestrza. Jak przekazała w ostatnich tygodniach Interii sędzia Ptaszek, adres w Tyraspolu widniał zarówno na stemplach pocztowych, jak i w stopce listu, który były Romanowski skierował do Sądu Okręgowego w Warszawie.
Informację o miejscu pobytu polityka potwierdził następnie m.in. premier Donald Tusk. - Służby innych państw z regionu, z którymi współpracujemy, potwierdziły nam tę informację, iż pan Romanowski znajduje się na 99 procent - tak na wszelki wypadek to mówię - w Naddniestrzu, w Tyraspolu. Chyba nie trzeba tu komentarzy - powiedział w połowie sierpnia na początku posiedzenia rządu.
"Rzeczpospolita" podała później, iż list został wysłany z miasteczka Bendery. Prokuratura Krajowa uważa natomiast, iż "pobyt w Naddniestrzu to blef poszukiwanego" - oświadczył dziennik. Powołując się na prokuraturę, medium wskazało, iż nie ma dowodów na to, iż były wiceminister sprawiedliwości przebywa w separatystycznej, prorosyjskiej części Mołdawii.

1 godzina temu











