System kaucyjny zmienia rynek odpadów. Samorządy ostrzegają przed wzrostem opłat

ry-sa.pl 1 tydzień temu

Po pierwszym roku funkcjonowania powszechnego systemu kaucyjnego w Polsce do punktów zbiórki wróciło ponad 5 mld opakowań. Choć rozwiązanie poprawiło poziom zbiórki butelek i puszek, samorządy oraz przedstawiciele branży komunalnej zwracają uwagę na jego skutki finansowe. Utrata części najbardziej wartościowych surowców może przełożyć się na wyższe koszty gospodarki odpadami, a w konsekwencji także na rachunki mieszkańców.

Ponad 5 mld opakowań wróciło do systemu

W całej Polsce działa już ponad 65,5 tys. punktów zwrotu opakowań objętych kaucją. Około 23,5 tys. z nich wyposażono w automaty kaucyjne. Po pierwszym roku poziom zwrotów zbliżył się do 60 proc.

Ministerstwo Klimatu i Środowiska ocenia, iż nowe rozwiązanie zwiększyło poziom zbiórki opakowań po napojach i przybliżyło Polskę do realizacji unijnych celów dotyczących recyklingu.

Pozytywne efekty dostrzegają również przedstawiciele części samorządów.

– Widzimy pewne pozytywne skutki. Jest trochę mniej opakowań porzuconych w parkach, rowach czy nad rzekami. To z pewnością zaleta tego rozwiązania – mówi Grzegorz Cichy, burmistrz Proszowic i prezes Zarządu Unii Miasteczek Polskich.

Zwraca jednak uwagę na nowe problemy. – Pojawiło się również zjawisko wybierania butelek z ulicznych i parkowych koszy. Zdarza się, iż przy okazji śmieci są rozrzucane wokół pojemników, co nie wygląda dobrze i budzi niezadowolenie mieszkańców – dodaje.

Cenne surowce zniknęły z systemu komunalnego

Największe obawy samorządów dotyczą finansowania gospodarki odpadami. Wcześniej przedsiębiorstwa odbierające i przetwarzające odpady uzyskiwały część przychodów ze sprzedaży wartościowych surowców, przede wszystkim butelek PET, puszek aluminiowych i części szkła.

Po uruchomieniu systemu kaucyjnego znaczna część tych materiałów została wyprowadzona poza tradycyjny strumień odpadów komunalnych.

– Firmy bardzo często ujmowały w swoich kalkulacjach dochody ze sprzedaży tych surowców. Dziś około 15-20 proc. tego strumienia zniknęło. Obawiamy się, iż kolejne przetargi na odbiór i zagospodarowanie odpadów będą znacznie droższe – mówi Cichy.

Podobne sygnały płyną z Miejskiej Górki. Burmistrz Karol Skrzypczak wskazuje, iż podmioty zajmujące się zagospodarowaniem odpadów odczuły finansowo utratę materiałów objętych systemem kaucyjnym.

Branża komunalna szacuje wzrost kosztów

Karol Wójcik z Izby Branży Komunalnej podkreśla, iż ryzyko wzrostu kosztów było sygnalizowane jeszcze przed uruchomieniem systemu.

– Ostrzegaliśmy, iż może to prowadzić do wzrostu opłat za gospodarowanie odpadami. Dziś widzimy, iż te obawy się materializują. Instalacje przetwarzające odpady utraciły część przychodów ze sprzedaży najbardziej wartościowych frakcji, a ta luka finansowa jest później przenoszona na mieszkańców – mówi.

Według szacunków Izby Branży Komunalnej sam wpływ systemu kaucyjnego może odpowiadać choćby za około 10 proc. wzrostu kosztów gospodarowania odpadami.

Samorządy spodziewają się podwyżek opłat za śmieci

Część samorządowców przewiduje, iż zmiany mogą być odczuwalne dla gospodarstw domowych podczas kolejnych aktualizacji stawek.

– Spodziewałbym się około 20-procentowego wzrostu stawek. Mamy sytuację, w której mieszkańców jest coraz mniej, natomiast ilość odpadów stale rośnie. Firmy przedstawiają coraz wyższe oferty, a koszty funkcjonowania systemu nieustannie się zwiększają – prognozuje Grzegorz Cichy.

Na koszty wpływa jednak nie tylko system kaucyjny. Rosną również wydatki na energię, transport i pracę. Dodatkowym wyzwaniem jest rozwój handlu internetowego, który zwiększa ilość kartonów, folii i materiałów służących do zabezpieczania przesyłek.

Wiele gmin już w tej chwili dopłaca do gospodarki odpadami z własnych budżetów. Zdaniem samorządowców w dłuższej perspektywie taki model może okazać się trudny do utrzymania.

ROP ma przenieść część kosztów na producentów

Samorządy i branża odpadowa wskazują na rozszerzoną odpowiedzialność producenta, czyli ROP, jako jeden z kluczowych elementów przyszłego systemu. Mechanizm ma sprawić, iż większą część kosztów zagospodarowania opakowań będą ponosić przedsiębiorstwa wprowadzające je na rynek.

– Wójt, burmistrz czy prezydent miasta nie ma wpływu na to, jakie produkty kupuje mieszkaniec i ile opakowań trafia do obiegu. Dlatego producenci powinni w większym stopniu uczestniczyć w finansowaniu systemu – uważa Cichy.

Stanisław Jastrzębski, wójt gminy Długosiodło i przewodniczący Związku Gmin Wiejskich RP, podkreśla, iż „ktoś wprowadza te opakowania na rynek i na nich zarabia”. – To właśnie producenci powinni przejąć największą część kosztów związanych z ich recyklingiem i zagospodarowaniem – mówi.

Minister klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska zapewnia, iż projekt odpowiednich regulacji został już skierowany do dalszych prac.

– Projekt ustawy o rozszerzonej odpowiedzialności producenta został przekazany do dalszych prac. Producent będzie płacił za odpady już na etapie wprowadzania produktu na rynek, a nie samorząd przy końcu procesu. To rozwiązanie problemów, które dziś sygnalizują gminy – tłumaczyła minister.

Odpady energetyczne trafiają za granicę

Samorządowcy zwracają również uwagę na problem odpadów wysokoenergetycznych, których nie można poddać klasycznemu recyklingowi. Zdaniem Jastrzębskiego Polska przez cały czas nie wykorzystuje w pełni możliwości odzyskiwania z nich energii.

– Mam informacje, iż część odpadów energetycznych jest wywożona za granicę i tam spalana. Dzięki temu mieszkańcy innych państw korzystają z energii elektrycznej czy ciepła powstających z ich przetwarzania. Tymczasem w Polsce przez cały czas brakuje odpowiednich instalacji – mówi.

Jastrzębski wskazuje przy tym na rozwój technologii stosowanych w instalacjach termicznego przekształcania odpadów.

– Dzisiejsze spalarnie są wyposażone w bardzo zaawansowane systemy filtracji. Jednocześnie odzyskana energia mogłaby służyć naszym mieszkańcom. To temat, o którym trzeba rozmawiać w sposób oparty na faktach, a nie na emocjach – podkreśla.

Branża pyta o dalsze rozszerzanie systemu kaucyjnego

Karol Wójcik uważa, iż większy nacisk powinien zostać położony na modernizację sortowni i istniejących instalacji przetwarzania odpadów.

– Gdyby większe środki przeznaczyć na rozwój instalacji do przetwarzania odpadów oraz nowoczesnych linii do sortowania i doczyszczania selektywnie zbieranych frakcji, moglibyśmy osiągnąć bardzo duży postęp technologiczny – ocenia.

Sceptycznie odnosi się także do dalszego rozszerzania systemu kaucyjnego, szczególnie na kolejne opakowania po alkoholu.

– Ja naprawdę zadaję pytanie, czy my w XXI wieku chcemy oprzeć system zbiórki i segregacji odpadów na kloszardach, którzy będą zbierać małpki i nosić je do sklepu? – pyta.

Pierwszy rok działania systemu kaucyjnego pokazuje więc dwa oblicza reformy. Z jednej strony miliardy opakowań wracają do punktów zbiórki, z drugiej samorządy tracą część wartościowych surowców i obawiają się dalszego wzrostu kosztów. Dla mieszkańców najważniejsze będzie teraz tempo wdrażania ROP oraz decyzje dotyczące rozwoju krajowej infrastruktury przetwarzania i odzysku energii z odpadów.

Idź do oryginalnego materiału