Po latach zapowiedzi, niepewności i postępującej degradacji, Pomnik Czynu Powstańczego na Górze św. Anny ma szansę na ratunek. Ministerstwo Obrony Narodowej deklaruje konkretne kroki w stronę remontu, choć nad losem sąsiadującego z monumentem amfiteatru wciąż zbierają się czarne chmury. Czy to koniec ery niszczenia jednego z najważniejszych symboli Opolszczyzny?
Góra św. Anny to miejsce szczególne – punkt przecięcia skomplikowanej historii, pamięci o powstańczych zrywach i codziennej rekreacji. Monumentalny Pomnik Czynu Powstańczego, dzieło Xawerego Dunikowskiego, od dekad wznosi się nad regionem jako przestroga i hołd. Niestety, w ostatnich latach stał się także bolesnym dowodem na to, jak urzędnicza niemoc i brak jasnych kompetencji mogą doprowadzić do ruiny choćby najcenniejsze dziedzictwo.
Obietnice kontra rzeczywistość
Przejęcie kompleksu przez Ministerstwo Obrony Narodowej w 2021 roku miało być gwarantem stabilności i szybkiej rewitalizacji. Rzeczywistość okazała się jednak bardziej prozaiczna – przez lata obiekt niszczał, a turyści odwiedzający to miejsce z każdym sezonem widzieli coraz głębsze rysy na pylonach. Dzisiejsze deklaracje wiceministra Stanisława Wziątka brzmią jednak jak światełko w tunelu. Zakończenie dokumentacji technicznej i spodziewane pozwolenie na budowę w lipcu to sygnały, na które mieszkańcy Opolszczyzny czekali zbyt długo.
Szacunki dotyczące kosztów – w tej chwili rzędu 25 milionów złotych na sam pomnik – pokazują skalę zaniedbań. Gdyby lata temu udało się domknąć budżet remontu amfiteatru, gdy ten jeszcze był w rękach samorządu, dziś prawdopodobnie rozmawialibyśmy o konserwacji, a nie o ratowaniu zabytku przed zawaleniem.
Kto powinien dbać o pamięć?
Największy znak zapytania wisi nad przyszłością zabytkowego amfiteatru. Wicewojewoda Piotr Pośpiech trafnie zauważa, iż resort obrony nie jest naturalnym administratorem obiektów kulturalno-historycznych. To stanowisko zyskuje zwolenników, w tym Marcina Oszańcę, który sugeruje przekazanie terenu pod zarząd samorządu województwa. Argument jest logiczny: miejsca pamięci powinny być żywymi centrami kultury, a nie jedynie „obiektami w ewidencji” ministerstwa, którego głównym zadaniem jest bezpieczeństwo militarne kraju.
– To miejsce zasługuje na godny stan.” — Stanisław Wziątek, wiceminister obrony narodowej. – Mamy zagwarantowane pieniądze na pierwszy etap, który jest zaprogramowany w tej chwili, to jest około 16 milionów, ale spodziewamy się, iż będzie kosztowało to dużo więcej, choćby około 25 milionów złotych.
– MON nie będzie nam organizował imprez kulturalno-historycznych, bo to nie jest jego zadanie i żadne miejsce w Polsce o podobnym charakterze nie jest przez resort administrowane. – Piotr Pośpiech, wicewojewoda opolski
– Skoro jednak taka decyzja zapadła, dziś najważniejsze jest doprowadzenie inwestycji do końca. To bardzo ważne miejsce pamięci dla mieszkańców Opolszczyzny. – Marcin Oszańca, prezes opolskiego PSL
Czas najwyższy na finał
Dzisiejsza sytuacja na Górze św. Anny to przestroga przed przerzucaniem odpowiedzialności. 50 milionów złotych – tyle dziś może kosztować kompleksowe przywrócenie blasku całemu kompleksowi – to ogromna kwota, ale ceną za dalszą bezczynność jest bezpowrotna utrata tożsamości tego miejsca.
Niezależnie od tego, czy zarządcą ostatecznie pozostanie MON, czy pieczę nad terenem przejmie samorząd, najważniejszym celem jest jedno: pomnik i amfiteatr muszą przestać straszyć ruiną. Mieszkańcy regionu zasługują na to, by ich historia była pielęgnowana z godnością, a nie jedynie „przerzucana” między resortami w oczekiwaniu na kolejne przetargi. Czas na merytoryczne decyzje właśnie wybił.




![Przeszli w Białym Marszu z Rogoźnicy do Gross-Rosen. Pamięci więźniarek, przeciw wojnom [FOTO]](https://swidnica24.pl/wp-content/uploads/2026/05/20260521_Bialy_Marsz_KL_Gross_Rosen-66.jpg)







