Niedługo od objęcia przez Petera Magyara władzy na Węgrzech, Rosjanie uderzyli w cele na Zakarpaciu, które zamieszkuje około 100 tys. etnicznych Węgrów. Według ekspertów to sygnał dla Budapesztu, który nie jest już stolicą przyjazną Moskwie. Zdaniem ekspertów za rządów Viktora Orbana istniało nieformalne porozumienie, w ramach którego region zamieszkały przez węgierską mniejszość był oszczędzany.
Sygnał wysłany Magyarowi. Rosja nie oszczędza już tej części Ukrainy

"Przez ponad cztery lata, gdy Viktor Orban był u władzy, Władimir Putin powstrzymywał się od uderzania w tę części Ukrainy, gdzie mieszka około 100 tys. etnicznych Węgrów" - zwraca uwagę "The Telegraph".
Już w pierwszej dobie od formalnego przejęcia władzy w Budapeszcie przez rząd Petera Magyara, rosyjskie wojska uderzyły w cele na Zakarpaciu. Środki napadu powietrznego pokonały ponad 1,6 tys. km, a niektóre z nich spadły zaledwie niespełna 20 km od granicy ukraińsko-węgierskiej. Pociski sięgnęły m.in. Mukaczewa, które jest jednym z największych miast w obwodzie zakarpackim.
Magyar przejmuje władzę. Rosjanie atakują Zakarpacie
Eksperci mówią o jasnym sygnale Moskwy wysłanym do samego Budapesztu. "To był strzał ostrzegawczy dla nowego rządu" - powiedział "The Telegraph" Peter Kreko, dyrektor Instytutu Kapitału Politycznego, think tanku z siedzibą w Budapeszcie.
Na Kremlu panuje rozczarowanie rozstrzygnięciami po węgierskich wyborach parlamentarnych. "Podejście Orbana było bezwarunkowo prorosyjskie: cokolwiek pomagało Ukrainie, Węgry się temu sprzeciwiły. Moskwa nie chce, żeby to się zmieniło" - stwierdził Kreko.
ZOBACZ: Viktor Orban nie otrzyma odprawy. Magyar: Za grabież naszego kraju
Region na pograniczu Ukrainy, Węgier i Słowacji pozostawał przedmiotem ostrego sporu między Wołodymyrerm Zełenskim a Viktorem Orbanem. Były już szef rządu w Budapeszcie często naciskał na Kijów, wykorzystując narrację o obronie interesów mniejszości węgierskiej.
Nieformalne porozumienie Putin-Orban? "Prawdopodobnie nie był to przypadek"
Eksperci uważają, iż oszczędzanie przez Rosjan Zakarpacia stanowiło efekt nieformalnej umowy. "Atak był końcem porozumienia Orbana i Putina dotyczącego ochrony etnicznych Węgrów w tym regionie" - powiedział brytyjskiemu dziennikowi Mujtaba Rahman, dyrektor zarządzający ds. Europy w Eurasia Group.
Na słuszność tej tezy mogły wskazywać także wypowiedzi byłego szefa węgierskiej dyplomacji Petera Szijjarto, który po przegranych wyborach otwarcie komentował, dlaczego Zakarpacie nie znajdowało się na celowniku Rosjan. - Prawdopodobnie nie był to przypadek - stwierdził, wiedząc już, iż jego dni na stołku szefa resortu spraw zagranicznych są policzone.
ZOBACZ: Orban wymienił osiągnięcia. Zaapelował do nowego rządu
Rahman podkreślił, iż dla Putina utrata "znaczącego sojusznika w Europie" była "poważnym ciosem". Z kolei Kreko zwrócił uwagę, iż Węgry będą teraz doświadczały podobnych działań ze strony Kremla jak pozostali członkowie Unii Europejskiej i NATO, wskazując na zagrożenie działaniami hybrydowymi i porób destabilizacji.

2 godzin temu






