"Każde naruszenie terytorium państwa sojuszniczego NATO traktujemy z najwyższą powagą" - napisał w mediach społecznościowych ambasador USA w Polsce Tom Rose, odnosząc się do wybuchu rakiety na Lubelszczyźnie. Zapewnił też, iż Stany Zjednoczone "stanowczo stoją po stronie Polski", a działania amerykańskich i polskich władz są koordynowane "w miarę postępu śledztwa".
"Stanowczo po stronie Polski". Deklaracja ambasadora USA po wybuchu rakiety

W czwartek o godz. 3.40 w Tarnawie-Kolonii (ok. 50 km od Lublina) wykryto niezidentyfikowany obiekt. Do jego rozpoznania i przechwycenia skierowano myśliwiec F-16. O godz. 3.46 obiekt zanikł, a prawdopodobne miejsce jego upadku zlokalizował śmigłowiec Mi-24. Policja przekazała, iż około dwóch kilometrów od zabudowań odkryto tam krater w ziemi o średnicy 10 metrów.
Prokuratura Okręgowa w Lublinie poinformowała później, iż najprawdopodobniej była to rakieta o oznaczeniach Ch-101 i zawierała materiał wybuchowy "w znacznej ilości".
Wybuch rakiety na Lubelszczyźnie. Ambasador USA deklaruje: Koordynujemy działania
Na wydarzenia do których doszło na Lubelszczyźnie zareagował ambasador USA w Polsce Tom Rose.
"Jesteśmy w stałym kontakcie z polskim rządem - w tym szefem MON Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem i szefem MSZ Radosławem Sikorskim, jak również z ambasadorem USA przy NATO Mattem Whitakerem oraz sojusznikami z NATO, po dzisiejszym porannym naruszeniu polskiej przestrzeni powietrznej przez wystrzelony przez Rosję pocisk, który spadł głęboko na terytorium Polski" - napisał Rose.
ZOBACZ: "Polska znowu przegapiła". Ukraińcy skomentowali wybuch rosyjskiej rakiety
"Każde naruszenie terytorium państwa sojuszniczego NATO traktujemy z najwyższą powagą. Mieliśmy szczęście i jesteśmy wdzięczni, iż nie było ofiar" - stwierdził amerykański ambasador. W dalszej części wpisu dodał też, iż "Stany Zjednoczone stanowczo stoją po stronie Polski".
We are in constant contact with the Government of Poland —including @KosiniakKamysz @sikorskiradek @marcin_przydacz @CTomczyk and @POTUS @usambnato Matt Whitaker following this morning’s violation of Polish airspace by a Russian fired projectile that impacted deep inside Polish…
— Ambassador Tom Rose (@USAmbPoland) July 30, 2026
"Ściśle koordynujemy działania z polskimi władzami w miarę postępu śledztwa i pozostajemy zaangażowani w obronę terytorium Sojuszu oraz utrzymanie zbiorowego bezpieczeństwa NATO" - zapewnił Tom Rose.
"Rakieta była uzbrojona". Tusk zapewnił o współpracy
Sprawa rakiety która znalazła się na terytorium Polski od wczesnych godzin rannych była głównym tematem publicznej debaty w Polsce.
"Wczoraj w nocy, podczas masowego ataku rakietowego na Ukrainę, jedna z rakiet manewrujących Ch-101 naruszyła polską przestrzeń powietrzną i spadła 50 km od Lublina. Rakieta była uzbrojona. Z dużym prawdopodobieństwem rosyjska. Chciałbym podziękować wszystkim przywódcom UE i NATO za ich solidarność i gotowość do pomocy" - napisał w mediach społecznościowych premier Donald Tusk.
ZOBACZ: Usłyszał huk i chwycił za aparat. 13-latek "ustrzelił" F-16 w akcji
Wcześniej podczas konferencji prasowej zorganizowanej na miejscu zdarzenia szef polskiego rządu zapowiedział, iż szczegółowo badane będą "wszystkie elementy tego, co się zdarzyło ze strony rosyjskiej i ukraińskiej", a także "wszystkie elementy reakcji państwa tak, żeby każdego tygodnia, każdego miesiąca nasze reakcje były doskonalsze".
Tusk zaznaczył też, iż jest w kontakcie z większością przywódców europejskich, a Stany Zjednoczone i Ukraina wyraziły zainteresowanie uczestnictwem w postępowaniu wyjaśniającym. - Chcę zapewnić państwa, iż od momentu, kiedy pojawiły się te zagrożenia, wszystkie służby starały się pracować jak najintensywniej. Jesteśmy z premierem Kosiniakiem-Kamyszem w stałym kontakcie - powiedział szef rządu.
Zaznaczył, iż Kosiniak-Kamysz i on rozmawiali o sytuacji także z prezydentem Karolem Nawrockim. - Jak wiecie, w takich momentach najważniejsza jest pełna koordynacja, kooperacja i nie ma mowy o jakichkolwiek kłopotach, jeżeli chodzi o współpracę wszystkich instytucji państwowych - dodał Tusk.
WIDEO: Rakieta spadła w Polsce. Relacja z Tarnawy-Kolonii

Nowy wpis Donalda Tuska ws. wybuchu rakiety. Zwrócił się do sojuszników
Reporterka na miejscu przed wojskiem. Mentzen: To państwo to mem
Polsat News pierwszy na miejscu
Rzecznik Naczelnego Dowództwa Sojuszniczych Sił w Europie (SHAPE), pułkownik Martin O'Donnell poinformował w czwartek, iż NATO pozostaje w ścisłym kontakcie z polskimi władzami w sprawie naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej. Dodał, iż Sojusz podejmie wszelkie środki w celu obrony terytorium NATO.
Jak przekazała dziennikarka Polsat News Ewa Pajuro, żandarmeria wojskowa przybyła na miejsce eksplozji w Tarnawie-Kolonii około godziny 7., ponad godzinę po reporterach PN i blisko trzy i pół godziny po wybuchu. Polsat News był na miejscu jako pierwsza stacja w Polsce.
ZOBACZ: Rosyjska propaganda uderza w premiera Donalda Tuska. "Nie przedstawił dowodów"
- Kiedy dostaliśmy sygnały od mieszkańców, ruszyliśmy w drogę, a kiedy przyjechaliśmy, przy kraterze, w odległości około 100-200 metrów, znajdowało się kilku policjantów i kilku strażaków - relacjonowała reporterka.
Dopiero po przyjeździe żandarmów teren został zabezpieczony, a ekipy przesunięte. - Mogliśmy swobodnie zrobić zdjęcia krateru, widzieliśmy także porozrzucane fragmenty niezidentyfikowanego obiektu, który tutaj spadł. Profilaktycznie strażacy prosili nas, byśmy się do tych fragmentów nie zbliżali i ich nie dotykali - dodała Pajuro.
O aktualnych postępach w śledztwie poinformował na popołudniowym briefingu rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie Marcin Kozak. - Wiemy na pewno, iż mamy do czynienia z rakietą - nie z dronem, nie z żadnym Geraniem - tylko z rakietą. Najprawdopodobniej jest to rakieta o oznaczeniach CH-101. Zawierała ona materiał wybuchowy w znacznej ilości - sprecyzował rzecznik.


3 godzin temu








