Śmiałek o referendum: „Podczas prezydentury Miszalskiego doszło do pewnej stabilizacji w mieście”

2 miesięcy temu

W cyklu „Referendum ZA/Referendum PRZECIW” rozmawiamy z osobami zaangażowanymi w politykę Krakowa o rządach prezydentach Miszalskiego i trwającej akcji referendalnej. Poniżej prezentujemy wywiad z wicewojewodą małopolskim i Przewodniczącym Nowej Lewicy w Małopolsce Ryszardem Śmiałkiem, który należy do przeciwników inicjatywy. Jakie błędy popełnił Aleksander Miszalski w trakcie prawie dwuletniej prezydentury? Co przemawia za jego pozostaniem na fotelu włodarza Krakowa? Jak duża jest skala niezadowolenia mieszkańców miasta? Odpowiedzi na te pytania i wiele innych znajdziecie w poniższej rozmowie. Zapraszamy do lektury.

Małgorzata Armada, KRKnews: Dlaczego uważa pan, iż prezydent Miszalski zasługuje na dokończenie tej kadencji?

Ryszard Śmiałek, Przewodniczący Nowej Lewicy w Małopolsce: My jako Nowa Lewica w swoim stanowisku wyraziliśmy, iż jesteśmy przeciwni idei referendum na obecnym etapie. Uważamy, iż półtora roku to za krótki czas na to, żeby można było dokonać rzetelnej oceny prezydenta i rady miasta. Bo to należy podkreślić: referendum organizowane w Krakowie dotyczy nie tylko Aleksandra Miszalskiego, ale także właśnie Rady Miasta Krakowa. Natomiast ja uważam, iż prezydent powinien obecną sytuację wykorzystać na prześledzenie swoich zasobów kadrowych. Moim zdaniem nie wszystkie osoby pracujące w otoczeniu Aleksandra Miszalskiego działają w najlepszy sposób na rzecz miasta. Z tego co wiem, już pierwsza decyzja zapadła i został odwołany dyrektor Franek z Zarządu Transportu Publicznego.

Co Pan sądzi o odwołaniu dyrektora Franka?

– Myślę, iż to decyzja opóźniona o rok. To jest człowiek, który już dawno powinien zostać wyrzucony z zajmowanej funkcji. Nie może jej pełnić osoba, która przez realizuje głównie własne pomysły, często bez konsultacji i całkowicie pomija zdania i poglądy innych. Przede wszystkim jest też odpowiedzialny za fatalne skonstruowanie Strefy Czystego Transportu. W tym przypadku fundamentalną i jednocześnie śmieszną sprawą jest fakt, iż osoby spoza Krakowa, chcące wjechać na Park&Ride, muszą za to zapłacić. Granice całego przedsięwzięcia zostały wyznaczone fatalnie, już pomijając kwestię zasadności lub niezasadności wieku pojazdów, które mogą poruszać się po mieście. Wiadomo też, iż jak ktoś zapłaci za wjazd, to nie będzie parkował na P&R, tylko pojedzie, gdzie mu pasuje. Po drugie: mieszkańcy Skawiny osobiście u mnie byli i informowali o tym, iż był problem z wjazdem na autostradę od strony Skawiny i trzeba było jeździć polnymi drogami. Podobny problem dotyka pewnie także mieszkańców innych podkrakowskich gmin. Podsumowując, ja ogólnie oceniam negatywnie funkcjonowanie Zarządu Transportu Publicznego i uważam, iż prezydent Miszalski podjął dobrą decyzję.

Czy prezydent Miszalski popełnił według Pana jakieś błędy podczas dotychczasowej kadencji?

– Trudno mi wypowiadać się w sposób jednoznaczny, natomiast na pewno z większą uwagą i zaangażowaniem przypatrzyłbym się inwestycjom, które są realizowane w Krakowie. To nie jest problem wyłącznie prezydenta Miszalskiego, bo również za jego poprzednika był problem ze skończeniem inwestycji w terminie i w założonym wcześniej budżecie. o ile to się porówna do inwestycji prywatnych, które są realizowane na terenie miasta Krakowa, gdzie prace przebiegają w sposób płynny, szybki, to jednak coś tutaj nie gra w zarządzaniu. Ja przyznam szczerze, iż z wielkim niepokojem obserwuję budowę tramwaju z Mistrzejowic pod Tauron Arenę. Od dłuższego czasu postęp robót praktycznie jest bardzo znikomy, ta inwestycja miała być przecież zakończona w listopadzie. To też nie jest wina prezydenta Miszalskiego, bo nie on decydował o tej inwestycji. To spuścizna po poprzednikach, ale jednak uważam, iż osoby, które tymi inwestycjami zarządzają, powinny być wymienione, o ile sobie nie radzą. Podobny problem pojawił się w przypadku remontu ul. Kościuszki i ul. Zwierzynieckiej czy ul. Starowiślnej, która ma zostać przebudowana i stać się ulicą jednokierunkową. Wielu mieszkańców przeciwko temu protestuje. Ponadto dużo lepiej mogłoby również funkcjonować sprawy związane z edukacją i z pomocą społeczną. Jednak jeszcze raz podkreślę: to nie jest wina wyłącznie prezydenta Aleksandra Miszalskiego, ale pewnego grona osób, dlatego myślę, iż powinien dokonać przeglądu kadr i wprowadzić zmiany.

Zwróćmy teraz uwagę na pozytywy. Co według Pana prezydent Miszalski zrobił lub robi dobrze?

– Myślę, iż doszło do pewnej stabilizacji w mieście, i iż obecny budżet – chociaż bardzo krytykowany przez opozycję – jest proinwestycyjny, tj. daje realne możliwości inwestycyjne dla Krakowa. Oczywiście jest wysokie zadłużenie, ale z drugiej strony, o ile chcemy, żeby miasto się rozwijało, musimy też wydawać pieniądze. Ponadto prezydent Miszalski zmienił trochę obraz, wizerunek prezydentury. Jest to z całą pewnością prezydentura bardziej otwarta, bardziej nowoczesna niż poprzednika, który nie korzystał w taki sposób z mediów społecznościowych, ale jednocześnie postawił wysoko poprzeczkę. Sam bardzo cenię sobie profesora Jacka Majchrowskiego i chociaż jego rządy można krytykować, to z pewnością Kraków w gigantyczny sposób zmienił się za jego kadencji. Myślę, iż doradziłbym prezydentowi Miszalskiemu, żeby zaczerpnął trochę z tego poważniejszego wizerunku poprzednika.

Co według Pana musiałoby się zdarzyć, żeby referendum odwołania prezydenta miasta było zasadne?

– W każdej sprawie zawsze znajdą się osoby zadowolone i niezadowolone. Dla niektórych będzie to zadłużenie miasta, inni będą zarzucali prezydentowi brak inwestycji, kolejni podwyżki ceny biletów lub wprowadzenie STC. Problem jest taki, żeby po pierwsze zebrać wymaganą liczbę podpisów, a potem, żeby frekwencja w referendum była wiążąca. Ja uważam, iż demokracja jest przy urnie wyborczej w czasie wyborów i w ten sposób właśnie prezydentem Krakowa został Aleksander Miszalski. Kolejne wybory samorządowe mamy w 2029 r. Natomiast na chwilę obecną oczekiwałbym raczej od prezydenta wspomnianych zmian kadrowych, szerszego spojrzenia na obszary, które w ocenie mieszkańców, źle funkcjonują w mieście.

Jak Pan ocenia skalę niezadowolenia społecznego w Krakowie?

– Trudno powiedzieć. Z pewnością ludzie, którzy mieszkają w miejscach, gdzie realizowane są remonty, będą niezadowoleni, zwłaszcza jeżeli roboty są opóźnione, a oni muszą stać w korkach. Niezadowoleni będą też pasażerowie komunikacji miejskiej, bo nadchodzi podwyżka biletów. Jednocześnie są też w Krakowie mieszkańcy, którzy widzą rozwój, nowe ścieżki rowerowe, inwestycje. Widzą, iż miasto pozyskuje środki unijne. Ja bym szacował, iż połowa Krakowian jest niezadowolona, a druga połowa chwali prezydenturę Aleksandra Miszalskiego.

Czy uważa Pan, iż referendum się odbędzie? A jeżeli tak, czy Krakowianie pójdę do urn?

– Po pierwsze: uważam, iż liczba podpisów zostanie zebrana przez organizatorów i to będzie ich sukces, biorąc pod uwagę, iż za rządów prof. Jacka Majchrowskiego to się nie udało i nie doszło do referendum. jeżeli chodzi o odwołanie rady miasta, to daję na to 30% szans, bo w tym przypadku jest potrzebna większa frekwencja. Nie będę szacował szans na odwołanie prezydenta Miszalskiego, ponieważ w mojej opinii on teraz ma czas, aby przedstawić mieszkańcom nowe propozycje, dokonać korekt, dobrać innych współpracowników.

Co powiedziałby Pan mieszkańcom, którzy uważają, iż głos oddany w wyborach, nie daje im później żadnej realnej kontroli nad władzą między kadencjami?

– Taką samą sytuację mamy z władzą centralną. Natomiast to, co mogę podpowiedzieć, to zwiększenie zaangażowania w sprawy miasta, poprzez działalność, chociażby w radach dzielnicy czy zgłaszanie problemów do radnych miasta, bo to są osoby, które mają z prezydentem bezpośredni kontakt i są reprezentantami mieszkańców. My jako Nowa Lewica cenimy bardzo samą ideę referendum, uważamy, iż obywatele jak najbardziej powinni wypowiadać swoje zdanie w różnych kwestiach dzięki tego narzędzia np. jak w słynnym referendum w sprawie naszej akcesji do Unii Europejskiej. Natomiast to referendum, które ma być organizowane w Krakowie, to nie jest referendum za czymś, ale przeciwko czemuś, a dokładniej przeciwko prezydentowi i radzie miasta. Bardzo chętnie porozmawiałbym z jego inicjatorami i zwolennikami, jaką proponują alternatywę, jaki mają program i pomysły na Kraków, co chciałyby zmienić. To w ogóle nie wybrzmiewa przy dyskusji o referendum. Z tego względu ja nie będę zachęcał do udziału, ale również nie zniechęcam, bo mamy jednak do czynienia z wolnością obywatelską.

Rozmawiała Małgorzata Armada

Idź do oryginalnego materiału