Sąd przywrócił Martę Jamrozik do pracy w DPS Nowodworze. „Zwolnienie było prawdopodobnie odwetem za zeznania w sprawie karnej”

tarnow.ikc.pl 2 godzin temu

Sąd Rejonowy w Tarnowie przywrócił Martę Jamrozik do pracy na stanowisku dyrektora Domu Pomocy Społecznej w Nowodworzu na dotychczasowych warunkach pracy i płacy. W ustnym uzasadnieniu wyroku sąd wprost wskazał na „wysoce prawdopodobny” związek między zwolnieniem dyrektorki a jej zeznaniami w procesie karnym, w którym skazano pięć osób, w tym wicestarostę tarnowskiego Romana Łucarza.

Rozprawa toczyła się z powództwa Marty Jamrozik przeciwko Domowi Pomocy Społecznej w Nowodworzu, przy udziale prokuratora oraz związku zawodowego. Sąd nie tylko przywrócił powódkę do pracy, ale zasądził też od strony pozwanej na jej rzecz kwotę 360 złotych tytułem zwrotu kosztów zastępstwa procesowego wraz z odsetkami. Jednocześnie – biorąc pod uwagę, iż pozwanym jest jednostka pomocy społecznej – sąd odstąpił od obciążania strony pozwanej kosztami opłaty od pozwu.

Starostwo samo przyznało: wypowiedzenie było wadliwe

Kluczowy dla rozstrzygnięcia okazał się fakt, którego strona pozwana nie mogła już kwestionować. Jak przypomniał sąd w ustnym uzasadnieniu, Starostwo Powiatowe w Tarnowie samo przyznało, iż wypowiedzenie umowy o pracę Marcie Jamrozik było wadliwe i bezzasadne. Sądowi pozostało więc rozstrzygnąć, czy przywrócenie dyrektorki do pracy jest możliwe i celowe – bo tym argumentem broniła się strona pozwana.

Pozwany DPS podnosił, iż obowiązki dyrektora placówki powierzono już innej osobie, a przywrócenie Marty Jamrozik jest przez to niemożliwe. Sąd ocenił ten argument jednoznacznie: strona pozwana miała pełną świadomość, iż do sądu wpłynął pozew i iż wydane zostało postanowienie o zabezpieczeniu roszczenia, nakazujące dalsze zatrudnianie powódki na dotychczasowych warunkach. Mimo to zabezpieczenia nie wykonano – powódce wypłacano jedynie wynagrodzenie, choć treść postanowienia była inna. To, zdaniem sądu, „ewidentne ignorowanie faktów”: tego, iż toczy się postępowanie i iż istnieje realna możliwość przywrócenia dyrektorki do pracy. Zatrudnienie nowej osoby nie czyni więc przywrócenia niemożliwym.

„Utrata zaufania” nie przekonała sądu

Strona pozwana przekonywała również, iż przywrócenie do pracy jest niecelowe, bo pracodawca utracił do Marty Jamrozik zaufanie – w związku z zarzutami po ostatniej kontroli w placówce oraz sposobem ustosunkowania się do zaleceń pokontrolnych.

I te argumenty sąd uznał za nieprzekonujące. Po pierwsze – skoro sama strona pozwana przyznała, iż wypowiedzenie oparte na wnioskach z kontroli było bezzasadne, trudno na tej samej podstawie budować tezę o utracie zaufania. Po drugie – jak relacjonował sąd – przesłuchiwany w sprawie starosta nie potrafił odpowiedzieć na pytanie, dlaczego, skoro odpowiedź dyrektorki na zalecenia pokontrolne uznano za niewystarczającą, nie zwrócono jej pisma i nie poproszono o bardziej szczegółowe odniesienie się do poszczególnych zarzutów. Na to pytanie strona pozwana nie udzieliła żadnej odpowiedzi.

Sąd o zbieżności z procesem karnym: działanie odwetowe wysoce prawdopodobne

Najmocniejszy fragment uzasadnienia dotyczył jednak okoliczności, w jakich doszło do zwolnienia. Sąd zwrócił uwagę na dużą zbieżność czasową między wyrokiem w sprawie karnej, który zapadł m.in. wobec wicestarosty i dyrektorki Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie, a odwołaniem Marty Jamrozik. W tym procesie – dotyczącym przejęcia majątku jednego z mieszkańców DPS w Nowodworzu – dyrektorka była świadkiem, a na jej zeznaniach opierało się oskarżenie. Sąd skazał wówczas nieprawomocnie pięć osób, w tym byłego starostę, a w tej chwili wicestarostę tarnowskiego Romana Łucarza, dyrektorkę PCPR w Tarnowie Annę Górską i wójta Szerzyn Grzegorza Gotfryda.

„Działanie odwetowe jest tutaj wysoce prawdopodobne w ocenie sądu” – usłyszeliśmy w uzasadnieniu. Sąd przypomniał, iż – jak zeznała sama powódka – już w czasie procesu karnego, z powodu przekazywanych przez nią informacji, została poddana ostracyzmowi środowiska. „Ta zbieżność jest dosyć widoczna” – podkreślił sąd, uznając, iż również drugi argument strony pozwanej nie został należycie uzasadniony.

Skoro więc przywrócenie do pracy nie jest ani niemożliwe, ani niecelowe, a bezzasadność wypowiedzenia została przyznana przez samego pracodawcę – sąd przywrócił Martę Jamrozik do pracy na dotychczasowych warunkach.

Długa droga do wyroku

Przypomnijmy: Marta Jamrozik została odwołana ze stanowiska dyrektora DPS w Nowodworzu niedługo po tym, jak zeznawała jako najważniejszy świadek w procesie karnym. Od początku odwołała się do sądu pracy, a ten – jeszcze przed rozprawą, w ramach zabezpieczenia roszczenia – zobowiązał DPS Nowodworze do dalszego zatrudniania jej na dotychczasowym stanowisku. Mimo sądowego nakazu władze powiatu tarnowskiego nie dopuściły jej do pracy: dyrektorka otrzymała polecenie służbowe, by… nie przychodzić do pracy, wystawiono jej świadectwo pracy, wstrzymano wynagrodzenie i wyrejestrowano ją z ZUS z datą wsteczną. Dopiero interwencja Państwowej Inspekcji Pracy przywróciła wypłaty i zgłoszenie do ubezpieczeń.

Sprawą zainteresowała się także prokuratura. Prokuratura Rejonowa w Brzesku wszczęła śledztwo dotyczące m.in. podejrzenia przekroczenia uprawnień przez starostę tarnowskiego Jacka Hudymę poprzez bezpodstawne rozwiązanie umowy o pracę z dyrektorką DPS, bezprawnych gróźb mających wpłynąć na nią jako świadka oraz pomówień w internecie. Kwestią podwójnych pensji dyrektorskich w DPS Nowodworze zajmuje się z kolei Regionalna Izba Obrachunkowa.

Wyrok jest nieprawomocny.

(Opr. jam)

Idź do oryginalnego materiału