Rodziny poległych polskich żołnierzy napisały do Trumpa. Są wściekłe i wcale się nie dziwię

2 godzin temu
Rodziny polskich żołnierzy, którzy zginęli w Iraku lub Afganistanie, wystąpiły z ostrą reakcją na słowa Donalda Trumpa. Stowarzyszenie Rodzin Poległych Żołnierzy "Pamięć i Przyszłość" opublikowało list otwarty do przywódcy USA oraz skierowało petycje do prezydenta Karola Nawrockiego i ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego. To odpowiedź na skandaliczną wypowiedź Trumpa, w której stwierdził, iż żołnierze NATO "nie byli potrzebni" na misjach po 11 września oraz trzymali się "z dala od linii frontu".


Podczas wywiadu dla Fox News Donald Trump stwierdził, iż Stany Zjednoczone "nigdy nie potrzebowały" wsparcia NATO w Afganistanie. – Powiedzą, iż wysłali trochę żołnierzy… ale trzymali się trochę z tyłu, z dala od linii frontu – mówił. Te słowa wywołały falę oburzenia w Polsce.

W misji w Afganistanie uczestniczyło co najmniej 33 tysiące polskich żołnierzy. Zginęły 44 osoby: 43 żołnierzy i jeden pracownik cywilny. Na wypowiedź Trumpa natychmiast zareagowali więc premier Donald Tusk, minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz oraz były dowódca GROM Roman Polko, podkreślając, iż polscy wojskowi walczyli na pierwszej linii frontu i ponosili realne straty.

Głos zabrał także prezydent Karol Nawrocki. We wpisie w serwisie X napisał: "Nie ma wątpliwości, iż polscy żołnierze to bohaterowie. Zasługują na szacunek i słowa podziękowania za ich służbę. W Afganistanie poległo 44 odważnych Polaków. Na zawsze zostaną w naszej pamięci".

Rodziny polskich żołnierzy poległych w Afganistanie i Iraku piszą do Donalda Trumpa


Jeszcze mocniejsze słowa padły ze strony rodzin poległych w Afganistanie i Iraku. Na Facebooku Stowarzyszenie Rodzin Poległych Żołnierzy "Pamięć i Przyszłość" napisało: "Nasza krew nie była 'zbędna'. "Mówimy jasno: ofiara naszych bliskich była realna, ich służba miała znaczenie, a pamięć o nich wymaga prawdy i szacunku. Nie pozwolimy na poświęcanie ich krwi na ołtarzu bieżącej polityki" – czytamy.

Stowarzyszenie opublikowało także list otwarty do Donalda Trumpa. Podkreślono w nim, iż polscy żołnierze "nie stali w cieniu i nie ginęli w bezpiecznych bazach", ale walczyli i ginęli "w miejscach najcięższych starć", realizując misję, o którą po zamachach z 11 września prosiły same Stany Zjednoczone.



Autorzy listu piszą wprost, iż sugestie o "niepotrzebnej" ofierze otwierają rany rodzin, które przez lata tłumaczyły dzieciom sens śmierci ich ojców. "Ich ofiara była realna, ich służba miała znaczenie, a pamięć o nich wymaga prawdy i szacunku" – czytamy. Stowarzyszenie domaga się od prezydenta USA sprostowania słów "godzących w honor polskiego żołnierza" i podważających etos "braterstwa broni".

Równolegle skierowano petycje do prezydenta RP i szefa MSZ. Od Karola Nawrockiego rodziny oczekują publicznego wystąpienia w obronie czci poległych oraz działań dyplomatycznych wobec USA. Do Radosława Sikorskiego trafił formalny wniosek o wystosowanie noty dyplomatycznej i jednoznaczne stanowisko rządu.

Jak podkreślono, brak reakcji mógłby zostać odebrany jako przyzwolenie na marginalizowanie polskiego wysiłku zbrojnego i ofiary, jaką poniosły rodziny poległych.

Idź do oryginalnego materiału