Reumatologia zniknie z woj. opolskiego? Ministerstwo: „Trwają analizy”

2 dni temu

O tym, iż reumatologia może zniknąć z części oddziałów w całym kraju – w tym wszystkich trzech w województwie opolskim – padło podczas spotkania online konsultantów wojewódzkich z całej Polski 23 marca.

– Uczestniczyłam w nim w zastępstwie. jeżeli pomysł ministerstwa wejdzie w życie, zmiany mają obowiązywać od 1 stycznia 2027 roku i objąć co najmniej połowę oddziałów reumatologicznych – mówi Małgorzata Falenta‑Hitnarowicz, opolska reumatolożka, która zdecydowała się nagłośnić sprawę.

Reumatologia w województwie opolskim. Kryteria, które eliminują mniejsze regiony

W województwie opolskim oddziały funkcjonują w następujących szpitalach:

  • Stobrawskim Centrum Medycznym w Kup,
  • Szpitalu Wojskowym w Opolu,
  • szpitalu w Głuchołazach.

Zgodnie z statystykami NFZ w Opolu, w roku 2025 r. na oddziale w Kup przyjęto 875 pacjentów, w Opolu 495, a w Głuchołazach – 388.

Jak wynika z przedstawionych danych, jednym z warunków utrzymania oddziału ma być minimum tysiąc hospitalizacji rocznie.

– W naszych szpitalach liczba przyjęć pacjentów z układowymi chorobami tkanki łącznej jest niższa – mówi Falenta‑Hitnarowicz. – Najbliżej spełnienia wymogu jest oddział w Kup, który dysponuje 20 łóżkami. Kryteria ministerstwa są tak skonstruowane, by ograniczyć liczbę oddziałów i zaoszczędzić pieniądze. W praktyce oznacza to, iż najmniejsze województwa mogą zostać całkowicie pozbawione reumatologii.

Poza Opolszczyzną zagrożone jest również województwo lubuskie.

– Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji – podkreśla lekarka. – Najbliższe oddziały są we Wrocławiu i Częstochowie. A tamtejsze szpitale mają własnych pacjentów i długie kolejki. To oznacza realne pozbawienie wielu osób leczenia, które często chroni przed niepełnosprawnością. Musimy walczyć o nasze oddziały .

Konsultantka wojewódzka: Nie ma żadnych merytorycznych powodów

Konsultantka wojewódzka ds. reumatologii, dr Katarzyna Suchoń, również nie kryje oburzenia.

– Ministerstwo ogłosiło swoje zamiary nagle i bez merytorycznego uzasadnienia – opowiada. – Posługuje się danymi, których nie są w stanie spełnić oddziały w województwie liczącym milion mieszkańców. Nigdy nie będziemy mieli tylu pacjentów co Mazowsze. Dlatego, iż jest nas po prostu mniej.

Podkreśla, iż na oddziałach reumatologicznych leczone są ciężkie, często śmiertelne choroby, dotykające osób w każdym wieku.

– To nie są „bóle stawów”, tylko około 200 chorób układowych tkanki łącznej – zaznacza. – Wiele z nich ma śmiertelność porównywalną z białaczkami. Leczymy je cytostatykami, czyli lekami stosowanymi również w onkologii.

Wśród nich są m.in.:

  • twardzina układowa prowadząca do niewydolności narządów,
  • toczeń układowy o wysokiej śmiertelności,
  • reumatoidalne zapalenie stawów, które skraca życie średnio o dekadę i powoduje głęboką niepełnosprawność.

– Chorują także dzieci. Pacjenci trafiają na oddział, bo wymagają leczenia w ramach programów lekowych dostępnych wyłącznie w szpitalach – podkreśla dr Suchoń. – Likwidacja oddziałów oznacza odebranie im terapii. To tak, jakby utrudnić dostęp do onkologii.

Konsekwencje: dłuższe leczenie i brak nowych specjalistów

Zdaniem konsultantki, przekierowanie pacjentów do sąsiednich województw jest nierealne.

– Oddziały we Wrocławiu czy na Śląsku nie są z gumy. System już teraz działa źle. Nie widzę tu żadnej logiki poza krótkowzroczną oszczędnością – ocenia.

Przypomina, iż jeszcze kilkanaście lat temu poradnie reumatologiczne działały w każdym powiatowym mieście. – Dziś zostały dwie w Opolu i pojedyncze w Oleśnie oraz Krapkowicach. Lekarze odeszli na emerytury. Nikt nie zadbał o następców – dodaje.

Likwidacja oddziału klinicznego w Kup, który jest największym w regionie i należy do Uniwersytetu Opolskiego, oznaczałaby również koniec szkolenia nowych reumatologów. – Nie będzie oddziału, nie będzie lekarzy. A to też „oszczędność” – kwituje Suchoń.

Reumatologia w województwie opolskim. Reakcja samorządu i pierwsze sygnały z ministerstwa

Z nieoficjalnych informacji, do których dotarła „O!Polska”, wynika, że oddział w Kup może czuć się bezpieczny. Sprawa trafiła już do władz województwa.

Będziemy mediować w tej sprawie w Ministerstwie Zdrowia. Jesteśmy na etapie ustalania terminu spotkania. Nie odpuścimy. Liczę, iż uda się utrzymać finansowanie – deklaruje wicemarszałkini Zuzanna Donath‑Kasiura.

Opolski NFZ odsyła jednak do resortu zdrowia. Ten z kolei informuje, iż „Schemat Zabezpieczenia Opieki Szpitalnej nie osiągnął ostatecznego kształtu”. Dodatkowo „trwają analizy poszczególnych dziedzin i zakresów świadczeń”. Dane opracowują wspólnie MZ, NFZ oraz Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji.

Resort zapowiada, iż rekomendacje mają określić, ile i jakich oddziałów potrzebują pacjenci w danym regionie. A uwzględnić ma m.in. migracje chorych i odległości między szpitalami.

Decyzję ministerstwa poznamy pod koniec czerwca.

***

Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania

Idź do oryginalnego materiału