Pstryczek w nos czy początek większego konfliktu? Burmistrz nie ustąpił i przegrał głosowanie nad uchwałą

pionki24.pl 1 dzień temu
Zdjęcie: 960 tysięcy na ulicę Łąkową Pionki


To była jedna z tych sesji, podczas których wyraźnie można było usłyszeć, iż część radnych nie zamierza już ograniczać się do przyjmowania przedstawianych przez burmistrza propozycji bez szczegółowych pytań. Podczas środowej, 26 sierpnia, LXI nadzwyczajnej sesji Rady Miasta Pionki zdecydowanie najwięcej emocji wywołała propozycja przeznaczenia 960 tysięcy złotych na remont problematycznego odcinka kanalizacji w rejonie ulicy Łąkowej. Kilkoro radnych chciało oddzielić ten wydatek od pozostałych zmian budżetowych. Burmistrz Łukasz Miśkiewicz nie zdecydował się jednak na taką autopoprawkę. Ostatecznie cały projekt zmian w budżecie nie uzyskał większości.

W naszej ocenie środowe obrady przyniosły pewną zmianę w sposobie prowadzenia dyskusji w Radzie Miasta. Tym razem przez znaczną część debaty dominowały nie głosy poparcia dla propozycji burmistrza, ale pytania, wątpliwości oraz krytyczne uwagi dotyczące zarówno sposobu przygotowania inwestycji, jak i tempa realizacji innych zadań zapisanych wcześniej w budżecie.

Punktem zapalnym okazała się kwota 960 tysięcy złotych, która miała zostać przeznaczona na problematyczny odcinek sieci kanalizacyjnej ujawniony przy realizacji drogowego układu komunikacyjnego w rejonie ulicy Polnej i Łąkowej.

Jedna uchwała, wiele różnych wydatków

Projekt uchwały nr 1 obejmował znacznie więcej niż tylko sporny wydatek na Łąkową. W dokumencie znalazło się między innymi 3 mln zł na przebudowę kanalizacji sanitarnej ulicy Zwycięstwa, 23 tys. zł na urządzenie wielofunkcyjne dla Urzędu Miasta, dodatkowe pieniądze na oświetlenie ulicy Prusa i doświetlenie przejść dla pieszych, a jednocześnie przesunięcie 219 772 zł z zadania dotyczącego budowy windy dla osób z niepełnosprawnościami w Publicznej Szkole Podstawowej nr 5.

Największe kontrowersje wzbudziło jednak 960 tys. zł. Co istotne, właśnie o tę kwotę miał wzrosnąć deficyt budżetu, finansowany z wolnych środków.

Już jako jeden z pierwszych głos zabrał Krzysztof Bińkowski, który dopytywał, ile awarii występowało na Łąkowej, dlaczego problemu nie udało się przewidzieć wcześniej i dlaczego miasto ma teraz przeznaczać na niego tak dużą kwotę. Chciałbym, żebyśmy zauważyli, iż to są kwoty w milionach. W milionach, nie w tysiącach – podkreślał radny. W dalszej części dyskusji Bińkowski zestawiał blisko milionowy wydatek z niezrealizowanymi lub oczekującymi mniejszymi zadaniami miejskimi. My nie jesteśmy w przedszkolu – mówił, domagając się bardziej konkretnych odpowiedzi dotyczących realizacji inwestycji.

Jaroszek: gdyby były dwie uchwały, bylibyśmy już w innym punkcie

Krytycznie do sposobu skonstruowania projektu odniósł się również Dawid Jaroszek. Zwracał uwagę, iż w jednej uchwale połączono wiele spraw, z których część nie budziła większych kontrowersji, z wydatkiem 960 tys. zł, wokół którego radni mieli szereg pytań. Radny określił projekt jako swego rodzaju „zlepkę” różnych tematów.

Gdyby było to podzielone na dwie uchwały, wydaje mi się, iż już bylibyśmy w innym punkcie – mówił Jaroszek. Poparł również propozycję Jarosława Szczypióra dotyczącą odłączenia sprawy Łąkowej od pozostałych zmian budżetowych. Wydaje mi się, iż byłby to słuszny krok – argumentował.

Jaroszek pytał ponadto, dlaczego w kosztach zadania nie miałoby partycypować PWKC i dlaczego niemal milion złotych ma obciążyć bezpośrednio budżet miasta, podczas gdy mieszkańcy czekają na realizację innych zadań drogowych i chodnikowych.

Kobylas: „Czy to jest cena strzelona z sufitu?”

Jeszcze mocniej swoje wątpliwości formułował Paweł Kobylas.

Czy na te 960 tysięcy mamy jakiś projekt, czy składaliśmy do jakichś innych firm zapytanie, za ile zrobiłyby nam ten odcinek? Czy to jest cena taka strzelona z sufitu? – pytał radny. Zwracał również uwagę na sposób zlecenia dodatkowych prac przy już realizowanej inwestycji. – Ogłasza pan przetargi na 30 tysięcy, a prawie milion złotych dokładamy do wykonania robót. Trochę chyba nie po gospodarsku to się dzieje – oceniał.

Kobylas szerzej odniósł się również do opóźnień inwestycyjnych w mieście, wymieniając m.in. ulice Chemiczną i dr Marii Garszwo oraz ostrzegając przed sytuacją, w której wiele prac rozpocznie się jednocześnie pod koniec roku.

Szczypiór: „Głosujemy w ciemno”

Jednym z najbardziej zdecydowanych przeciwników głosowania nad kwotą 960 tys. zł bez dodatkowego sprawdzenia dokumentacji był Jarosław Szczypiór. Radny wskazywał, iż podczas posiedzenia komisji nie otrzymał informacji pozwalających dokładnie określić długość remontowanego odcinka oraz zakres planowanych robót. – My głosujemy w ciemno i są to poważne pieniądze – mówił. Szczypiór zaproponował, aby część dotyczącą 960 tys. zł wykreślić z projektu, a przed podjęciem decyzji zorganizować wizję lokalną komisji oraz dokładnie przeanalizować dokumentację i kosztorysy. Według radnego ulica Łąkowa ma około 250–300 metrów długości, dlatego chciał wiedzieć, jakiego konkretnie fragmentu sieci dotyczą planowane roboty.

Pytania o PWKC

Podobne wątpliwości zgłaszał Włodzimierz Szałabaj. – Dlaczego tego zadania nie może wykonać PWKC? – pytał. Radny argumentował, iż miejska spółka jest własnością samorządu, więc w jego ocenie warto byłoby przynajmniej przeanalizować możliwość wykonania robót właśnie przez PWKC lub jego udziału w przedsięwzięciu.

Do grupy osób opowiadających się za oddzieleniem spornej pozycji od reszty projektu dołączyła również Iwona Gola. Radna poprosiła burmistrza o przychylenie się do wniosku Jarosława Szczypióra i przełożenie kwestii 960 tys. zł na kolejne posiedzenie. Zapowiedziała jednocześnie zwołanie komisji i wizję lokalną z udziałem osób posiadających wiedzę techniczną.

Burmistrz: koszt jest zweryfikowany i inwestycja jest konieczna

Burmistrz Łukasz Miśkiewicz przekonywał z kolei, iż sam miał wątpliwości, gdy pojawiła się konieczność wydania dodatkowych pieniędzy. Jak tłumaczył, fatalny stan kolektora ujawnił się dopiero po rozpoczęciu robót i zdjęciu nawierzchni. Według burmistrza nie jest to infrastruktura służąca wyłącznie mieszkańcom ulicy Łąkowej, ale element systemu odprowadzającego wody opadowe z większego obszaru miasta.

Miśkiewicz zapewniał również, iż koszt nie został ustalony przypadkowo. Jak mówił, kosztorys wykonawcy opiewał pierwotnie na około 900 tys. zł, a po weryfikacji przez inspektora nadzoru zakres robót miał zostać rozszerzony o prace warte około 60 tys. zł.

Mnie też to uwiera – mówił burmistrz, przyznając, iż blisko milion złotych można byłoby przeznaczyć na inne miejskie potrzeby. Jednocześnie nie zgodził się z propozycją odsunięcia decyzji. – Ta autopoprawka się nie pojawi – oświadczył.

W dalszej części dyskusji stanowisko powtórzył jeszcze wyraźniej – Ja tę uchwałę w tym kształcie podtrzymuję – powiedział Miśkiewicz. Burmistrz argumentował, iż przesunięcie decyzji o tydzień czy dwa nie zmieni ani zakresu koniecznych prac, ani ich ceny. Podkreślał także, iż wykonanie robót przez obecnego wykonawcę pozwoli objąć cały zakres jedną gwarancją.

Krytyka nie oznaczała automatycznie sprzeciwu

Co ciekawe, krytyczny ton debaty nie oznaczał, iż każdy radny zgłaszający uwagi był przeciwnikiem wydania 960 tys. zł. Dominik Cybulski, przewodniczący Rady Miasta, wprost deklarował, iż jest gotów poprzeć pieniądze na kolektor. Ja bym dał te 960 tysięcy na ten kolektor. Chętnie zagłosuję za – mówił. Jednocześnie przewodniczący wyliczał inwestycje, których realizacji mieszkańcy wciąż oczekują, i domagał się konkretnej odpowiedzi, czy zostaną one wykonane. Ta cierpliwość się już kończy – podsumował.

Ostatecznie Cybulski rzeczywiście zagłosował za projektem. To ważne rozróżnienie. Spór podczas sesji nie przebiegał wyłącznie według prostego schematu „za burmistrzem” i „przeciw burmistrzowi”. Część radnych kwestionowała przede wszystkim sposób przygotowania projektu, brak szczegółowych informacji o zakresie prac oraz połączenie kontrowersyjnego wydatku z innymi zmianami, które same w sobie nie wzbudzały większego sprzeciwu.

Burmistrz nie rozdzielił projektu. Radny ostatecznie wycofał poprawkę

W końcowej części dyskusji ponownie pojawiła się możliwość formalnego oddzielenia 960 tys. zł od pozostałych zmian. Burmistrz nie zdecydował się jednak na wprowadzenie własnej autopoprawki. Podtrzymał projekt w całości i apelował o jego przyjęcie.

Przed samym głosowaniem zwrócono uwagę, iż wykreślenie spornej pozycji wpłynęłoby na konstrukcję całej uchwały budżetowej, a także na kolejną uchwałę dotyczącą Wieloletniej Prognozy Finansowej. Ostatecznie Jarosław Szczypiór wycofał swoją formalną poprawkę. Radni musieli więc zdecydować o całym projekcie razem z kwotą 960 tys. zł. I właśnie wtedy okazało się, iż burmistrz nie ma dla swojej propozycji wymaganej większości.

Sześć do sześciu. Uchwała nie została podjęta

Za projektem uchwały nr 1 zagłosowało 6 radnych, przeciw było również 6, a 1 radny wstrzymał się od głosu. Dwóch radnych było nieobecnych.

ZA – 6 radnych:

  • Dominik Cybulski
  • Piotr Guza
  • Ewa Janczykowska
  • Krzysztof Miśkiewicz
  • Kamil Panufnik
  • Jerzy Szymański

PRZECIW – 6 radnych:

  • Krzysztof Bińkowski
  • Iwona Gola
  • Dawid Jaroszek
  • Paweł Kobylas
  • Włodzimierz Szałabaj
  • Iwona Wydmuch

WSTRZYMAŁ SIĘ:

  • Jarosław Szczypiór

NIEOBECNI:

  • Kazimierz Myśliwiec
  • Marcin Sadowski

Przy wyniku 6:6:1 projekt uchwały nie został podjęty.

Niektóre cytaty zawarte w artykule zostały skrócone, uzupełnione o poprawność stylistyczną oraz wymowy w celu zwiększenia ich czytelności i klarowności. Kontekst wypowiedzi pozostał niezmieniony. Zachęcamy do obejrzenia posiedzenia Rady Miasta TUTAJ

Idź do oryginalnego materiału